Czteroletnią przygodę z 1. ligą Wisła rozpoczęła od domowego bezbramkowego remisu z Sandecją Nowy Sącz. Kończy ją bardzo pewnym zwycięstwem z Pogonią Siedlce, a niedzielny triumf zawdzięcza Wiktorowi Biedrzyckiemu, Marko Boziciowi oraz… bramkarzowi gości, Jakubowi Tomkielowi.
Działo się przed meczem i na trybunach
Przed spotkaniem były występy polskich artystów (Mała Armia Janosika, Kamil Bednarek i Tomasz Organek), klasyczne podziękowania dla sponsorów, odpalone środki pirotechniczne w klubowych barwach i nie zabrakło także szpaleru zrobionego przez zawodników Pogoni Siedlce.
Pogoda dopisała, kibice na trybunach również byli na początku głośni – nic, tylko grać.
Gorzej, że obie ekipy praktycznie zakończyły sezon. Wisła Kraków już wcześniej zapewniła sobie zwycięstwo w rozgrywkach, a Pogoń Siedlce podchodziła do spotkania pewna utrzymania. Mimo to można było się spodziewać, a wręcz oczekiwać świetnego futbolu. W szczególności po gospodarzach, którzy w minionym tygodniu pewnie pokonali w Warszawie Polonię 1:0, choć wygrana mogła być zdecydowanie bardziej okazała.
Gospodarze, którzy podchodzili do ostatniego w sezonie meczu w nieco zmienionym składzie, początek przespali. Ogólnie pierwszy kwadrans można przemilczeć, gdyż nie wydarzyło się nic wartego uwagi.
Marc Carbo stwierdził, że ma dość tej nudy i zdecydował się poddymić. Będąc niepilnowanym we własnym polu karnym, zagrał wprost pod nogi Famulaka, a ten minimalnie się pomylił. To kolejny błąd Hiszpana w tej rundzie – wcześniej był współodpowiedzialny za straconego w taki sposób gola z GKS Tychy.
Zatrzymajmy się na chwilę przy Famulaku – warto docenić tego piłkarza za niedzielny mecz. Był odważny w swoich działaniach, kilkukrotnie wchodził w drybling, raz mijając efektownie Gigera, a sam Szwajcar musiał go faulować za co dostał żółtą kartkę.
Co za wiosna Marko Bozicia
Wisła miała jednak lepszego skrzydłowego w swoich szeregach. Gdy Marko Bozić dostawał piłkę, od razu szukał pojedynku i klasyczni schodził z futbolówką z lewej strony do środka. Defensorzy Pogoni mieli z nim niemałe problemy już w pierwszej połowie, kiedy trafił w poprzeczkę. W drugiej połowie udało mu się jednak wpisać na listę strzelców – kapitalne przyjęcie, precyzyjne uderzenie i Tomkiel był bezradny.
Był to drugi gol Białej Gwiazdy – pierwszego zdobyła jeszcze w pierwszej połowie, kiedy to Wiktor Biedrzycki zdecydował się na uderzenie z dystansu, a katastrofalną pomyłkę zanotował debiutujący w składzie Pogoni Jakub Tomkiel.
Co za błąd bramkarza Pogoni Siedlce… pierwszy celny strzał Wisły Kraków i gol!
🔴📲 Oglądaj online Wisła Kraków vs Pogoń Siedlce ▶️ https://t.co/fWmMYTlFZp pic.twitter.com/XeKPjF5ySr
— TVP SPORT (@sport_tvppl) May 24, 2026
Samo spotkanie przesadnie nie zachwyciło. Obie ekipy zaproponowały na koniec sezonu spokojniejsze tempo, a po bramce Biedrzyckiego Biała Gwiazda miała mecz w pełni pod kontrolą. Nie pomagał też fakt, że sędzia Leszek Lewandowski często musiał sięgać po gwizdek, bo któryś z graczy miał drobne problemy zdrowotne.
W meczu brakowało także dogodnych okazji po obu stronach – szanse mieli Mikulec, Kuziemka czy Ertlthaler, ale trudno nazwać je stuprocentowymi. Po stronie Pogoni pachniało golami jedynie przy stałych fragmentach gry.
Nie zabrakło również pożegnań po stronie gospodarzy. Swoje ostatnie występy w klubie zanotowali Anton Cziczkan, Ardit Nikaj oraz Joseph Colley, któremu w końcówce symbolicznie założono opaskę kapitańską. Albański napastnik z kolei mógł z przytupem zakończyć przygodę w Krakowie, ale nie zdążył do zagranej przez Jakuba Krzyżanowskiego piłki.
Po ostatnim gwizdku kibice wbiegli na murawę i zaczęli wspólnie świętować z piłkarzami długo wyczekiwany awans. Piłkarze Pogoni z kolei szybko opuścili boisko i też w szatni mogą być zadowoleni. Niekoniecznie z tego konkretnego meczu, ale z całego roku zakończonego spokojnym utrzymaniem.
Wisła Kraków – Pogoń Siedlce 2:0 (1:0)
- 1:0 – Wiktor Biedrzycki 41′
- 2:0 – Marko Bozić 72′
Fot. Newspix