Na igrzyskach przywiózł nam do kraju srebro. A teraz wybrał się na mistrzostwa świata w wieloboju. I zgarnął tam brązowy medal, absolutnie historyczny dla polskich łyżew. To kolejny wielki sukces Władimira Siemirunnija w biało-czerwonych barwach.
Władimir Siemirunnij medalistą mistrzostw świata!
O co chodzi w łyżwiarskim wieloboju? O to, że jedzie się różne dystanse. Duży wielobój – ten, w którym startował Siemirunnij – to u mężczyzn rywalizacja na 500, 1500, 5000 i 1000 metrów, gdzie czasy są odpowiednio dzielone w zależności od dystansu. Trzeba więc być „wielofunkcyjnym”, radzić sobie na niemal każdym dystansie. Choć wiadomo, że specjaliści od dystansów długich mają większe szanse. Ale to też dlatego, że sprinterzy mają swój mniejszy wielobój, gdzie rywalizują na 500 i 1000 metrów.
Polska na MŚ w wielobojach do tej pory miała trzy medale. Ale tylko jeden z dużego wieloboju. Tyle że to sportowa prehistoria, bo przywiozła go do naszego kraju Erwina Ryś-Ferens w 1988 roku. Zresztą to ona też zgarnęła pozostałe dwa krążki, ale w wielobojach sprinterskich – w 1978 i 1985 roku. Nasza wybitna łyżwiarka (która wielokrotnie była bliska medalu igrzysk, ale nigdy jej się go zdobyć nie udało) była więc jedyną specjalistką od tych zawodów w historii naszego kraju.
Nikt inny się do jej osiągów nie zbliżył, a jej trzy brązy pozostały szczytem naszych marzeń.
Dziś do tego szczytu dotarł Władimir Siemirunnij. Bo on też zgarnął brąz i to kolejny jego sukces wywalczony dla Polski. Był już dwukrotnym medalistą mistrzostw świata. Zdobył srebro na 10000 metrów na igrzyskach. A teraz dołożył jeszcze ten kolejny medal. Choć po jego starcie w ostatniej konkurencji – na dyszkę właśnie – wydawało się, że może medal stracić. Po trzech konkurencjach Władek był 4. W bezpośredniej rywalizacji w parze pokonał i wyprzedził trzeciego wcześniej Pedera Kongshauga. Tyle że Siemirunnija pokonał startujący wcześniej Metodej Jilek – ten sam, który na igrzyskach zabrał mu złoto.
Pozostało więc czekać na to, co stanie się w ostatniej parze. A tam startowało dwóch wielkich: obrońca tytułu, Jordan Stolz, trzykrotny medalista z Mediolanu (w tym dwukrotnie złoty) oraz Norweg Sander Eitrem. Ten drugi wytrzymał trudy dystansu. Ale Stolzowi – ku zaskoczeniu wszystkich – się to nie udało. Stracił przewagę ponad 40 sekund nad Jilkiem i Siemirunnijem. A w efekcie wypadł poza podium, na które wskoczył – w ostatniej chwili – reprezentant Polski.
VLADIMIR SEMIRUNNIJ 🇵🇱 Z BRĄZOWYM MEDALEM MISTRZOSTW ŚWIATA W WIELOBOJU W ŁYŻWIASRSTWIE SZYBKIM 🥉‼️
Drugi medal w historii tej konkurencji dla naszej reprezentacji, pierwszy męski. W pakiecie jeszcze rekord Polski.
Co za sezon Władka 🔥🚀
📸 Getty pic.twitter.com/MYSevWfJpu
— Sportowy Rytm Dnia (@SportowyRytm) March 8, 2026
Siemirunnij dał nam więc pierwszy medal na tej imprezie od 38 lat. Czwarty w ogóle. Drugi w dużym wieloboju, a pierwszy w wykonaniu jakiegokolwiek mężczyzny z Polski.
Fot. Newspix
Czytaj więcej o sportach zimowych na Weszło:
- Wielki bieg Polaka! Został mistrzem świata juniorów
- Punkt widzenia zależy od chwili urodzenia? O zadowoleniu z igrzysk
- Co zapamiętamy z występów Polaków na igrzyskach?