Kto myślał, że liderująca Wisła Kraków w Rzeszowie tak po prostu rozprawi się ze Stalą, która akurat przegrała cztery ostatnie spotkania, ten nie zna zaplecza Ekstraklasy. Zaczęło się tak, jak ostatnio często się to dla Wisły zaczyna – od straty gola, bólu, ale tym razem wynik meczu udało się odwrócić.
Oparta na młodości Stal Rzeszów to najbardziej losowy pierwszoligowiec. Może nawet najbardziej losowy zespół na szczeblu centralnym. Tylko zespół Marka Zuba potrafi cztery razy z rzędu dostać w czapkę, żeby wyjść na mecz ze zmierzającą do Ekstraklasy Wisłą Kraków i pokazać taki futbol, że długo pachniało kolejnym kłopotem na głowie Białej Gwiazdy.
1. liga. Stal Rzeszów – Wisła Kraków 1:2. Awans o krok!
Wspaniała była swoboda i radość Stali w pierwszej odsłonie spotkania, naprawdę. W składzie – poza standardową grupą dwudziestolatków – piętnastoletni Oliwier Madej, ale absolutnie nikt nie miał kompleksów. Dowodem liczne próby ataków, mniej lub bardziej groźnych strzałów i stempelek jakości, którym była akcja bramkowa. Karol Łysiak miał wokół ogrom przestrzeni i wziął z niej to, co najlepsze, jakby wołali na niego Doniu. Korzystając z braku doskoku rywala posłał znakomite, górne podanie w pole karne.
Równie dobre było kierunkowe przyjęcie Szymona Kądziołki, który jedną stopą piłkę sobie wypuścił, drugą w nią lutnął i w ten sposób otworzył wynik spotkania.
Stal Rzeszów po 45′ spotkania prowadzi z Wisłą Kraków 1:0 🤨
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 👉 https://t.co/ZaHJYXvAiT pic.twitter.com/qVIFDFc5nT
— TVP SPORT (@sport_tvppl) May 3, 2026
Zaskoczeni i zatrwożeni Wiślacy przez dwadzieścia minut nie zdołali na to odpowiedzieć. Dopiero przegrupowanie i porady od Mariusza Jopa w przerwie sprawiły, że nie mówiliśmy o kolejnej wpadce.
Dublet Frederico Duarte i kluczowa interwencja Mariusza Kutwy. Wisła Kraków krok od Ekstraklasy!
To oraz, podkreślmy, Frederico Duarte. Trzy czy cztery strzały zajęło gościom przełamanie muru Stali zaraz po przerwie, ale gdy dodamy, że działo się to na przestrzeni kilkunastu sekund, że była to seria jak z karabinu, zmienia to nieco obraz sytuacji. Oblężenie wydawało się nieudane, gdy futbolówkę z linii bramkowej wybił obrońca, ale okazało się, że Duarte nie zwątpił ani na moment, rzucił się do ostatniej dobitki i dopiął swego.
Mamy remis w Rzeszowie 🫵🏻 #STAWIS 1:1
👉 Oglądaj wszystkie mecze na TVP Sport, w aplikacji mobilnej lub Smart TV 📺 pic.twitter.com/bFBcZocIe1
— Betclic 1 Liga (@_1liga_) May 3, 2026
Nie ma co, Stal oklapła i osiadła. Zwłaszcza w porównaniu z pierwszą częścią meczu. Wisła nie tyle się napędziła, bo nie był to shinkansen pędzący ku stacji docelowej. Wyszło jednak, kto ma zbierających doświadczenie młodziaków, kto ligowych wyjadaczy. Szczególnie wtedy, gdy Jordi Sanchez skorzystał z gapiostwa i niechlujnego przyjęcia Darvina Jablonksy’ego, zabrał mu piłkę, ograł pozostałe przeszkody i wyłożył piłkę Duarte.
Dublet Portugalczyka mógł jednak nie wystarczyć. Na koniec trzeba docenić absolutnie kluczową interwencję siłą woli Mariusza Kutwy. To on rzucił się pod nogi rywala, stanął na linii strzału, kiedy Oliwier Sławiński spektakularnie porobił i położył na ziemi Jakuba Krzyżanowskiego.
Ten blok sprawił, że Wisła Kraków w końcu, po trzech tygodniach, wygrała ligowy mecz i za chwilę będzie formalnie celebrowała powrót do Ekstraklasy!
Stal Rzeszów – Wisła Kraków 1:2 (1:0)
- 1:0 – Szymon Kądziołka 26′
- 1:1 – Frederico Duarte 49′
- 1:2 – Frederico Duarte 71′
CZYTAJ WIĘCEJ O 1. LIDZE NA WESZŁO:
- Prezes Śląska oskarżany. „Uderzył mnie w twarz, zalałem się krwią”
- Zmiany w 1. lidze. Nowy dyrektor sportowy w drodze
- Królewski i Kwiecień razem w Wiśle? Oto kulisy
fot. Newspix