„Polska” zamieszcza wywiad z Hryhorijem Surkisem, czyli człowiekiem, który załatwił nam Euro 2012. Jak kogoś ta tematyka interesuje, to zapraszamy do lektury.
Uda się nam to Euro 2012? Europa nie dowierza…

Zaskoczę pana. Nie tylko się uda, ale będzie to najlepsze Euro w historii.

Jak obecna skomplikowana sytuacja polityczna na Ukrainie może wpłynąć na ewentualne decyzje UEFA, które mają zapaść we wrześniu?

UEFA jest organizacją apolityczną, nie angażuje się w bieżące spory. Poza tym decyzja już została podjęta 18 kwietnia 2007 r. w Cardiff i nikt w UEFA nie mówi o jej uchyleniu. Nikt.

Czy rząd ukraiński ma wystarczające środki i rezerwy finansowe, aby sprostać tak gigantycznemu wyzwaniu?

Finanse nie są zagrożeniem dla Euro. Rządy Ukrainy i Polski złożyły określone gwarancje: rzeczowe i wiarygodne. To nie jest impreza, którą się robi bez zabezpieczeń. Nie ma żadnego ryzyka.

Jak Ukraina poradzi sobie z granicą Unii Europejskiej? Czy będzie swobodny przepływ ludzi na przejściach?

W uzgodnieniu z UEFA przygotowywane są specjalne rozwiązania prawne. Tak jak niedawno podczas finału Ligi Mistrzów w Moskwie, gdzie dziesiątki tysięcy kibiców poruszały się bez najmniejszych problemów.

Ukraina ma wspaniałych piłkarzy. Kogo ceni Pan najbardziej? Tymoszczuka, Woronina, Szewczenkę?

Szewczenko to mój ulubieniec, idol milionów Ukraińców. Zrobił dla naszego narodu bardzo wiele. Dziś gra w Milanie, ale my najbardziej cenimy go za występy w Dynamie Kijów, któremu prezesowałem. Gdy strzelił trzy gole Barcelonie na Camp Nou i wygraliśmy 4:0, to wielu ludzi sądziło, że to sen.

A kogo ceni Pan najbardziej w Polsce? Politycznie, sportowo…

O polityce nie chcę się wypowiadać, bo futbol jest apolityczny. Sportowo podziwiałem waszego trenera Kazimierza Górskiego, lwowiaka. Przypominał mi równie słynnego szkoleniowca Walerego Łobanowskiego z naszego Kijowa. Obaj mieli wspaniałe wyniki, a zarazem byli kochani przez piłkarzy i kibiców. Zachowywali się skromnie, lecz otwarcie. Dziś darzę przyjaźnią Michała Listkiewicza i Adama Olkowicza z PZPN, z którymi Euro wymyśliliśmy już wiele lat temu. I udało się!

Dlaczego Ukraina ma rok w rok zespoły w Lidze Mistrzów, teraz nawet dwa, a Polska żadnego od 12 lat?

Mamy wspaniałą bazę treningową, korzystamy z zagranicznych trenerów, lekarzy, naukowców. Budżety naszych klubów są konkurencyjne wobec tych z Zachodu. Nikt nie żałuje pieniędzy na piłkę nożną, bo to najpopularniejszy sport na świecie i stanowi dla każdego najlepszą wizytówkę.

Czy futbol może stanowić pomost dla Wschodu i Zachodu?

Futbol łączy ludzi lepiej niż jakakolwiek inna dziedzina życia. To nasz wspólny światowy język, który rozumie każdy – bez względu na miejsce zamieszkania. Nie znam niczego bardziej wyjątkowego.

Co sądzi Pan o Michale Listkiewiczu?

Michała znam od kilkunastu lat, lubię go i cenię. Zawsze może na mnie liczyć.

W Polsce niektórzy domagają się jego odejścia. Czy według Pana można zrobić w Polsce Euro 2012 bez Listkiewicza?

Michał od pięciu lat zrobił tak wiele dla Euro, że pozbywanie się go byłoby sabotażem. Mało jest ludzi tak lubianych i cenionych w piłkarskiej Europie.

W Polsce przez dziesięciolecia bardzo popularny był film „Jak Kozacy w piłkę grali”. To opowieść o cudownych piłkarzach z ukraińskich stepów, którzy zawojowali boiska całego świata. Jaka jest Pańska jedenastka największych Kozaków?

Z wybitnych ukraińskich piłkarzy można by zestawić nawet kilka jedenastek. Ale Błochin i Szewczenko znaleźliby się w każdej. Mam nadzieję, i tego wam i sobie życzę, byśmy mieli kilku zawodników w jedenastce Euro 2012.