Indonezyjscy bojówkarze Lechii oblegają Poznań!

redakcja

Autor:redakcja

17 marca 2018, 17:36 • 3 min czytania

Indonezyjscy bojówkarze Lechii oblegają Poznań!

Kilka dni temu pisaliśmy o wzroście popularności, jaki zanotowały konta Lechii Gdańsk w serwisach społecznościowych, odkąd zawodnikiem klubu został Egy Manuala Vikri. Okazuje się jednak, że nowi kibice rodem z Indonezji to nie tylko cyferki, lajki i subskrypcje. Przede wszystkim to potężna grupa zagorzałych fanów, która zażarcie walczy o swój klub i nikomu nie odpuszczą. Są jak bulterier, jak wściekły pies, jak Tommy Lee Jones w ściganym. Rodacy Egy’ego właśnie przeprowadzili inwazję na Poznań i wrzucają zdjęcia lechitów z dorysowanymi kutasami.

Reklama

Fani z Indonezji swój brutalny atak przepuścili za pomocą internetu, głównie na Instagramie i Facebooku. Oczywiście nie bez przyczyny. To po prostu ich odwet za transparent w języku indonezyjskim, który kibice Lecha wywiesili podczas wczorajszego mecz z Lechią. Obraźliwy zresztą, co najlepiej tłumaczy, dlaczego w szeregach zamiejscowego oddziału bojówkarzy gdańskiego klubu doszło do przegrupowania i tak zdecydowanego natarcia.

Dalszy przebieg wydarzeń był prosty do przewidzenia. Konta Lecha w mediach społecznościowych wykręcają zapewne najlepsze wyniki w historii. Dla przykładu – instagramowe zdjęcie, na którym piłkarze Bjelicy fetują zwycięstwo na Lechią, uzbierało prawie 120 tys. komentarzy. To sprzed tygodnia wrzucone po wygranej z Jagiellonią – z biedą dobiło do 322. Treści? No cóż, Indonezyjczycy raczej się nie ceregielą. Kibicom Lecha zarzucają rasizm, wyzywają ich od najgorszych i po prostu zrównują z gównem, co oczywiście wyrażają przy pomocy niezawodnej w takich sytuacjach ikony emoji.

Reklama

Ciekawie jest także na Facebooku. Oczywiście pomeczowy wpis na profilu Lecha deklasuje wcześniejsze, jeśli chodzi o liczbę komentarzy, polubień i innych reakcji, ale najlepsze rzeczy dzieją się dopiero w środku. Okazuje się bowiem, że wierni fani Lechii i Egy’ego obsługi programów graficznych uczyli się prawdopodobnie u tego samego speca, co ceniony w Polsce artysta Angel Perez Garcia. W ich pracach widać podobny kunszt oraz nowoczesny sznyt, które uzupełniają głębia i moc przekazu. Sami zresztą zobaczcie.

29261420_1732304216830596_8847016280478187520_n

29314540_131919577641505_3824891711092424704_n

wtf

Wnioski? Może i Lech był w piątek lepszy od Lechii, może sportowo ją upokorzył i obnażył wszystkie braki. Rozegraną na Facebooku i Instagramie dogrywkę gdański klub rozstrzygnął jednak na swoją korzyść. Tam dominacja była zresztą dużo większa niż na boisku. A to wszystko dzięki wsparciu tysięcy indonezyjskich ultrasów.

Inna sprawa, że w Poznaniu nikt z tego powodu rozpaczać nie będzie, w końcu zasięgi, trendy i inne wskaźniki wykonują dla Lecha niezłą robotę. O to zresztą zadbano już przede meczem. I nie chodzi nam wcale o kibicowski transparent, a o marketing ze strony klubu, który we wszystkich mediach społecznościowych z odpowiednim wyprzedzeniem zamieścił krótki wpis w języku indonezyjskim. Biorąc pod uwagę szał, jaki dzieję się na kanałach Lechii – efekt tego prostego zabiegu był murowany. Dla pozostałych zespołów występujących w  Ekstraklasie to naprawdę niezła wskazówka.

A tak swoją drogą. W Gdańsku powinni chyba mieć się na baczności, bo indonezyjska armia najemna coraz baczniej przygląda się temu, co dzieje się w klubie. Na cenzurowanym znalazł się już trener Piotr Stokowiec, którego praca ewidentnie nie przemawia do wymagających kibiców. Raptem dwa mecze wystarczyły, by w necie odpalono akcję #StokowiecOut i prawdę mówiąc, nie wiemy, czy dla sympatycznego szkoleniowca jest jeszcze jakiś ratunek. On jest jeden, a internetowych bojówkarzy w Indonezji setki tysięcy.

Jak tak dalej pójdzie, a Lechia nie zacznie nagle wygrywać, to piłkarze i działacze też znajdą się na cenzurowanym. Kto wie, może dożyjemy nawet czasów, gdy z dalekiej Indonezji potoczy się gromkie „Lechia to my, a nie wy!”.

Ale już tak serio – wciąż nie dowierzamy, że gdzieś w Azji siedzi sobie kilka tysięcy osób, których porażka Lechii (klubu, w którym być może za pół roku zagra ich rodak) wkurzyła na tyle, by przeprowadzić kilkugodzinny rajd na media społecznościowe rywala gdańszczan. Widzieliśmy już różne akcje w social mediach, ale Indonezyjczycy przenoszą ekstraklasową bekę na inny poziom. Nie możemy się doczekać ich kolejnych wyczynów.

Najnowsze

La Liga

Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski

Jakub Radomski
9
Barcelona drżała do końca, ale ma półfinał! Słaby Lewandowski
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama