Reklama

Ulubiony mikrocykl piłkarzy: przerwa, odpoczynek, wolne

redakcja

Autor:redakcja

03 września 2008, 17:14 • 4 min czytania 0 komentarzy

Przygotowanie – słowo klucz w polskim futbolu. W piłkarskim słowniku zagranicą praktycznie nie istnieje. Czy ktoś KIEDYKOLWIEK słyszał, żeby piłkarz jakiegokolwiek hiszpańskiego, niemieckiego, włoskiego czy angielskiego klubu powiedział: – Jesteśmy źle przygotowani do sezonu… Słyszeliście o czymś takim? Albo żeby w prasie pisano – ta drużyna słabo zaczęła ligę, bo trener nie trafił z przygotowaniami, piłkarze są zajechani. Nie. Gdybyście zapytali piłkarza Premiership, czy przygotowania do rozgrywek przebiegały prawidłowo, pomyślałby, że to pytanie, czy dach nie przeciekał i czy jedzenie nie śmierdziało…
U nas wszyscy są albo zajechani i nie odzyskali świeżości, albo jeszcze niedotrenowani i forma nadchodzi. Zwolniony został już pierwszy trener w lidze, bo „źle przygotował zespół do rozgrywek”. Zaraz z tego samego powodu poleci kolejny. Piłkarze z tych klubów będą mieli łatwe alibi: – Chciemy, staramy się, ale nie możemy. Trener, którego wyrzucono, źle nas przygotował, nie mamy szybkości… Jednym słowem – zacznie się, jak co roku.

Ulubiony mikrocykl piłkarzy: przerwa, odpoczynek, wolne

Jasne, pewnie czasem się zdarzy, że trener kompletnie spieprzy robotę, ale takie wypadki nieproporcjonalnie często mają miejsce u nas. Gdzie indziej piłkarze po prostu wychodzą na boisko i grają – jedni gorzej, drudzy lepiej. Jedni biegają szybciej, inni wolniej. Jak to zawsze bywa. Zachodnie kluby piłkarzy wolniejszych sprzedają i kupują szybszych. U nas – czeka się do zimy na „przygotowania”. Nie ma znaczenia taktyka, technika, wrodzone predyspozycje – liczy się tylko „jak kto jest przygotowany”.

A jak ma być? Jeśli ktoś od 15 lat dzień w dzień biega i kopie piłkę, to jakim cudem miałby nie być przygotowany do tego, by pobiegać jeszcze przez kolejne 90 minut w szybkim tempie? Tak na zdrowy rozum?

Zadzwoniliśmy w tej sprawie do Czesława Michniewicza. On też z „przygotowania” się śmieje. – To akurat temat na czasie, bo właśnie rozmawiałem o tym z Darkiem Ł»urawiem. Siedem lat grał w Bundeslidze i nigdy nie padło żadne słowo o tym, że ktoś jest źle przygotowany do sezonu. Tam jeśli piłkarz tak stwierdzi, to znaczy, że się nie nadaje do gry na takim poziomie, bo generalnie jest od niej permanentnie i nieodwołalnie nieprzygotowany. Kiedyś Andrzej Rudy powiedział, że czuje się jakiś taki przemęczony. Od tamtej pory… nie zatrudnił go żaden klub w Bundeslidze – opowiada Michniewicz.

Jak to jest więc z tymi przygotowaniami? Czy to prawda, że niektórzy piłkarze mogą czuć się zajechani, dlatego wolno biegają? – Fajne wytłumaczenie, ale jak porówna się testy szybkościowe danego piłkarza z całej kariery na pięć czy dziesięć metrów, to okaże się, że zawsze ma takie same wyniki, niezależnie od trenera – mówi Michniewicz. I dodaje: – Prawda jest taka, że w Polsce większość zespołów jest niedotrenowana. Jak kraj długi i szeroki, wszyscy non stop mają trening strzelecki. A potem w meczu 0:0! Ale dla trenera to wygodne, bo zawodnicy to lubią i się nie buntują. Piłkarzom pasuje, bo każdy woli sobie postrzelać niż pobiegać. Natomiast ja staram się wprowadzać element zwiększania progu odczuwania bólu, przełamywania bariery zmęczenia. Jak w treningu się nie zmęczysz, to potem nie jesteś w stanie tak naprawdę zmęczyć się w meczu. Jak w tygodniu nie pojawi się krańcowe zmęczenie, to potem piłkarz nie będzie też w stanie krańcowo zmęczyć się w meczu. Tu zawsze pojawia się konflikt interesów pomiędzy piłkarzem i trenerem, bo nikt nie chce się krańcowo męczyć.

Reklama

– Dla mnie przygotowanie piłkarza jest jak stół z czterema nogami. Musi być przygotowanie techniczne, taktyczne, motoryczne i psychiczne. Jeśli jeden element się załamie, cała konstrukcja pada. Ale najważniejsza jest psychika. Czy Odra Wodzisław ogrywa Legię 3:0, bo jest dobrze przygotowana do sezonu, w tym polskim tych słów znaczeniu, a potem jedzie do Wrocławia i przegrywa 0:4, bo jednak przygotowanie było słabe? – pyta irocznie Michniewicz.

Ostatnio często wspomina się o tym, że Legia została źle przygotowana do sezonu przez Ryszarda Szula. Mianowicie – zajechana. Michniewicz się nie zgadza: – To jest tylko kwestia tego, czy zawodnik chce się zmęczyć, czy nie. Jak wygrywali w Zabrzu 3:0, to chcieli i mieli siły…

– Zostawiając w spokoju konkretne drużyny, ogólnie wiecie jaki mikrocykl najbardziej kochają piłkarze? Mikrocykl „przerwa, odpoczynek, wolne”. I wszyscy zadowoleni. Ale tak naprawdę całej kwestii przygotowań poświęca się w Polsce nieproporcjonalnie dużo uwagi. Każdy zawodowy zawodnik ma obowiązek mieć siły biegać od 1 do 90 minuty. I każdy kto odpowiednio o siebie dba, te siły ma. Trener musi pomóc mu rozwinąć najlepsze cechy, ustawić taktycznie, dotrzeć do psychiki… – kończy Michniewicz.

A co wy sądzicie? Ile drużyn w tym sezonie będzie „źle przygotowanych”?

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Najnowsze

Hiszpania

Jose Mourinho pogratulował Luisowi de la Fuente i… samemu sobie

Patryk Stec
1
Jose Mourinho pogratulował Luisowi de la Fuente i… samemu sobie
1 liga

Moskal: Wiemy, że 2:0 to niebezpieczny wynik

Patryk Stec
6
Moskal: Wiemy, że 2:0 to niebezpieczny wynik

Komentarze

0 komentarzy

Loading...