Reklama

Czemu obsmarowaliśmy kadrę

redakcja

Autor:redakcja

09 czerwca 2008, 02:10 • 2 min czytania 0 komentarzy

Krytykować czy nie? Rozjeżdżać, czy jeszcze zaczekać? Jak się zachować w obliczu zbliżającej się porażki, gdy o porażce naród czytać nie chce. Wystarczy, że zamieściliśmy relację z meczu – jasne, subiektywną i bezczelną – a już się posypały na nas gromy. Bo w Polsce już tak mamy, że lubimy na piłkarzy narzekać, ale sami, w domu czy na stadionie. Nie cierpimy natomiast, gdy narzeka kto inny. Budzi się w nas wtedy lew, zaczyna się przekomarzanie. Wcale nie było tak źle, mało tego – było całkiem dobrze!
To się pewnie wielu osobom nie podoba, ale na Weszło! nie staramy się pisać tego, na co w danej chwili jest zapotrzebowanie. Już kilka dni temu napisaliśmy, że Roger jest gorszy od Ballacka i to o gorszy naprawdę wyraźnie, choć przecież większość ludzi chciała czytać zupełnie co innego, chciała być mile łechtana, fajnie oszukiwana. Tak jak brzydka dziewczyna woli usłyszeć, że coś w sobie ma, że jest sympatyczna…

My walimy z grubej rury. Jak dziewczyna jest brzydka, to prędzej napiszemy, że jest odrażająca i wstrętna, niż że „bywają gorsze”. Tak samo jest z naszą meczową relacją – nie interesują nas tanie wymówki, półsłówka, tylko efekt końcowy. Nie szukamy tych pojedynczych miłych chwil, niezłych zagrań, jeśli były tylko przerywnikami między dziesięcioma kiepskimi. Oceniamy ostro, ale tak jak naprawdę czujemy. Burzy w nas się krew, kiedy selekcjoner przed meczem opowiada, że jesteśmy gotowi w każdym szczególe, po meczu mówi, że wszyscy zagrali świetnie i były kapitalne momenty, a tylko wynik się nie zgadza – 0:2.

My wiemy, że Polscy piłkarze po prostu lepiej grać nie potrafią, tak jak żaden Polak nie zdobędzie złotego medalu w Pekinie w biegu na 100 metrów. Choćby nie wiem, jak się starał. Ale to nie znaczy, że mamy nad kimś się litować. Nie, na to liczyć nie można. Zwłaszcza, jeśli zewsząd słyszymy, że Niemcy zostaną rozbici w puch, a potem wychodzi to trochę inaczej…

Staramy się też uniknąć rozdwojenia jaźni. „Gazeta Wyborcza” przed meczem porównywała personalia w obu kadrach i wyszedł im remis 6:6 (Krzynówek piłkarsko miał być lepszy od Mario Gomeza). Teraz z kolei czytamy, że więcej wymagać od naszych nie mogliśmy, że malarz pokojowy nie zacznie malować obrazów. No to jak to jest? Gdzie tu konsekwencja?

Nie chcemy rzucać się na kadrę z pianą na ustach, gdy już odpadnie z Euro 2008. Nie widzimy powodu, by nie pisać tego, co czujemy tylko dlatego, że „jeszcze nie nadszedł właściwy moment”.

Reklama

Najnowsze

Live

LIVE: Emocje rosnące wykładniczo. Sobotę zaczynamy od Stali z Widzewem

redakcja
0
LIVE: Emocje rosnące wykładniczo. Sobotę zaczynamy od Stali z Widzewem
1 liga

Mamrot: Nie wierzę w coś takiego jak efekt nowej miotły

Piotr Rzepecki
1
Mamrot: Nie wierzę w coś takiego jak efekt nowej miotły

Komentarze

0 komentarzy

Loading...