Paweł Zarzeczny, najostrzejszy polski dziennikarz sportowy, o tym, kto jest najbrzydszy w polskiej kadrze, dlaczego Leo powinien iść na emeryturę i jakie mamy szanse w Euro 2008. Opowiada dowcipy, wyśmiewa, komentuje. Można się nie zgadzać, ale przeczytać trzeba.
WESZŁO: Dla głównego prześmiewcy polskiej piłki nadchodzą chyba pracowite dni…

Zarzeczny: Leo powinien uciąć drzemkę

PAWEŁ ZARZECZNY: Mówiąc szczerze, nie mogę się opędzić od roboty. Mam kontrakty chyba ze wszystkimi telewizjami i wszystkimi magazynami. Widocznie w Polsce przebił się angielski rodzaj humoru, autoironia, sztuka śmiania się z samego siebie została doceniona. Takie wbijanie szpilek, ale ze smakiem, z puszczeniem oczka.

Pracowite te dni będą pewnie też z jeszcze jednego powodu – będziesz mógł się powyzłośliwiać.
To żadna sztuka śmiać się z niedorajdów.

Nasi piłkarze to niedorajdy?
Nie, oni się bardzo starają, trenują z zapałem, grają dobrze. Tylko, że inni to wszystko robią jeszcze lepiej. Ot, cała tajemnica.

Więc śmiać się z nich nie wypada?
Ja generalnie lubię dokuczać najmocniejszym, przez co w życiu mam same problemy. Frajda to jest właśnie inteligentnie dokopać komuś, kto jest mocny. Pokazujesz, że się nie boisz, że chcesz go zmobilizować. Fajnie jest, jak ktoś tak wścieka się na media, że gra mecz życia – żeby udowodnić, że wcale nie jest śpiochem, leniem itd. Ł»e sobie flaki wypruwa, żeby udowodnić, na co go stać. Znane jest to od czasów Jana Tomaszewskiego – taka krytyka spadła na niego po meczu z Niemcami, że na złość wszystkim został najlepszym bramkarzem świata.

Wypada szydzić z polskich piłkarzy przed samym turniejem?
Z każdego można szydzić. Z Boruca, że puszcza między nogami. Z Wasilewskiego – że ma nadwagę i wygląda, jakby szedł handować na targ. Ł»e Wawrzyniak mógłby wystartować w konkursie na najbrzydszego piłkarza, a zagrozić mógłby mu chyba tylko Lewandowski. Z Dudki – że to przemądrzały smarkacz, który myśli że świat podbija. Z Krzynówka – że fajny chłopak, ale gra ogony w nędznym klubie, co jest miarą jego przeciętności. Powymyślałem sobie nawet kilka dowcipów. Dlaczego Krzynówek strzelił gola Portugalii? Bo nie miał do kogo podać. Dlaczego Beenhakker ogląda mecze na stojąco? Bo na siedząco by zasnął. Ostatnio przeczytałem też bardzo niesmaczny żart, w którym przekroczono już wszystkie granice. Ale zacytuję – dlaczego lepiej było dać obywatelstwo Ali Agcy niż Rogerowi? Bo nie pudłuje z kilku metrów… No tak, ale to już przesada, przekroczenie barier. Nawet w żartach trzeba znać proporcje.

Jesteś głównym krytykiem Beenhakkera w Polsce?
Głównym jest chyba Tomaszewski. A ja? Po prostu uważam, że w Polsce obalaliśmy komunizm, więc nie widzę powodu, dla którego w razie potrzeby nie mielibyśmy obalić mitu Beenhakkera. Ja nie żyję ze sportu, piszę na różne tematy do różnych gazet. I skoro mam prawo skrytykować prezydenta czy premiera, to czemu mam nie mieć prawa skrytykować trenera piłki nożnej?

Nie lubisz go?
To nie jest mój bohater. Za bardzo się wywyższa. Przez wiele lat bardzo blisko współpracowałem z Kazimierzem Górskim, byłem jego kronikarzem. I to był bardzo skromny, szczery człowiek, który umarł w biedzie. Ale do końca był sobą, fantastycznym człowiekiem. Beenhakker opływa w dostatki, jego zmartwienie to czy wypić kawę, czy koniak, a i tak ciągle mu coś nie pasuje. Powiedzmy sobie szczerze – on ma 65 lat. W tym wieku idzie się na emeryturę. I to nie jest żadna złośliwość, tylko prawda.

