Drągowski wygranym kolejnego polskiego meczu w Serie A
Weszło

Drągowski wygranym kolejnego polskiego meczu w Serie A

Kto by się spodziewał jeszcze parę lat temu, że mecz bez Polaków w Serie A będzie tak niecodziennym zjawiskiem jak brak kosza pod zlewem w naszych domach. Nawet jeżeli dzisiaj zdarzyło się spotkanie, w którym na ławce zaczęli Bereszyński i Kownacki, to i tak w pierwszym składzie oglądaliśmy Linettego i Drągowskiego. Co więcej – brak prawego obrońcy reprezentacji Polski był aż nadto widoczny, a długimi momentami niemrawa Sampdoria tylko zremisowała z Fiorentiną.

Jakkolwiek spojrzeć, nie był to mecz, którego zapowiedź zapracowałaby u nas na czołówkę. Pewnie poniekąd z tego powodu, że nie pojawiła się ona w  ogóle. Ale nic dziwnego – takie starcie to z pozoru nic ciekawego, chyba że jesteś koneserem Serie A. Z drugiej strony znamienne, że mierzyły się dwie solidne drużyny bardzo solidnej ligi, a w pierwszym składzie miała szansę wystąpić czwórka Polaków. Oczywiście, najmniejsze szanse na grę wróżono Kownackiemu, ale golem w ostatniej kolejce pokazał przecież, że wciąż drzemie w nim spory potencjał. Ostatecznie pojawił się na boisku a kilka ostatnich minut. Bereszyńskiego w jedenastce „Sampy” raczej się nie spodziewaliśmy, w końcu trener zapowiadał, że da mu odpocząć. Ale już co do występu Linettego nie mieliśmy większych wątpliwości. Kolejną szansę – w obliczu kontuzji Lafonta – otrzymał również Drągowski. I to przy nim chcielibyśmy się zatrzymać, bo trzeba przyznać wprost – po raz kolejny nie zawiódł.

Choć na samym początku spotkania sam utrudnił sobie życie. Mało brakowało a pewność siebie, którą emanował po bardzo udanym spotkaniu z Napoli, sprowadziłaby go na złą drogę, najprawdopodobniej prowadzącą z powrotem na ławkę. Zabawił się w dryblera – zamiast wykopać piłkę czym dalej, postanowił ośmieszyć Caprariego. O mały włos, a Caprari ośmieszyłby jego. Wygarnął mu piłkę, ale na szczęście młodego bramkarza ta nie zatrzepotała w siatce. No ale dobra – Drągowski popełnił błąd na początku, jednak nie wpłynął on na jego późniejszą postawę. Po chwili odważnie wyszedł do piłki, wyprzedzając Linettego. Później Sampdoria nie atakowała z przesadną łapczywością, więc miał mało roboty. Ale jak już przyszło co do czego, tuż po przerwie obronił dobry strzał z rzutu wolnego, którym popisał się Caprari.

Wcześniej Fiorentina objęła prowadzenie za sprawą Giovanniego Simeone. Napastnika, który próbował od samego początku, w pierwszych minutach wypracowując sobie dwie sytuacje. Dopiął swego jednak dopiero za trzecim razem. Wykorzystał wrzutkę, ospałość Andersen i pokonał bramkarza mocnym uderzeniem głową. Dla niego to trafienie tym bardziej symboliczne, że ukłuł „Sampę”, czyli zagorzałego, derbowego rywala Genoi, z której odszedł do Fiorentiny.

Później goście byli jeszcze bardziej aktywni, Sampdoria najwięcej do powiedzenia miała na samym początku, ale jej pomrukiwanie tak czy siak nie było w stanie przebić się przez ogłuszający wrzask rywali. Którzy wydawali się konkretniejsi, stworzyli sobie kilka sytuacji, z kolei „Sampa” długo nie była w stanie zagrozić bramce Drągowskiego. Z dwa razy było groźnie pod koniec pierwszej połowy, ale co z tego, skoro Caprari uderzył nieczysto, obok słupka. A potem Drągowskiego uratowała poprzeczka. Generalnie gospodarze przekonali się, jak niewygodnym, dobrze zorganizowanym i wymagającym rywalem jest Fiorentina.

Obudzili się dopiero po przerwie. Był wspomniany rzut wolny, przy którym nagimnastykować musiał się Drągowski, no i był w końcu gol. Bardzo aktywny Caprari w końcu dopiął swego. Dostał piłkę z prawej strony, popisał się świetnym przyjęciem i jeszcze lepszym uderzeniem zza pola karnego. Drągowski był bez szans, absolutnie. Patrząc całościowo, może być jednak jak najbardziej zadowolony ze swojej postawy, choć musi unikać tak buńczucznych zachowań, jak drybling na samym początku.

Sampdoria strzeliła gola kilka minut po tym, jak z boiska zszedł Linetty. Potem wynik już się nie zmienił, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że gospodarze po przerwie wreszcie się obudzili, prezentując lepszy futbol niż przed zmianą stron. No ale ostatecznie stracili punkty. Co do samego Linettego –  na początku był bardzo aktywny – idąc za klasykiem – zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Z kilkoma ciekawym odbiorami, ale z każdą kolejną minutą wyhamowywał. Aż w końcu otrzymał żółtą kartkę za agresywny faul i został zastąpiony. Jak ocenić jego występ? Cóż, raczej solidna piątka, na pewno nic więcej.

