Zagranica nie chce polskich trenerów. Obraz nędzy i rozpaczy

Jakub Radomski

23 września 2026, 09:03 • 6 min czytania 8

Reklama
Zagranica nie chce polskich trenerów. Obraz nędzy i rozpaczy

Najlepszy z nich gra o utrzymanie w… Indiach. Drugi walczy o awans do elity w Nowej Zelandii. Trzeci pracuje w drugiej lidze na Litwie, czwarty w szóstej lidze niemieckiej, a piąty spadł z drugiej ligi słowackiej. Tak prezentuje się dorobek polskich trenerów piłkarskich za granicą. Rok temu mieliśmy Macieja Skorżę w Japonii, jeszcze do niedawna urodzony w Sosnowcu Eugen Polanski prowadził Borussię Moenchengladbach. Ale został zwolniony. Powiedzieć, że to posucha, to mało powiedzieć. Tym bardziej, że nasi sąsiedzi, nawet jeśli piłkarsko stoją na sporo niższym poziomie, mają choć jednego szkoleniowca, który pracuje w lepszym zagranicznym klubie. Taka Litwa ma człowieka, który dziś rywalizuje w Lidze Mistrzów.

Reklama

Eugen Polanski objął Borussię Moenchengladbach w listopadzie ubiegłego roku. Były reprezentant Polski w ubiegłym sezonie utrzymał zespół w Bundeslidze (12. miejsce na koniec rozgrywek), ale obecny rozpoczął się fatalnie – od trzech porażek: 0:3 z Lipskiem, 3:4 z Elversbergiem i 0:5 z Freiburgiem. Działacze nie mogli na to patrzeć, zdecydowali się zareagować i Polanskiego już w klubie nie ma. Jego całościowy bilans, mówiąc łagodnie, nie powala: 29 spotkań w roli trenera Borussii, po osiem wygranych i remisów, do tego 13 porażek. Średnia punktowa – 1,10 / mecz.

Do niedawna Polanski był trenerem z polskim paszportem, który pracuje w najsilniejszym zagranicznym klubie. Był on, a później długo, długo nikt. Teraz to zestawienie przypomina obraz nędzy i rozpaczy.

Eugen Polanski, były już trener Borussii Moenchengladbach

Eugen Polanski, były już trener Borussii Moenchengladbach

Reklama

Z polskimi trenerami za granicą rok temu było fatalnie. Teraz jest jeszcze gorzej

W lipcu ubiegłego roku na Weszło ukazał się tekst pt: „Mamy wybitnej klasy trenerów. To tylko cały świat się myli”. Pretekstem do jego napisania stały się słowa Sławomira Kopczewskiego, wiceprezesa PZPN ds. szkolenia, który stwierdził w Polsacie Sport, że polskich trenerów należy szanować, bo ci w niczym nie odbiegają od zagranicznych szkoleniowców. Autor, Wojciech Górski, postanowił sprawdzić, jacy polscy trenerzy pracują za granicą i na jakim poziomie. Wnioski były mocne, wręcz szokujące.

Oczywiście, mieliśmy wtedy Macieja Skorżę, który prowadził Urawę Reds w Japonii. Opcja w serwisie Transfermarkt, pokazująca szkoleniowców z danego kraju działających za granicą i szeregująca ich według siły prowadzonego klubu, na drugim miejscu umieściła Polanskiego, który wówczas był jeszcze szkoleniowcem rezerw Borussii Monchengldbach (z nich trafił do pierwszego zespołu). A dalej posucha.

Kolejne dwa wnioski Górskiego – polskiego szkoleniowca nie było wtedy w ŻADNEJ europejskiej najwyższej lidze. Nawet w Andorze czy San Marino. A żeby znaleźć kogoś z przeszłości, kto pracował w rozgrywkach europejskich, będących wyżej w rankingu UEFA od Ekstraklasy, trzeba się cofnąć do sezonu 2017/2018, kiedy Marek Zub prowadził Szachciora Soligorsk, a liga białoruska… stała wyżej od polskiej.

