Kulisy hitu Wisła – Wrexham! „Nikt w Polsce tego nie doświadczył”

Szymon Janczyk

02 lutego 2026, 13:03 • 18 min czytania 11

Kulisy hitu Wisła – Wrexham! „Nikt w Polsce tego nie doświadczył”

Sevilla FC – wówczas zdobywca Pucharu UEFA – na stulecie. SSC Napoli – czołowy włoski klub – pięć lat temu. Wrexham AFC – walijski zespół z Championship – na 120-lecie. Wisła Kraków przez wiele miesięcy pracowała nad skomplikowaną operacją „jubileusz”, żeby zaprosić do Polski drużynę, która w teorii nie może równać się z markami, jakie gościły na Reymonta. Niewykluczone jednak, że to teraz będziemy świadkami największego wydarzenia. Oto jego kulisy.

Reklama

Pięć milionów. Tyle osób śledzi każdy odcinek serialu „Welcome to Wrexham”, którego pięć sezonów opowiada o drodze podupadłego, lecz zasłużonego, walijskiego klubu z niewielkiego miasta do Championship. Widownia była równie imponująca, gdy show zaglądało za kulisy meczów na półamatorskim szczeblu angielskiej piramidy piłkarskiej.

Ściągnęli ich nie tylko Ryan Reynolds i Rob Mac (McElhenney) sami w sobie, lecz cały pomysł, otoczka oraz wykonanie tej serii. Dokument zmienił nie tylko klub, ale całe miasto. Sprawił, że marka Wrexham pojawiła się nagle wśród najbardziej rozpoznawalnych na świecie, podbijając nowe rynki, kusząc inwestorów oraz globalne potęgi, które chcą się przy niej reklamować.

Reklama

Mamy za sobą wiele przykładów jubileuszowych meczów – również naszych – które nie miały żadnej historii. Kończyło się na samym spotkaniu, na którym nie było nawet kompletu widzów. Nie miały żadnego wpływu na to, jak klub wyglądał na zewnątrz, jak funkcjonował. To nie były współprace: ktoś przyjechał i wyjechał, bo ktoś mu zapłacił. Z Wrexham od samego początku widać, że jest to bardzo przemyślane. Jeszcze wielokrotnie zaskoczymy kibiców – mówi Weszło Jarosław Królewski, właściciel Wisły Kraków.

W planach, poza skorzystaniem z ogromnych zasięgów Wrexham, między innymi wspólny merchandising, wydarzenia wokół meczu i potencjalna szansa na pojawienie się w najważniejszym sportowym serialu XXI wieku.

Peter Moore widzi Wisłę Kraków w Europie. Jak tego dokonać? [REPORTAŻ]

Wrexham kontra Wisła Kraków. Oto kulisy organizacji wielkiego hitu na 120-lecie polskiego klubu

Warto było poświęcić ponad pół roku na trudne rozmowy, żeby dać sobie szansę wypłynięcia na globalny rynek. To pojęcie coraz częściej pojawia się obok nazwy „Wisła Kraków”. O takich ambicjach najczęściej mówi Peter Moore, mniejszościowy właściciel klubu, który otworzył drzwi do współpracy z Wrexham. Tak się bowiem składa, że jednocześnie doradza znanym aktorom – i to od momentu, gdy w ogóle zainteresowali się kupnem klubu.

Doradca Wrexham, prezes Liverpoolu, twórca sukcesu EA Sports. Kim jest Peter Moore?

Plan Reynoldsa i Maca był skrupulatnie rozpisany właśnie pod kątem potencjału komercyjnego oraz marketingowego drużyny, którą chcieli nabyć. Drużyny, bo zanim zapadła decyzja o tym, że będzie to Wrexham, przeanalizowano różne opcje. Gdyby zależało im tylko na tym, żeby mieć własny klub, mogli kupić go w dowolnym miejscu na Wyspach Brytyjskich. Zwrócenie uwagi na zapomniane walijskie miasteczko było zaskoczeniem tylko z pozoru. 

Istniało przecież wiele racjonalnych argumentów, zwiastunów możliwego sukcesu:

  • łatwy i niski próg wejścia od strony finansowej oraz organizacyjnej,
  • bogata historia: trzeci najstarszy klub świata z najstarszym stadionem świata,
  • tło i otoczka: miasto, które wiele przeszło, łatwość zbudowania fabuły pozasportowej oraz neutralny wizerunek w kraju,
  • społeczność: duma regionu bez konkurencji na północy Walii przy jednoczesnej bliskości dużych miast oraz lotnisk (Manchester, Liverpool).

Widać, że nie było w tym grama przypadku. Peter Moore, który dorastał w Wrexham, nie kierował się emocjami czy sentymentem – podpowiedział najlepsze rozwiązanie od strony biznesowej. Nowi właściciele trafili w dziesiątkę: klub kupili za nieco ponad dwa miliony euro, obecnie jest wyceniany na ponad 400 milionów w europejskiej walucie.

To nie tylko efekt sportowego sukcesu – krążący pomiędzy Premier League i Championship Sheffield United został niedawno kupiony za 110 mln euro. Połowę tej kwoty w Wrexham zainwestował niedawno fundusz Apollo Sports Capital, który objął mniej niż dziesięć procent udziałów.

Wartość Wrexham pochodzi z połączenia klubu, marki Reynoldsa i Maca oraz dokumentu „Welcome to Wrexham”. Jeśli zabierzesz Ryana i Roba, entuzjazm śledzących ten projekt spadnie. Część wartości marki klubu jest więc związana z właścicielami, ale oni zdają sobie z tego sprawę. Wyobrażam sobie, że pozostali inwestorzy zawarli umowę, która zobowiązuje Reynoldsa i Maca do dalszej obecności w klubie w najbliższych latach – analizował w BBC Kieran Maguire, angielski ekspert od spraw finansowo-piłkarskich.

W 2023 roku odwiedziłem Wrexham. Wówczas lokalsi zachwycali się tym, że klub sprzedaje 35 tysięcy koszulek i notuje rekordowe zyski. Były to liczby niesamowite, ale czas na aktualizację.

Zmieniliśmy istotną rzecz: sposób dystrybucji merchandisingu. Nie wysyłamy już zamówień z Wrexham, lecz z magazynów na całym świecie. Sprzedajmy ok. 100 tysięcy koszulek meczowych na sezon. Podpisaliśmy nową, wieloletnią umowę z Macron, której częścią jest globalna dystrybucja zamówień. To nie tylko kwestia logistyki, ale też podatków i cła dla Wielkiej Brytanii – tłumaczy Weszło Robert Faulkner, działacz Wrexham, który pojawił się w Krakowie.

Przychody klubu w minionym sezonie – czyli wciąż w League One – wzrosły do 30 milionów euro. BBC zaznacza, że średnia dla klubów Championship – wyłączając spadkowiczów z Premier League – wynosi 22 miliony euro. Inwestycje widać na każdym kroku. Gdy odwiedzałem klub cała infrastruktura wymagała przebudowy. Biura mieściły się w kontenerach, sklep wyglądał bardziej jak kiosk.

Otworzyliśmy nowy, duży sklep w centrum Wrexham. Mamy o wiele więcej produktów. Kupiliśmy stadion dla sekcji kobiecej, planujemy inwestycję w nowe centrum szkoleniowe. Priorytet stanowi rozbudowa trybuny The Kop, która zwiększy pojemność z 10 do 18 tysięcy miejsc. Wraz z tym na stadionie pojawią się zaplecze sportowe, nowe sekcje hospitality i strefy kibiców. To rozwinie nie tylko klub, ale też wszystko wokół – wyjaśnia Faulkner.

Tak wyglądał sklep Wrexham przy klubowym stadionie.

Ryan Reynolds i Rob Mac zmienili życie Wrexham. Wisła Kraków wybrana spośród setek chętnych na sparing

Po drodze wydarzyło się wiele rzeczy, których nikt nie mógł się spodziewać. Trzy kolejne awanse to jedno, lecz to, w jaki sposób aktorzy wkręcili się w klub oraz lokalną społeczność sprawił, że serial stał się nawet bardziej autentyczny i – przede wszystkim – realnie wpłynął nawet na gospodarkę całego regionu. Na przestrzeni kilku lat:

  • wpływy z turystyki wzrosły do 220 mln euro (czyli o 90%),
  • liczba turystów wzrosła do 2,1 mln rocznie,
  • Wrexham zyskało status miasta nadany przez króla Anglii.

Turyści odwiedzają nie tylko stadion i znajdujący się za rogiem pub The Turf. W okolicach Wrexham znajdą akwedukt Pontcysyllte wpisany na Listę UNESCO, słynny zamek Chirk czy zabytkową posiadłość Erddig Hall. Miasto ubiega się o tytuł UK City of Culture w 2029 roku.

Gdy wizytowałem Wrexham, opisywałem, jak zmieniło się codzienne życie mieszkańców miasta. Zatrudnienie w branży hotelarskiej wzrosło o 36% względem wcześniejszego roku. Mali przedsiębiorcy otworzyli nowe sklepy, rosną przychody sektora gastronomicznego, powstają nowe noclegownie. Należyte upamiętnienie spotkało wreszcie ofiary katastrofy górniczej, która zmieniła życie miasta. Popularność zyskują lokalni artyści, Reynolds i Mac zaangażowali się też w promocję języka walijskiego.

Przez lata Wrexham zmierzał donikąd. Piętnaście lat w non-league… Jestem wystarczająco stary, żeby pamiętać wielki Wrexham. To, co robią Rob i Ryan, jest niesamowite. Jesteśmy szczęściarzami. Miasto traktuje ich jak bogów, ich działania przerosły wszelkie oczekiwania. Latami modliliśmy się: Boże, daj nam kogoś bogatego, kto zainwestuje w nasz klub. Oni zrobili więcej! Nie tylko wsparli klub finansowo, ale zaangażowali się w życie i rozwój miasta, społeczności – mówił mi Christopher Evans, właściciel pubu Saith Seren.

Yma o hyd! Jak futbol pomaga ocalić język walijski

Ryan i Rob niedawno kupili legendarny lokalny Wrexham Lager Beer Company, który prowadzi teraz ekspansję na rynek amerykański. Tam, gdzie Wrexham wciąż ma najmocniejszą pozycję. Ostatnie tournée to co prawda Australia i Nowa Zelandia, ale po meczu z Wisłą Kraków walijski klub wróci do Stanów Zjednoczonych, gdzie nawet jako zespół z niższych lig przyciągał sparingpartnerów z Premier League, których kusiły korzyści nie tyle sportowe, ile marketingowe. Z Wrexham rzekomo chce grać nawet Real Madryt, zaproszeń na sparingi było ponad sto.

Nie wiem, czy dokładnie tyle, ale faktycznie z Wrexham kontaktuje się wielu zainteresowanych. Są to duże kluby, są to też agencje, które organizują obozy i wydarzenia sportowe. Mamy szczęście, że staliśmy się globalną, popularną marką, która może przyjrzeć się różnym opcjom i zdecydować, co będzie dla nas najlepsze od strony sportowej oraz komercyjnej. Na pewno udamy się na tournée, w USA po mundialu będzie okno, pewne możliwości. Wciąż pracujemy nad zaplanowaniem lata – komentuje Robert Faulkner.

Wrexham Lager to legendarna marka dla całego regionu

Niektórzy dziwią się, że Wrexham ogłasza sparing – bo z ich perspektywy to przecież tylko mecz towarzyski – z półrocznym wyprzedzeniem. To jednak pochodna skomplikowanego terminarza i systemu rozgrywek.

Planowanie lata zawsze jest dla nas wymagające, bo gdy grasz w Anglii długo nie wiesz, czy będziesz grał w barażach. Jeśli tak, to sezon wydłuża się o prawie miesiąc. Rok temu to przeżyliśmy, plany na przerwę letnią trzeba wtedy zmieniać. Bierzemy to pod uwagę, myślimy też o potencjalnym wyjeździe kilku zawodników na mundial, dlatego tym razem plan układamy z wyprzedzeniem – wyjaśnia Faulkner.

Wisła Kraków ma szczęście, że udało się nakłonić Wrexham na przylot do Polski. Niewykluczone, że otworzy sezon i uczci urodziny meczem z rywalem z Premier League. Gdyby Walijczycy byli już pewni awansu do elity, kwestia ich udziału w takim meczu byłaby zapewne co najwyżej marzeniem, bez względu na koneksje Peter’a Moore’a, które – nie ma co ukrywać – odegrały ważną rolę w negocjacjach.

Bo z jakiego innego powodu jakakolwiek globalna marka miałaby spojrzeć na polskiego drugoligowca? Może z wielką historią, może zmierzającego do Ekstraklasy, ale jednak: drugoligowca.

Z powodu tego, z kim rozmawiałem, od początku wiedziałem, że temat jest poważny. Perspektywa była obiecująca, obydwa kluby łączy historia trudnej odbudowy, wielkiego zaangażowania społeczności. Zrobiliśmy rekonesans na miejscu i od strony sportowej, infrastrukturalnej wygląda to bardzo profesjonalnie. Wreszcie pomyśleliśmy o kibicach. Kraków to popularne, turystyczne miasto, z bezpośrednimi połączeniami lotniczymi z Wielkiej Brytanii, więc nasi kibice będą mogli tu przyjechać i doświadczyć tego wydarzenia – mówi działacz Wrexham.

Jak Wisła ściągnęła Wrexham do Polski? „Ludzie z Wrexham zakochali się w Krakowie”

Szczęściu trzeba jednak pomóc. Wisła Kraków nie tylko miała Peter’a Moore’a, Wisła wykonała tytaniczną pracę, żeby przekonać działaczy Wrexham do wizyty w Polsce. Od momentu, gdy po raz pierwszy informowaliśmy o takim pomyśle – w sierpniu 2025 roku – za kulisami działo się naprawdę wiele. Biała Gwiazda trzymała jednak karty przy orderach, żeby nie zniechęcić Walijczyków do współpracy wyciekami i plotkami.

Wiedziałeś, że działacze Wrexham byli tu, na miejscu? Niedawno odwiedzieli Kraków. Parę tygodni temu. Trzymaliśmy wszystko w tajemnicy, bo do Polski przyleciała konkretna delegacja. Pokazaliśmy im warunki sportowe, zainteresowaliśmy miastem. Byli zachwyceni wizytą w kopalni soli w Wieliczce – uśmiecha się Peter Moore w rozmowie z Weszło.

Wisła podeszła do idei meczu towarzyskiego z Wrexham bardzo kompleksowo. Wiedziała, że sam poziom sportowy czy nawet jej rozpoznawalność w Europie, to zbyt mało, żeby przyciągnąć uwagę takiego klubu. Przygotowano jednak profesjonalny pakiet argumentów, które pomogły „sprzedać historię”, nie tylko mecz piłkarski.

Działacze Wisły Kraków i Wrexham

Działacze Wisły Kraków i Wrexham. Fot. Wisła Kraków

Wspomniana kopalnia czy popularność Krakowa w Anglii. Liczna polska diaspora na Wyspach Brytyjskich. Motyw smoka, który stanowi symbol obydwu miast i klubów. Długa historia i podobne przeżycia związane z upadkiem oraz odbudową. Dawny szpital w Penley, który stanowi zalążek polskiej społeczności w okolicach Wrexham. Wreszcie Alfred Konkiewicz, były piłkarz oraz wiceprezes Wisły, weteran wojenny, który osiadł w Walii i został pochowany na tamtejszym cmentarzu.

To wszystko naprawdę ważne dla klubu takiego jak Wrexham, który został odbudowany dzięki skutecznej monetyzacji historii wszelakich. Kto oglądał „Welcome to Wrexham”, ten wie, że jeśli Wisła Kraków chce w nim zaistnieć, to dostarczyła producentom pomysłów, których wręcz żal nie wykorzystać, bo właśnie wokół takich ciekawostek krążą odcinki, które wykraczają daleko poza codzienne życie klubu sportowego.

Liczba detali, które trzeba było ustalić była znacznie większa nawet w porównaniu do naszych meczów w Europie. Konsultowaliśmy wszystko nie tylko z Wrexham, ale też z właścicielami klubu, z Disneyem. To była naprawdę ciężka operacja i okazja do nauki, obserwacji tego, jak funkcjonują zespoły z totalnego marketingowego topu. Zarządzanie ich brandem i świadomość tego brandu to coś niesamowitego – mówi Weszło Jarosław Królewski.

Wisła w Polsce jest brandem samym w sobie, ale Wrexham też ma swoją historię, którą chce opowiedzieć. Trzeba było uzgodnić wspólną narrację i potrafiliśmy godzinę debatować nad kolorem koszulki i odcieniami na grafice meczowej. Na początku dawałem tej inicjatywie pięć, sześć procent szans. Myślę, że nikt w Polsce nie doświadczył tak skomplikowanego procesu – dodaje.

Królewski stwierdził, że przełomowym momentem rozmów było ustalenie terminu spotkania. 11 lipca mundial będzie chylił się ku końcowi, obydwa kluby zdążą odpocząć i wrócić do treningów. Wrexham zależy na tym, żeby powolutku wracać do Europy, promować się na tym rynku. Oczywiście: rywal Wisły nie robi tego za darmo.

Koszty są porównywalne do meczu z Napoli, ale dają nam o wiele większe możliwości. Chcemy wejść na globalny rynek, zwiększyć naszą ekspozycję oraz świadomość naszego wizerunku, zwrócić uwagę zagranicznych inwestorów. Wrexham natomiast widzi potencjał w Europie Wschodniej, chcą zwiększyć liczbę subskrybentów z tego regionu. Nasza współpraca dotyczy także współpracy w zakresie danych: analizy oglądalności, kibiców – tłumaczy Królewski.

Właściciel Wisły Kraków traktuje ten mecz także jako okazję do „odczarowania” wizerunku Polski oraz naszego futbolu na innych rynkach.

Chcemy pokazać, że robimy tutaj naprawdę świetne rzeczy, że mamy niesamowitych kibiców, że są piękne stadiony, infrastruktura, że mamy też świetny marketing. Wisła ma szansę zaprezentować się na świecie jako wielki klub, ludzie będą mogli poznać naszą historię. Ludzie, którzy śledzą Wrexham, mogą być zaskoczeni, że w Polsce jest klub, który ma 33 tysiące kibiców na stadionie. Gdy po waszym tekście w sierpniu temat pochwyciła lokalna prasa, widać było, że mówili o nas z dużym respektem.

Peter Moore uważa, że mecz Wisła – Wrexham wypromuje Kraków. „Wierzę, że więcej osób odwiedzi to piękne miasto”

Jarosław Królewski od samego początku nie zwracał uwagi na komentarze tych, którzy kręcili nosem na atrakcyjność rywala. Twierdzi, że „ludzie w Polsce dopiero Wrexham poznają”, ale nawet nie o to chodzi – celem Wisły Kraków nie jest promocja na rynku wewnętrznym. Kibica Wisły na 120-lecie przyciąga to, co przygotowała Wisła, nie konkretny rywal. 

Dlatego, zamiast inwestować pieniądze w losowy klub z TOP5, trzeba było spojrzeć, kto zapewni największy rozgłos poza granicami Polski. Wrexham w mediach społecznościowych obserwuje ponad 4,5 miliona osób. Należą pod tym względem do czołowej 25 klubów w Anglii i są blisko czołowej 100 klubów świata.

Świadomość marki można mierzyć na różne sposoby. Chcemy przypomnieć się regionowi Wielkiej Brytanii i Polakom, którzy tam osiedli. Szykujemy eventy wokół meczu, także dla kibiców z wysp, chcemy być tam obecni. Chcemy też wejść na rynki nieoczywiste. Na przykład: pokazać w Azji, że Wisła i Kraków istnieją. Kolejna rzecz to młodzież, która na kluby patrzy jak na nośniki wartości, lifestyle, która śledzi piłkę w inny sposób – tłumaczy Królewski.

Dla właściciela Wisły Kraków Wrexham to dowód, że nie ma barier. Walijski klub był na początkowym etapie odbudowy, gdy nawiązał współpracę z TikTok-iem. Wiadomo, że pomogła w tym rozpoznawalność Reynoldsa i Maca (nawet: głównie Reynoldsa), natomiast marketingowcy mieli naprawdę dobry plan i to było głównym czynnikiem, który przyciągnął tę markę na front koszulek meczowych.

