Bo liczy się… prawdziwa przyjaźń

redakcja

Autor:redakcja

17 lipca 2008, 00:42 • 1 min czytania

Reklama
Bo liczy się… prawdziwa przyjaźń

Wzruszył nas obrońca Chelsea Wayne Bridge. W klubie jest tylko rezerwowym, ale tak pokochał tę rolę, że nie zamierza się ruszać nigdzie indziej. Chciało go Portsmouth, gdzie grałby w pierwszym składzie, ale odrzucił tę ofertę. Zamiast poszukać miejsca, w którym mógłby czasami kopnąć piłkę, przedłużył kontrakt z Chelsea o cztery lata.
No i stwierdził: – Po prostu jestem tu szczęśliwy. Kocham Chelsea – kumpli, wszystkich pracowników, każdego. Jest mi tu dobrze i chcę tu spędzić kolejne lata.

Widzicie co to znaczy przyjaźń? Facet tak ją sobie ceni, że może nawet nie grać w meczach, może uchodzić za chłopca do podawania piłek – wszystko, by być szczęśliwym. Szkoda tylko, że w całej przemowie nie wspomniał o jednym szczególe – że przez cztery lata Bridge zarobi w Chelsea… 16,6 miliona funtów. To mniej więcej dwuletni budżet Wisły Kraków.

Przypomina nam się motto z filmu „Pieniądze to nie wszystko”. Brzmiało ono tak: „Pieniądze to nie wszystko, a wszystko bez pieniędzy to chuj”.

Fot. W.Sierakowski FOTO SPORT

Reklama

Najnowsze

Ekstraklasa

Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Szymon Janczyk
15
Legia bada mózgi. „Był piłkarz, który miał pamięć na poziomie U11”

Weszło