Rehhagel zdobył z Grekami mistrzostwo Europy w tym wieku.
Zawsze są wyjątki. Rehhagel, Trapattoni, Happel. Ale to jest tak, że jeden trener – na przykład Czesiek Michniewicz – będzie do północy oglądał mecze, analizował grę przeciwników, dzwonił gdzie trzeba i jeszcze w międzyczasie załatwi swoje sprawy. A inny utnie sobie drzemkę. To nie wada, to zwykła kolej życia.

Beenhakker jest za stary na selekcjonera?
Przede wszystkim jestem bardzo za Polakami. Nawet z ekonomicznego punktu widzenia. Wolałbym, żeby ten milion euro kontraktu został w Polsce. Bo Beenhakker zarobi u nas, ale wyda w Holandii, na jakieś brzydkie meble. A gdyby wydał u nas, to każdy by zarobił – i sklepikarz, i kioskarz i ogrodnik, co by mu przycinał żywopłot.

A może jest tak, że umiesz tylko krytykować?
Bardzo wielu piłkarzy chwalę. Zawsze chwaliłem Pawła Brożka. Nie przypominam sobie bym krytykował Smolarka albo żebym jakoś ostro dopiekł Borucowi. Łobodziński to w zasadzie mój wynalazek… Bardzo wielu chwaliłem. Jak widzę talent, to wiele umiem wybaczyć. Kowalczykowi wybaczałem setki spóźniej na spotkania czy dwieście nieodebranych telefonów. Tak tylko z kimś jechać – głupio, opatrzyłoby się, znudziło. Musi być płodozmian. Trzeba opierdolić, a potem pochwalić.

Jakie to będzie Euro?
Zawsze jest wielkie halo przed meczami, pompowanie. A potem w łeb, w łeb i w łeb. Dlaczego jakiś czas temu uznałem – niech inni pompują, ja będę chwalił już po sukcesie, po co się wygłupiać? Zasadę tę wprowadziłem w życie w 2001 roku, gdy awansowaliśmy do mistrzostw świata. Przytoczyłem wtedy cytat z filmu: Panowie, to jeszcze nie czas na lizanie się po fiutach. No i miałem rację.

Przegramy wszystkie mecze na Euro?
Jak ktoś mnie pyta o obstawianie, to mówię, że na piłce najlepiej znają się bukmacherzy. Bo jakby źle wytypowali, to by zbankrutowali. Dlatego muszą sugerować się realnymi przesłankami, a nie uczuciami. Oczywiście, czasem są niespodzianki, ale… częściej ich nie ma. Mistrzem Anglii został Manchester United, a nie Wigan. A co do naszych wyników – jak ostatni mecz będzie o nic dla obu drużyn, to może go wygramy, jak na mistrzostwach świata.

Nasza kadra nie ma potencjału?
Patrzę na mecze i próbuję coś pozytywnego dostrzec, ale nie za bardzo mi wychodzi. Lubię Rogera, ale widzę w nim ospałego człowieka, który nie zrobi żadnej fajnej, dynamicznej akcji. I myślę sobie – fajny chłop, a po Euro będzie miał przewalone. Na co mu to było? Omówmy się – jak robiliśmy sensację na Wembley, to mieliśmy w swoim składzie piłkarzy klasy światowej. Lato rok później został królem strzelców mistrzostw świata, Deyna najlepszym pomocnikiem, a Tomaszewski -–bramkarzem. A teraz? Smolarek nastrzelał goli Kazachstanowi i na tym koniec…

Powiedziałeś, że Roger to fajny chłop. Ale powinien być w kadrze?
Nie, w tej kwestii wolę z Polakiem przegrać niż z Brazylijczykiem wygrać. Można było wziąć Majewskiego, ma chłopak strzał z obu nóg.

Nie pojechał na Euro…
Najlepsi nie jadą. Brożek też nie pojechał. Zamiast tego jest lanserka – bierze się Pazdana. Leo mówi, że to będzie nowy Cannavaro. Chyba za dużo kawy wypił.

Trudno jest być pesymistą w Polsce?
Nie. Jeżdżę po Polsce, rozmawiam z ludźmi. Tak naprawdę my wszyscy lubimy śmiać się z piłkarzy, stąd na przykład taka popularność dowcipów o Rasiaku. Potrafimy zachować dystans.