TikTok z trykotów zniknął, w gronie głównych sponsorów pojawiła się za to Meta. I nie tylko. Serial „Welcome to Wrexham” pełen jest opowieści o odkrywaniu historii miasta, klubu, w ogóle Walii. Klub nie tylko zaprezentował stroje nawiązujące do tradycji, przeszłości oraz języka walijskiego, lecz nawiązał przy okazji współpracę z Ancestry.com, zachęcając do odkrywania swoich korzeni.

Sukces dokumentu o Wrexham tłumaczy to, że to nie jest serial o klubie piłkarskim. To program o ludziach, którzy są z nim w jakiś sposób związani, których historie przeplatają się z klubem. On sam w sobie nie generuje dochodów, ale jest ogromnym narzędziem marketingowym – tłumaczył w BBC Kieran Maguire.

Tak naprawdę wygląda klub rodem z Hollywood. Odwiedziliśmy Wrexham! [REPORTAŻ]

Królewski wierzy, że polski klub też może dotrzeć do uznanych, globalnych partnerów, zapewnić im wartościową ekspozycję. W tym celu ściągnął do Krakowa Petera Moore’a, który przecież działa w podobny sposób, co akcjonariusze Wrexham. Jest proaktywny, co chwilę gości w Polsce, bardzo chętnie promuje Wisłę w mediach społecznościowych, na świecie. 

Może nie ma zasięgów sławnych aktorów, ale nie jest przypadkowym człowiekiem – przez lata szefował najważniejszym producentom gier komputerowych czy sprzętu gamingowego, był prezesem Liverpoolu i krążył po świecie, starając się dotrzeć do jak największej liczby fanklubów LFC, żeby zrozumieć potrzeby kibica. Widać, że ten bliski kibicowi, mocno nastawiony na promocję model funkcjonowania klubu, chce teraz zaszczepić w Wiśle. Pierwszą furtkę uchylił sam.

Ludzie z Wrexham zakochali się w Krakowie. Stwierdzili, że mamy wspaniały stadion, obiekty, ale przede wszystkim: miasto. Patrzyli na stronę sportową i kulturalną, stwierdzili, że obydwa miasta mają ze sobą wiele wspólnego. Jako ktoś, kto dorastał w Wrexham, byłem w stanie wyjaśnić Jarkowi i reszcie, na czym polega ich fenomen. Byłem też w stanie wyjaśnić władzom Wrexham, o co chodzi Wiśle – opowiada Weszło Peter Moore i przytacza osobistą historię.

Dorastałem wspólnie z polskimi migrantami w Wrexham, obok silnej, polskiej społeczności. Polski szpital, który tu funkcjonował, sprawił, że żyją tu tysiące potomków weteranów wojennych, kolejne generacje osób z polskimi korzeniami. Dla mnie to o tyle ważne, że moim najlepszym przyjacielem w szkole był Alan Blaszkiewicz, potomek właśnie tych weteranów.

Polska osada w Penley. Źródło: https://www.polishresettlementcampsintheuk.co.uk/penley

Osoby z Wrexham traktują mecz z Wisłą Kraków jako namiastkę „europejskich wieczorów”. Sam Peter Moore wspomniał o tym, że na The Racecourse Ground oglądał starcia z FC Porto, Anderlechtem czy Hajdukiem Split. Gościła tam także Stal Rzeszów – kolejna historia, wokół której można budować narrację wokół nadchodzącego wydarzenia. Moore uważa też, że to szansa na promocję Krakowa.

Odwiedzam The Turf, który dziś jest pełen Amerykanów. Wierzę, że gdy Wisła Kraków trafi do „Welcome to Wrexham”, podobnie będzie tutaj. Że więcej osób zobaczy, że to piękne miasto i odwiedzi to miejsce. To dla nas ogromna platforma promocyjna.

Wrexham zmierza do Premier League i chce się uczyć od Wisły. „Mecz w Krakowie będzie wyjątkowy”

Czy przesadza? Niekoniecznie. Na fanowskich stronach Wrexham bardzo szybko pojawiły się dyskusje o tym, jak dostać się do Krakowa. Co prawda nie ma jeszcze biletów na spotkanie, nie znamy żadnych większych szczegółów, ale wielu kibiców zabukowało loty, zarezerwowało hotele i czeka. Podobno wyprzedzały się pierwsze samoloty linii easyJet. Reklamę meczu zamieściło nawet… lotnisko w Liverpoolu.