Dziś wracamy do tematu, bo… jest jeszcze gorzej. Skorża już nie pracuje w Japonii, pozostaje bez klubu. O Polanskim, któremu nie poszło najlepiej na poziomie Bundesligi, już tutaj było. Top 5 trenerów z polskim paszportem, pracujących w innych krajach, prezentuje się obecnie następująco:

Reklama

1. Tomasz Tchórz, FC Delhi (Indie). Najwyższy szczebel rozgrywek, zespół po 13 kolejkach zajmuje 12. miejsce na 14 ekip. Średnia punktów na mecz – 1,14.

2. Michał Walesiak, Western Suburbs (Nowa Zelandia). Zespół wywalczył awans do play-offów o dostanie się na najwyższy szczebel. Średnia punktów na mecz – 1,74.

3. Mikołaj Raczyński, DFK Dainawa (Litwa). To drugi szczebel rozgrywek, drużyna zajmuje ósme miejsce. Średnia punktów na mecz – 1,82.

4. Sebastian Tyrała, FC Roj (Niemcy). Drużyna występuje w Westfalenliga 2, to szósty poziom rozgrywkowy w Niemczech. Średnia punktów na mecz – 2,00.

Reklama

5. Piotr Kapusta, Stara Lubovna (Słowacja). W ubiegłym sezonie zespół pod jego wodzą spadł z drugiego szczebla rozgrywek na trzeci. Teraz występuje w grupie C (wschodniej). Średnia punktów na mecz – 0,97.

W tym zestawieniu nie chodzi o to, żeby jakoś szydzić z tych szkoleniowców. Wręcz przeciwnie – to młodzi ludzie (od 34 do 38 lat), którzy szukają rozwoju w innym otoczeniu, poznają je. Ale prawdopodobnie i oni zdają sobie sprawę z faktu, że skoro są na szczycie takiego zestawienia, to coś z polskimi trenerami jednak jest nie tak.

Mocno nie tak.

Reklama

Tomasz Tchórz pracuje w Indiach

Tomasz Tchórz pracuje w Indiach

Zagranica, przynajmniej ta poważna, Polaków nie chce. Jest jeszcze gorzej niż było ponad rok temu.

Jak jest z trenerami u naszych sąsiadów? Nieco lepiej lub dużo lepiej

Sprawdźmy, jak ta sytuacja wygląda w krajach, które są porównywalne, nieco lepsze albo trochę lub zdecydowanie słabsze piłkarsko od Polski. Na początek nasi sąsiedzi. Słowacja – Balazs Borbely to szkoleniowiec Ferencvarosu, który w eliminacjach Ligi Europy okazał się lepszy od Górnika. To było zresztą starcie dwóch trenerów ze Słowacji, bo zespół z Zabrza, lidera Ekstraklasy, prowadzi Michal Gasparik. Jest jeszcze Branislav Fodrek, szkoleniowiec czeskiego Slovana Liverec, czy znany m.in. z pracy w Wiśle Kraków Adrian Gula, obecnie pracujący w łotewskiej Rydze.

Reklama

Czescy trenerzy? Tu nie jest różowo, ale Jaroslav Kostl działa w Rużomberoku. To najwyższa słowacka liga, ale zespół zajmuje ostatnie miejsce. Był w Arce Marek Jarolim. Był, bo zespół z Gdyni właśnie go zwolnił. Na trzeciej pozycji narzędzie portalu Transfermarkt umieszcza Jakuba Dovalila, który jest trenerem łotewskiej młodzieżówki.

Litwa? Ona stoi w tej chwili jednym szkoleniowcem, ale za to jakim – Valdas Dambrauskas przeszedł drogę od gościa występującego w teleturnieju „Milionerzy” po człowieka, który z Sabah FK w świetnym stylu awansował do Ligi Mistrzów. I którego na każdym kroku niesamowicie chwali Tymoteusz Puchacz.

Valdas Dambrauskas prowadzi Sabah FK w Lidze Mistrzów

Valdas Dambrauskas prowadzi Sabah FK w Lidze Mistrzów

Reklama

Łotwa? Tu jest źle, bo 37-letni Renard Rode, krajowa „jedynka”, pracuje we Fratrii, bułgarskim drugoligowcu z Warny. Białoruś? Artem Radkow prowadzi cypryjski Aris Limassol, a Mirosław Romaszczenko – Toboł Kostanaj z Kazachstanu. To jednak trochę lepsze drużyny niż indyjskie Delhi.

