Dzbana weekendu, a może i roku już znamy. Poznajcie Patryka Skóreckiego
Weszło

Dzbana weekendu, a może i roku już znamy. Poznajcie Patryka Skóreckiego

Właściwie już nic nas nie powinno zdziwić w I lidze, ale naprawdę nie spodziewalibyśmy się, że zobaczymy sceny, którymi uraczył nas dziś Patryk Skórecki. Najpierw piłkarz dzban z Jastrzębia-Zdroju w żałosny sposób chciał wymusić rzut karny, co skończyło się dla niego żółtą kartką. Już wtedy nie mieliśmy o nim najlepszego zdania, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Gdy Chojniczanka mocno cofnęła się do defensywy, a gospodarze byli coraz bliżej strzelenia zwycięskiego gola, Skórecki postanowił uderzyć kolegę z drużyny. Wszystko dostrzegł arbiter i 26-latek wyleciał z boiska z czerwoną kartką. 

Spójrzcie sami na idiotyczne zachowanie Skóreckiego.

Zaraz po spotkaniu wypowiedział się poszkodowany Maciej Spychała: – ,,Każdy chce jak najlepiej. Puściły nam obu nerwy. Wyjaśnimy sobie wszystko w szatni”. Trochę żałujemy, że w szatni Jastrzębia nie ma takich piłkarzy jak Trochim albo Janukiewicz, bo faktycznie przydałoby się wyjaśnić parę spraw Skóreckiemu.

No dobra, a teraz przejdźmy do tego, co działo się na boisku. Generalnie gospodarze starali się przejąć inicjatywę od pierwszej minuty. Jasne, byli trochę nieudolni w tym, lecz trzeba ich pochwalić za chęci, których chojniczanie nie mieli wcale. Kto wie, jak ten mecz potoczyłby się, gdyby Farid Ali otworzył wynik chwilę po pierwszym gwizdku sędziego? Ukrainiec oddał naprawdę niezły strzał, ale zabrakło kilku centymetrów, by piłka wpadła do siatki. Jeszcze bliżej wpisania się na listę strzelców był Pacholski, który w doskonałej sytuacji uderzył w boczną siatkę. Skórecki natomiast – po doskonałej wrzutce Jadacha – uderzył mocno głową, ale strzał był wyjątkowo niecelny. Właśnie, a może wtedy Patrykowi coś się stało w głowę?

Po drugiej stronie byli przyjezdni z Pomorza, którzy nadal nie potrafią uporać się ze swoimi problemami. Piłkarze Cecherza z gry nie wykreowali sobie praktyczniej żadnej okazji. Jedynie zagrożenie pod bramką Drazika było wtedy, gdy Paweł Zawistowski dośrodkowywał w pole karne. Czyli było dokładnie tak samo, jak w pierwszych trzech kolejkach.

Myślę, że w najbliższym meczu strzelimy gola z gry. Nie będziemy jednak płakać, bo stały fragmenty gry biorą się z akcji. Poza tym, to ważny element gry, co potwierdził ostatni mundial. Aż 43% bramek padło po wolnych, rożnych i karnych. Gdy ktoś gra defensywnie, to bardzo trudno strzelić gola. Uważam, że futbol poszedł w stronę stałych fragmentów gry – mówił trener Cecherz kilka dni temu na antenie naszego radia.

Jasne, stałe fragmenty gry są bardzo ważne, ale nie może być tak, że drużyna nie potrafi wykreować sobie żadnej akcji. Naprawdę nie wiemy z kim chojniczanie chcą grać w piłkę, jeśli nie robią tego przeciwko beniaminkowi. Na dośrodkowaniach Pawła Zawistowskiego raczej nie dojedzie się do ekstraklasy… Co prawda dobrą okazję do strzelenia gola miał dziś Trochim, ale on sam powiedział, że to był totalny przypadek.

Cóż, Chojniczanka obecnie znajduje się w czołówce tabeli, ale jeśli nie poprawi gry, zaraz zaliczy mocny zjazd. Nawet w I lidze nie ma opcji, by grając tak słabo w piłkę, awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju.

GKS Jastrzębie – Chojniczanka 0:0

Pozostałe mecze: 

ŁKS Łódź – Stomil Olsztyn 1:0 (Rozwandowicz 56′)

Bytovia Bytów – Stal Mielec 1:2 (Jakobowski 63′ – Soljić 22′, Wroński 85′)

Wigry Suwałki – Chrobry Głogów 0:1 (Kowalczyk 45′)

Podbeskidzie – Garbarnia 0:0

GKS Tychy – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:1 (Zapolnik 21′, Abramowicz 41′ – Śpiączka 11′)

Puszcza – Warta Poznań 0:1 (Biegański 84′)

Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 1:0 (Klichowicz 65′)

Fot. NewsPix