Jest jednym z tych polskich piłkarzy, którzy poza granicami naszego kraju występowali i w Rosji, i na Ukrainie. Dlatego Wojciech Kowalewski szczególnie mocno przeżywał atak wojsk Władimira Putina na drugi z tych krajów. – Czułem smutek i do dziś czuję smutek – mówi były bramkarz m. in. Legii Warszawa i reprezentacji Polski w dużej rozmowie na Weszło TV. Dodaje też, jak cała sytuacja wpłynęła na jego relacje z obywatelami Rosji.
Kowalewski sezon 2002/2003 spędził w Szachtarze Donieck, a później do 2007 roku występował w Spartaku Moskwa. Do Rosji wrócił jeszcze w 2010, kiedy był zawodnikiem Sibira Nowosybirsk. W rozmowie z Kubą Radomskim z cyklu „Face2Face” nie ukrywa, że brutalna agresja ze strony Rosji na Ukrainę mocno wpłynęła na jego relacje z obywatelami tego kraju.
Wojciech Kowalewski o wybuchu wojny: Czułem smutek i do dziś czuję smutek
– Dziś mam już dużo mniej znajomych w Rosji. Nie wnikam, dlaczego. Nigdy sobie tego nie wyjaśnialiśmy. A ci Rosjanie, z którymi mam relacje, to ludzie, w przypadku których ten temat jest w rozmowie pomijany. Ich świadomość nie ułatwia im prowadzenia dyskusji w tym temacie. Nie chcę tu zajmować się propagandą czy nurtem przekazu, jaki jest budowany po każdej ze stron, również w naszym kraju. My też wszystkiego nie wiemy – stwierdził Kowalewski.
A spytany, co czuł, gdy doszło do ataku Rosji na Ukrainę, odpowiedział: – Smutek i do dzisiaj czuję smutek, bo już w tamtym momencie uświadomiłem sobie, że bardzo duża część moich relacji, doświadczeń i miejsc, w których bywałem, to już w tej jednej chwili jest rozdział zamknięty.
Cały wywiad obejrzycie tutaj:
Fot. Newspix.pl
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Były bramkarz o Tobiaszu: Za mało czasu na edukację
- Leśnodorski: W Legii jest za mało ciężko pracujących ludzi
- Odejdzie z Legii już zimą? „Kontakt się urwał”