Niewiele ponad rok temu Wiktor Nowak udawał się na wypożyczenie do Wisły Płock, bo w Górniku Zabrze miałby problemy z regularnym graniem. Dziś to – chyba można już tak napisać – podstawowy zawodnik reprezentacji Polski i prawdopodobnie największy wygrany tego zgrupowania Biało-Czerwonych. Niesamowita historia.
I tutaj trzeba oddać co należne trenerowi Mariuszowi Misiurze, który najpierw wydobył Nowaka z nicości w Zniczu Pruszków, a później rozwinął go jeszcze bardziej w Płocku. Szkoleniowiec Motoru Lublin z pełną powagą może mówić, że nigdy nie wątpił w talent tego pomocnika.
Wiktor Nowak rozegrał świetny mecz z Rumunią
– On nie ma limitu, mam nadzieję, że niedługo, może w tym sezonie, zadebiutuje w reprezentacji – mówił Misiura już pod koniec lipca 2025 na antenie Kanału Sportowego. Wtedy brzmiało to hurraoptymistycznie, ale jednak nie jak zupełna fantastyka, bo było widać, że chłopak coś w sobie ma. Mimo to poza Misiurą zapewne mało kto zakładał, że sprawy tak szybko przyspieszą.
Nowak rozegrał w Płocku bardzo dobry sezon, ale nie byłoby przesądzone, że po powrocie do Zabrza z miejsca wskoczy do składu, dlatego propozycja Slavii Praga wszystkim stronom była na rękę. Jego początki w Czechach przeszły wszelkie oczekiwania i akurat w jego przypadku Jan Urban popłynął z prądem opinii publicznej, powołując go na wrześniowo-październikową Ligę Narodów.

I Nowak od początku wysyłał sygnały, że nie przyjechał to tylko po to, żeby zbić piątkę z Lewandowskim i Zielińskim. Już z Bośniakami dał dobrą zmianę od razu po przerwie. Na jego korzyść dodatkowo działał fakt, że zmienił mocno nieporadnego Bartosza Slisza. Na takim tle mógł wypaść jeszcze korzystniej niż normalnie i skorzystał z okazji.
Imponujące statystyki
W nagrodę dostał pierwszy skład ze Szwecją i jako jeden z niewielu nie zawiódł. Ba, do przerwy był najlepszy w naszych szeregach. Pożyteczny i z przodu, i z tyłu, absolutnie bez żadnych kompleksów. Trudno było tego nie docenić.
Dziś Nowak potwierdził, że nieustannie znajduje się na fali wznoszącej i rozegrał imponującą partię. Na początku przede wszystkim świetnie asekurował i odbierał piłkę, z czasem rosła jego jakość w akcjach ofensywnych. Przy nim Piotr Zieliński mógł sobie naprawdę swobodnie pohasać, z czego zrobił należyty użytek.
Nowak schodził w 63. minucie mając imponujące statystyki (dane od Superscore):
- 10/12 w pojedynkach na ziemi
- 4/6 w pojedynkach w powietrzu
- 3/3 w dryblingach
- 5/7 we wślizgach
- 5 odbiorów
- 40/45 w podaniach
Na minus faul po spóźnionym wejściu, które równie dobrze sędzia mógł wycenić na żółtą kartkę.
Wiktor Nowak momentami sprawia wrażenie zawodnika biegającego w dość flegmatyczny sposób, ale gdy przychodzi co do czego, większość rzeczy robi po prostu dobrze. Co by się nie działo w Bośni, do Slavii wróci jak na skrzydłach. Oby to był dopiero początek niesamowicie pięknej historii, która już teraz nabrała głębokich i intensywnych barw. Brawo!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. FotoPyK