O niemieckich trenerach nie ma sensu pisać, bo wiadomo, że są lata świetlne przed polskimi. Ale spójrzmy na trzy kraje, które są tuż za Polską w krajowym rankingu UEFA. Najpierw Grecja – tutaj pierwsza czwórka to trenerzy kolejno: portugalskiego Rio Ave, reprezentacji Arabii Saudyjskiej i Cypru, do tego APOEL-u Nikozja. Teraz Norwegia: Gaute Helstrup jest szkoleniowcem szwedzkiego Malmo, a znany nad Wisłą Henning Berg prowadzi Omonię Nikozja.

To jeszcze Dania – Niels Frederiksen jest uszeregowany dopiero na szóstej pozycji, choć prowadzi dwukrotnego mistrza Polski w ostatnich sezonach. Przed nim znajdują się: Jacop Neestrup (Panathinaikos), Jens Berthel Askou (Toulouse), Jess Thorup (Genk), Brian Priske (Sparta Praga) i Jesper Sorensen (Vancouver).

Mówi się, że mamy polską szkołę bramkarzy, ale z trenerami ewidentnie coś poszło bardzo nie tak. Pewnie dlatego w naszym kraju tak mocno odnotowano kilkanaście dni temu wypowiedź ukraińskiego eksperta z programu „Tatotake”, że następcą Igora Kostiuka, któremu szło różnie w Dynamie Kijów, może zostać Maciej Kędziorek, zajmujący się w ukraińskim klubie m. in. stałymi fragmentami gry. Ale do takiej zmiany jak na razie nie doszło.

Reklama

W siatkówce sytuacja polskich trenerów jest zupełnie inna

Ktoś może spróbować odbić piłeczkę i powiedzieć: „Ale spójrz na siatkówkę. Jesteśmy w niej potęgą, ale czy to przekłada się na sporą liczbę polskich trenerów, pracujących w zagranicznych klubach?” Nie ma ich bardzo wielu, to prawda, ale jednocześnie – są zupełnie inne realia. Polska liga pod względem poziomu i warunków pracy należy do top 3 na świecie (obok włoskiej i pewnie rosyjskiej). Szkoleniowcom zwyczajnie bardziej opłaca się prowadzić średniaka PlusLigi, która teraz staje się Tauron Ligą, niż np. mistrza Belgii, Holandii, Francji czy nawet Niemiec.

W ubiegłym sezonie mistrzem Polski z Aluronem CMC Wartą Zawiercie został jako trener Michał Winiarski, który wcześniej zbierał świetne recenzje za pracę z reprezentacją Niemiec (2022-2025), z którą był o krok od awansu do strefy medalowej igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Michał Winiarski obecnie pracuje w Aluronie CMC Warcie Zawiercie

Michał Winiarski obecnie pracuje w Aluronie CMC Warcie Zawiercie

Reklama

Ale za granicą mieliśmy też innych: Michał Mieszko Gogol był trenerem japońskiego JTEKT Stings, teraz jest w tym klubie dyrektorem sportowym. Paweł Woicki był drugim trenerem reprezentacji Iranu, a później objął solidne belgijskie Greenyard Maaseik. Adam Swaczyna prowadził niemieckie VfB Friedrichshafen, a teraz objął reprezentację Austrii.

Jest trochę takich przykładów. A w piłce wśród polskich trenerów za granicą jest taka bieda, że aż się chce sparafrazować Republikę: „Gdzie oni są? Zabrakło ich, choć zawsze było ich niewielu”.

JAKUB RADOMSKI 

Fot. Newspix.pl

Reklama

 

8 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

„Nie chcemy wygrywać okienek, a mecze”. Herra o finansach, Papszunie i Bobiciu

Wojciech Piela
2
„Nie chcemy wygrywać okienek, a mecze”. Herra o finansach, Papszunie i Bobiciu
Piłka nożna

Będziemy mieli następcę Marciniaka? Prestiżowa nominacja dla polskiego sędziego

Adrian Mańko
5
Będziemy mieli następcę Marciniaka? Prestiżowa nominacja dla polskiego sędziego

Inne ligi zagraniczne

Reklama