Kownacki, który wszedł na kilka ostatnich minut, nie pokazał za wiele, tym razem nie okazując się asem z rękawa. Jak widać – najlepiej na tym meczu wyszedł Drągowski.

Sampdoria – Fiorentina 1:1

0:1 Simeone 13′

1:1 Caprari 60′

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
UBecja_Forever

Znowu zaczyna się pompowanie balonika przy Drągowskim. Z jakim hukiem pierdolnął ostatnio nie muszę chyba mówić. Super mecz z Napoli = jeden obroniony strzał w końcówce przy stanie 0:1 i porażka. Dziś znowu spuszczacie się nad jedną interwencją. Lafont już na ławce czyli w następnym meczu pewnie będzie zdolny do gry. Drągowski się nie skompromitował, ale też nie dał żadnych powodów aby Francuza posadzić na ławce.

Rodzina Sędziego

Czyli powinien powiedzieć obrońcom, żeby chuja grali, to on będzie miał może więcej okazji do interwencji „na notę”. Na tym polega rola bramkarza w ponad przeciętnym klubie. Ma być czujny i gotowy przez 90 minut na 2-3 interwencje. On nie gra w Benevento, a we Fiorentinie, która jednak celuje w miejsce w top 6.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Ja jedynie stwierdzam FAKT. A ten jest taki, że w oczach trenera nie pokazał się niczym szczególnym żeby dać mu na dłużej miejsce kosztem sprowadzonego Francuza. Gdyby obronił którąś z tych sytuacji bramkowych, to i owszem. Wiem, że nie miał przy nich większych szans, ale to interwencjami z gatunku bardzo trudnych zdobywa się zaufanie w oczach trenera. Ja tylko mówię, że Weszło znowu się spuszcza jakby on im mecze wybronił, a on po prostu co miał wpuścić to wpuścił, a co musiał obronić to obronił czyli mniej więcej tak jak Sportiello w zeszłym sezonie, z którym się pożegnali.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Jak jesteś ttaki kozak to zostaw swoje namiary na priv i się sprawdzimy biedlaski cwelu.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

I druga poszlaka, że jesteś imbecylem. Szybko idzie.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Jesli ktoś pisze o „pompowaniu balonika” to jest to już dla mnie poszlaka, że prócz oklepanych frazesów nie ma nic do powiedznia.

UBecja_Forever

Dla mnie twój nick jest z góry poszlaką, że mam do czynienia z głąbem. Jak inaczej nazwać to co uskutecznia Weszło w obecnej sytuacji Dragowskiego jeśli nie pompowaniem balonika? ‚znakomity mecz Drągowskiego’, ‚znowu pokazał klasę’. Nie kurwa, znakomity mecz to grał np Boruc w barwach Celtiku przeciwko AC Milan w LM. Drągowski zagrał 2 mecze gdzie miał ze 2 interwencje, puścił dwa gole, a jego drużyna zdobyła w tych dwóch meczach 1 punkt. Zaiste niesamowite osiągnięcia. Lafont pewnie do końca sezonu nie podniesie się z ławki…ze śmiechu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

szkaradny_okrutnik

Czego oczekiwac od cwe(L)ebryty fotopyka kiedy oni wszyscy jada po Dragowskim od pamietnego faka
Zdjecia Mamrota tez zawsze w „dobrym” swietle

Redmond
Legia Warszawa

Typowy białostocki ryj, co mają z nim zrobić. Jest jaki jest

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

UBecja_Forever

Nawet nazwy ulicy nie potrafisz poprawnie napisać. Pewnie dlatego, że u was na wsi nie macie nawet ulic.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Redmond
Legia Warszawa

Poszukaj porady u jakieś szeptuchy,bo źle z tobą. Oj źle, bardzo źle

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Redmond
Legia Warszawa

Masz jakiś straszny problem ze sobą. Poważnie, wyjdź z domu do ludzi, zrób coś sensownego. Zacznij żyć swoim życiem zamiast obrażać i tworzyć jakieś iluzje nt. życia innych. Oby ci to pomogło, będę trzymał kciuki aby tak było. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka.

Redmond
Legia Warszawa

Świetnie, że dostaje szansę nasz młody, utalentowany bramkarz, z pewnością na nią zasługuje. O ile pamiętam ma bardzo mocne atuty jak operowanie kciukiem na przedpolu dupy rywala. Smiem twierdzić, że jest momentami lepszy niż Arboleda. Wiadomo, białostocka szkoła bramkarzy to klasa sama w sobie.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Prócz zajmowaniem się ryjami, kciukami i odbytami, masz jeszcze jakieś inne hobby?

Redmond
Legia Warszawa

Kilka by się znalazło, ale w sumie ch..j ci do tego.

SzalonyWladek

.

wpDiscuz