Zagłębie z Radomiakiem to nie był mecz piłki nożnej

Paweł Paczul

11 kwietnia 2026, 19:25 • 2 min czytania 19

Reklama
Zagłębie z Radomiakiem to nie był mecz piłki nożnej

Miał być mecz o 17:30 w Ekstraklasie i niby był, ale taki, że można tylko westchnąć. Jeśli podobny spektakl zaserwowałyby nam dwa średniaki z drugiej ligi, w porządku, ale tutaj grał wicelider z Ekstraklasy, która podobno nieustannie się rozwija, a w tym sezonie to już w ogóle każdy jest mocny i dlatego mamy tak płaską tabelę. Taa… Kto chce, niech się czaruje dalej.

Reklama

Ależ to było nudne, momentami prymitywne, a przede wszystkim – pozbawione jakości. Każdy aut na wysokości pola karnego – ale i niekoniecznie tylko taki – rósł tutaj do nadziei, że może uda się piłkę dorzucić, zakotłować i wepchnąć coś kolanem, piszczelem, dupą, czymkolwiek. To spotkanie powinno mieć patronat Piotra Świerczewskiego i jego słynnej taktyki „na chaos”. Dziś głównie o to chodziło – o chaos.

„Głównie”, bo były jeszcze inne elementy. Na przykład wybijanie rywala z uderzenia (tak jakby było z czego wybijać). Czyli jeśli Zagłębie miało ten aut, to trzeba było go w odpowiedni sposób wykonać. Popatrzeć na kolegów. Zastanowić się. Wytrzeć piłkę. Jeszcze raz popatrzeć na kolegów. Wziąć głęboki wdech. I wrzucić. No i wtedy hulaj dusza, piekła nie ma, chaos, kopanie, a może wciśniemy, a nie, jednak nie, no to teraz powrót, może faulem przerwać i znowu liczyć na aut za jakiś czas.

A faule? No te też bolały dziś podwójnie. Nie ma co szybko wstawać. Trzeba wybić. Przeciwnika. Z uderzenia…

Zagłębie Lubin – Radomiak Radom 1:0. Ręce opadają…

Że tak to wszystko będzie wyglądało, było wiadomo już od czwartej minuty. Błąd popełnił Baro, piłkę przejął Radwański, podał do Reguły i ten strzelił. 1:0, czyli wygrana, trzy punkty, lśniły na horyzoncie. No i Zagłębie poudawało jeszcze przez chwilę, że ma na coś więcej ochotę – na przykład na drugiego gola – a potem już nie było po co udawać.

Reklama

Aut? Wrzutka. Wolny z 50 metrów? Wrzutka. I wracamy do siebie. A że jeszcze trafił się rywal tak marny jak Radomiak, który przez całe spotkanie nie zebrał się na celny strzał, to tego „meczu” nie udało się już uratować.

I na końcu nie mamy pretensji do Zagłębia, tylko do – prawie – całej reszty. Wy jesteście po prostu niepoważni z tymi swoimi napompowanymi budżetami, że z taką grą można być wciąż w walce o mistrzostwo.

62% celnych podań miał na własnym boisku WICELIDER. Przecież to jest komedia.

5
Burić
yellow-card
5
Lucic
5
Michalski
6
Nalepa
5
Orlikowski
4
Kocaba
4
Kolan
6
Radwański
1
yellow-card
6
Regula
1
4
Ćorluka
4
Szabo
P. Lasyk 5

Zmiany:

icon-swap
J. Sypek
3
Marcel Regula
icon-swap
Sebastian Kowalczyk
A. Radwański
icon-swap
Michail Kosidis
Levente Szabo
icon-swap
Damian Dąbrowski
F. Kocaba
icon-swap
Mateusz Grzybek
Josip Ćorluka

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Czytaj więcej na Weszło:

Fot. Newspix

19 komentarzy
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

„Panie Jacku, dziękujemy”. Kibice Legii uczcili pamięć Magiery

Marcin Długosz
0
„Panie Jacku, dziękujemy”. Kibice Legii uczcili pamięć Magiery

Ekstraklasa

Reklama