1,5 roku temu mógł być Olympiakos, dziś będzie Sosnowiec
Weszło

1,5 roku temu mógł być Olympiakos, dziś będzie Sosnowiec

Zagłębie Sosnowiec nie zatrzymuje się z transferami. Giorgos Mygas został już siódmym piłkarzem pozyskanym przez beniaminka tej zimy. 24-latek ma na koncie 81 meczów w greckiej ekstraklasie dla Panetolikosu, ale skoro przychodzi teraz do ostatniego zespołu w polskiej elicie, musi być do mocnej odbudowy. I właśnie tak to wygląda.

Chłopak nominalnie jest prawym obrońcą, ale od czasu do czasu wystawiano go też jako pomocnika, zwłaszcza na początku kariery. W poprzednich dwóch sezonach boki defensywy w Panetolikosie czasami obsadzał z Luisem Rochą, który kilka dni temu wylądował w Legii Warszawa. Trudno powiedzieć, czy to bardziej świadczy o tym, że Zagłębie bierze piłkarza z dużym potencjałem, czy jednak każe się jeszcze raz zastanowić, czy Rocha może być wzmocnieniem klubu z Łazienkowskiej…

Mygas w Super League zadebiutował 8 sierpnia 2013 roku, ale dopiero w następnym sezonie zaczął grać częściej. Regularny pierwszy skład to jeszcze jeden rok oczekiwania, stało się to w sezonie 2015/16. Najbardziej udana dla niego była edycja 2016/17, po której uważano go za jednego z lepszych prawych obrońców w Grecji. Wydawało się, że Panetolikos ma szansę zarobić, bo piłkarza zaczęto łączyć z Olympiakosem, AEK-iem Ateny i Panathinaikosem, miały się także pojawić oferty z zagranicy (Szwajcaria). Inna sprawa, że niektórzy już wtedy uważali, że byłyby to dla niego za wysokie progi. „Giorgios Mygas ma być kolejnym „hitem” Olympiakosu” – pisał ironicznie portal onsports.gr. Jakkolwiek by jednak było, sam fakt, że w jego kontekście wymieniano takie nazwy z czegoś musiał się wziąć.

Czerwiec 2013 roku, Mygas w starciu z Radosławem Murawskim podczas meczu Polski z Grecją w kategorii U-19. Fot. newspix.pl

Czerwiec 2013 roku, Mygas w starciu z Radosławem Murawskim podczas meczu Polski z Grecją w kategorii U-19. Fot. newspix.pl

Do żadnego transferu nie doszło, na co wpływ mógł mieć też fatalny splot okoliczności na starcie ubiegłego sezonu. Mygas 20 sierpnia 2017, w meczu 1. kolejki z AEK-iem Ateny, już po kwadransie musiał opuścić boisko z powodu kontuzji. Okazała się dość poważna, więc nawet jeśli ktoś w ostatnich dniach okienka zamierzał się o niego starać, siłą rzeczy zrezygnował. Grek do gry wrócił po dwóch miesiącach, ale po trzech pełnych występach stracił miejsce w składzie. Potem częściej siedział na ławce niż grał, ostatni występ zaliczył pod koniec kwietnia ubiegłego roku w przegranym 0:4 spotkaniu z Olympiakosem.

W maju trener Traianos Dellas (przypomina się Euro 2004, co?) oznajmił swojemu podopiecznemu, że nie znajduje się w jego dalszych planach. Nie udało się jednak dojść do porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu, dlatego piłkarz rundę jesienną spędził w zawieszeniu. Do rozstania doszło dopiero teraz i Mygas po raz pierwszy spróbuje sił za granicą.

W Zagłębiu na prawej obronie rywalizowałby z Michaelem Heinlothem, który jak na jesienną bryndzę w wykonaniu beniaminka prezentował jeszcze jakieś minimum przyzwoitości. Możliwe więc, że prędzej przyda się na skrzydle, ale nie ma co wymagać od niego wielkich rzeczy w ofensywie. Mygas nadal czeka na pierwszego gola w karierze, a w Panetolikosie w 110 meczach (licząc wszystkie fronty) zanotował tylko pięć asyst. To bardziej gość od solidności w defensywie, której jesienią w Sosnowcu brakowało najbardziej.

Jak informował dziennik „SPORT”, Mygas do Polski dotarł po… trzech dniach podróży, którą znacznie spowolniły śnieżyca i protesty na niemieckich lotniskach. Ciekawe, czy najgorsze już za nim, jeśli chodzi o polski rozdział.

Ekspert od greckiej piłki ma wątpliwości, czy ten piłkarz mógłby być dziś wzmocnieniem dla Zagłębia.

Z drugiej strony, przychodzi na miesiąc przed startem ligi, na początku przygotowań. Będzie czas, żeby postawić go na nogi. Dotyczy to zresztą wszystkich pozostałych transferów, trener Valdas Ivanauskas nie może narzekać, że klub robi wzmocnienia na ostatnią chwilę.

Do tej pory w ekstraklasie było sześciu Greków i żaden się nie sprawdził, więc Mygas ma szansę odwrócić niekorzystny trend. Yiannis Papadopoulos na początku strzelił dwa gole w Cracovii, ale szybko spuścił z tonu i go pożegnano. Mavroudis Bougaidis rzadko występował w Lechii Gdańsk, a jeśli już – nie zachwycał (dziś jest w Podbeskidziu). Anestis Argyriou, którego sprowadził Zawisza Bydgoszcz, okazał się strasznym szrotem, zaś wypożyczony wiosną do Arki Gdynia z PAOK-u Saloniki Achilleas Poungouras poprzestał na trzech spotkaniach. Obecnie zaskakująco dobrze odnajduje się w Panathinaikosie. Angelos Argyris nawet nie zadebiutował w ligowym meczu Korony (dwa występy w PP). Na dokładkę jest Dimitris Goutas, już skreślony w Lechu Poznań.

W Sosnowcu zdecydowanie największy ruch transferowy. Jak dotąd siedmiu zawodników przyszło i siedmiu odeszło. Będziemy zdziwieni jeśli nie okaże się, że nie są to zmiany na lepsze.

Fot. Zagłębie Sosnowiec/zaglebie.eu

KOMENTARZE (0)