Istne szaleństwo. Jarosław Królewski dostał już zaproszenie do podkastu kibiców Wrexham. Wyszukiwarki, statystyki wystrzeliły – masa osób skupionych wokół klubu Reynoldsa i Maca chciała dowiedzieć się wszystkiego o tym, z kim ich zespół zainauguruje okres przygotowawczy. Być może ten, który poprzedzi wyczekiwany, pierwszy w ponad 150-letniej historii sezon w Premier League.

Spora część z nich zdążyła już zachwycić się Wisłą Kraków. Wiralem szybko stały się filmiki z kibicami Białej Gwiazdy, ich żywiołowym dopingiem oraz oprawami. To nie tak, że w Wielkiej Brytanii nie mają pojęcia o polskim stylu kibicowania, tak innym od angielskiego, ale jednak zrobiło to na nich wrażenie. Podobnie zresztą było z Robertem Faulknerem, który w rozmowie z Weszło wyznał:

Widzieliśmy obrazki ze stadionu i wiemy, że jest wielki. Właśnie budujemy nową trybunę, ale gdy skończymy, stadion pomieści 18 tysięcy osób. Ten w Krakowie ma 33 tysiące miejsc i prawie zawsze się wyprzedaje. Mecz z Wisłą będzie wyjątkowy, będzie naprawdę dobrym doświadczeniem dla naszych piłkarzy oraz kibiców. Nie możemy się doczekać.

Wiadomo, że to spotkanie więcej korzyści przyniesie Wiśle Kraków i polskiemu futbolowi, ale miło, że Wrexham nie podchodzi do tematu tak, jak podeszłoby do tego wiele innych dużych, zagranicznych klubów. Odhaczyć, skasować, zapomnieć. Jarosław Królewski twierdzi, że rozmawia z Walijczykami o szerszej współpracy, bo oni też chcą się uczyć.

Gdy byłem w Wrexham, widziałem z bliska realia klubu, który zalicza tak błyskawiczny progres sportowy, że organizacyjnie wiele rzeczy musi nadrabiać w biegu. Nie ułatwiają tego warunki, które poprawią się dopiero po ukończeniu nowej trybuny. Dlatego jestem pewien, że w kwestiach organizacyjnych klub z Championship też może się w Polsce doszkolić.

Tak w 2023 roku wyglądały biura rosnącego jak na drożdżach Wrexham

Dawno wyszliśmy pod tym względem z drewnianych chatek. Ekstraklasa pod względem opakowania, promocji, frekwencji jest wzorem dla Europy. Wisła Kraków w tej organizacyjnej Ekstraklasie jak najbardziej jest.

Sam fakt, że przychód z dnia meczowego obydwu klubów w minionym sezonie tak znacząco się nie różnił (5,7 mln euro Wrexham vs 3,9 mln euro Wisły) świadczy o tym, że nie na każdym polu mówimy o globalnej marce, z którą nie można się porównać.

Wciąż jednak trzeba uznać fakt doprowadzenia do tego meczu za ogromny sukces Wisły Kraków. Może to do was nie trafia, może nie rozumiecie tego fenomenu, ale o skali trudności wyzwania niech świadczy fakt, że cytowany wcześniej Kieran Maguire jest przekonany, że w przypadku awansu do Premier League nadawcy najbogatszej ligi świata będą szykowali specjalne oferty i pomysły, żeby samemu skorzystać z brandu Wrexham.

Ryan Reynolds i Rób Mac zasługują na uznanie za rozwój marki. Bo dziś Wrexham to marka, z którą inni chcą współpracować. Zrobili to znakomicie. Zdolność Wrexham do generowania przychodów komercyjnych i nawiązywania sponsorskich relacji z hegemonami to duża część historii ich sukcesu – przekonuje ekspert.

Skoro marka sama w sobie, jaką jest Premier League, uznaje ten klub za na tyle atrakcyjny, że warty specjalnej opieki, to co dopiero mówić o Wiśle Kraków?

WIĘCEJ TEKSTÓW O KULISACH FUTBOLU NA WESZŁO:

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix, Wisła Kraków, własne

11 komentarzy

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama