Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Myślałem, że idę na zwykłą konferencję prasową, a tu zaskoczenie. Kamil Grosicki swój napój energetyczny „TurboGrosik” promował w typowym dla siebie stylu: z fajerwerkami.

Miejsce akcji – podziemia ekskluzywnego hotelu. Pokazy barmanów, didżeje, piłkarski freestyle. Zaproszeni obecni i dawni koledzy Kamila z boiska, chociaż więcej tych dawnych (Tomasz Hajto, Tomasz Kłos, Michał Żewłakow, Dariusz Dudka, Bartosz Ława, Radosław Gilewicz, Piotr Świerczewski i wielu innych). Miks sportu i biznesu, z bardzo leciutką domieszką mediów.

30850145_1935040526529071_1049849356_o

Grosicki ma nadzieję, że tym produktem wchodzi w życiową dorosłość. Czas konsumować sławę i próbować na niej zarobić. Czy będzie drugim Michalczewskim, nie wiem. Ale całe przedsięwzięcie wydaje się zorganizowane profesjonalnie, w kooperacji z siecią „Żabka”, która w pierwszej fazie ma na „TurboGrosika” wyłączność. Zaplanowano kampanię telewizyjną z naprawdę fajnymi spotami. To znaczy wiadomo, że po obejrzeniu setny raz te spoty wam się znudzą, ale przez pierwsze dziesięć razy na pewno się uśmiechniecie.

Mówiąc szczerze, nie jestem fanem napojów energetycznych. Nie piję ich i mam nadzieję, że np. moi synowie też nie będą. Ale trudno udawać, że ten rynek nie istnieje. Istnieje i ma się bardzo dobrze. Jego wartość znacznie przewyższa miliard złotych rocznie i wciąż rośnie. Kolejne marki wyrastają jak grzyby po deszczu i próbują uszczknąć swój kawałek. Nie jest to łatwe, ale akurat Grosicki ma potencjał. Nazwa „Turbo Grosik” jest dobra, kojarzy się z energią, przyspieszeniem itd. Ze sceny Kamil podziękował za nią Tomaszowi Hajcie, który miał wielki wpływ w jej rozpropagowanie. Tak sobie myślę, że jeśli ktoś chce pić energetyki (tak jak wiele osób chce palić papierosy albo jeść chipsy – w tej drugiej grupie niestety jestem ja), to lepiej dać zarobić Kamilowi. Przynajmniej mnie kojarzy się najpozytywniej, pozytywniej nawet niż Dariusz Michalczewski, również przyjazny chłop.

Oczywiście ktoś może zaraz powiedzieć, że sportowiec powinien promować zdrową żywność, na przykład sprzedawać jabłka z własnego sadu, oczywiście niepryskane. To ciekawa, idealistyczna wizja. Świat jednak wygląda tak, że Messi promuje chipsy, Iniesta wino, Nawałka i Boniek piwo, Lewandowski słodkie napoje, Szczęsny był twarzą Pepsi, całe reprezentacje reklamują McDonald’s, no a Grosicki ma energetyk. Zresztą uważam, że akurat „Grosik” promujący zdrowy tryb życia nie byłby do końca wiarygodny. Zdecydowanie wolę, gdy produkt w jakiś sposób pasuje do wizerunku osoby, która go wypuszcza. Wolę to niż obłudę.

Jak wszyscy wiedzą, Kamil jest chłopakiem po przejściach. Nie z każdego zakrętu wychodził bez szwanku. Teraz (chyba) wreszcie jest tak, jak powinno być. Jeśli za 20 lat będzie zamożnym człowiekiem, to będzie naprawdę turbo. Bardzo liczę na taki scenariusz. Wolę „Grosika” sprzedającego swój energetyk osobom, które chcą pić energetyki, niż dającego tipy krupierom. Cieszę się, że ten chłopak błąkający się kiedyś po Warszawie znalazł na siebie pomysł.

Ale teraz liczy się piłka, mistrzostwa.

Rozmawiałem ostatnio ze Zbigniewem Bońkiem o Grosickim. Mówił, że dla niego to jest szklanka do połowy pusta. To znaczy kiedy Kamil ma świetny okres w meczu, to Boniek się zastanawia, dlaczego tylko okres? Dlaczego robi pięć akcji, zamiast piętnastu? – Gdyby grał przez 90 minut tak jak gra przez 15, byłby piłkarzem na największe kluby – mówił. „Grosik” to rozumie, ale mówi, że styl jaki preferuje jest w stanie wypompować każdego. Dodaje jednak, że czasami ludzie zwyczajnie się czepiają. Z Koreą schodzi z boiska Lewandowski, cała drużyna zmienia ustawienie, gra w sposób bardziej bezpieczny, więc on się dostosowuje. Ale niektóre osoby mówią, że to nie taktyka, tylko brak sił. Czasami tak, ale nie zawsze.

Wojtek Kowalczyk puentuje: – Najważniejsze, by z okresu najdynamiczniejszej gry Kamila wynikały jakieś liczby. Jak z Koreą. Wtedy jest naprawdę OK.

Duży wywiad z „Grosikiem” przeczytacie w 196-stronnicowym magazynie, który wydaliśmy z okazji mistrzostw świata i który to będzie dostępny na stacjach Orlenu w całej Polsce. Taki mój krótki powrót do świata druku, tak mi kiedyś bliskiego. Uważałem – kiedyś – że naprawdę umiem robić gazety/magazyny i uważam, że ten będzie naprawdę na wysokim poziomie.

KRZYSZTOF STANOWSKI