Jak przejść obok meczu? Pokazuje i objaśnia Krzysztof Mączyński
Weszło

Jak przejść obok meczu? Pokazuje i objaśnia Krzysztof Mączyński

Oddawanie hołdu wielkim sportowcom to gest godny pochwały. Cenimy takie zachowania, bo świadczą one nie tylko o niebagatelnej skromności wykonawców, ale i szerokiej wiedzy na temat sportu. Pozostaje nam zatem przyklasnąć i pogratulować Krzysztofowi Mączyńskiemu, który w starciu Legii z Wisłą postanowił upamiętnić Roberta Korzeniowskiego, czterokrotnego mistrza olimpijskiego w chodzie sportowym.

Mączyński w ciągu swojego 45-minutowego występu nie wykonał ani jednego sprintu.

Chcieliśmy obejrzeć całą pierwszą połowę meczu Legii z krakowianami, by przyglądać się tylko poczynaniom heroicznego wyczynowca Mączyńskiego. Ale szanujmy się – kto ma czas oglądać 45 minut dreptania w jednostajnym tempie?

Zerknijmy na raporty, które od tej rundy Ekstraklasa przedstawia do wglądu dziennikarzy i kibiców. Oto fakty na temat postawy Mączyńskiego:

– pokonany dystans – 5,86 kilometra

– maksymalna prędkość – 26 km/h (najniższa na boisku nie licząc bramkarzy obu zespołów i rezerwowego Niezgody)

– liczba sprintów (biegów ze średnią prędkością 25,2 km/h) – ZERO (tyle samo, co Malarz, Cuesta i wspomniany Niezgoda)

– liczba szybkich biegów (19,2 km/h – 25,2 km/h) – 22 (mniej tylko Malarz, Cuesta i rezerwowi, czyli Niezgoda, Pasquato i Wojtowski)

– liczba pojedynków – cztery (zdecydowanie najmniej na boisku)

– liczba odbiorów – jedna nieudana próba

– liczba zwodów – zero

Jeśli oglądaliście ten mecz na stojąco, to spaliliście więcej kalorii niż Mączyński. Jeśli słuchaliście meczu na słuchawkach podczas spaceru, to spaliliście więcej kalorii niż Mączyński. Jeśli w trakcie spotkania dłubaliście w nosie i strzelaliście gilami do celu, to zapewne wykonaliście więcej udanych zagrań niż Mączyński.

Jeśli w słownikach piłkarskich terminów ukazałoby się hasło „przejść obok meczu”, to w definicji wstawilibyśmy ten występ legionisty. Gdyby z takim zaangażowaniem Mączyński roznosiłby listy, to połowa emerytów z jego rejonu pierwszą emeryturę w tym roku dostałaby w lipcu. Gdyby kucharze w knajpie pracowali z zawziętością Mąki, to wigilijnego karpia dostalibyśmy na Wielkanoc.

Po takim heroicznym występie dalibyśmy Mączyńskiemu z tydzień wolnego, ale biedaka czeka jeszcze wyjazd na zgrupowanie reprezentacji. Miejmy nadzieję poprosi o jakieś specjalne sesje w kriokomorze albo dodatkową serię masaży.