Thomas Tuchel był szczerzy wobec kibiców reprezentacji Anglii. Po wygranej jego zespołu z Czechami, którą przypieczętował Harry Kane, trener stwierdził, że drugiego takiego piłkarza, jak napastnik Bayernu, kadra Anglii mieć już nie będzie. Niemiecki szkoleniowiec rozpływał się nie tylko nad umiejętnościami kapitana Synów Albionu, ale także nad jego nastawieniem.
Jak niegdyś Guardiola o Aguero
Thomas Tuchel niczym Pep Guardiola podczas pożegnania Sergio Aguero stwierdził, że takiego napastnika, jak Harry Kane, nie da się zastąpić. Niewątpliwie angielscy kibice chcieliby, by Tuchel, tak jak Guardiola, się jedanak pomylił i reprezentacja miała równie godnego następcę. W końcu w City jest Erling Haaland. Kapitan Synów Albionu to absolutny rekordzista pod względem liczby strzelonych dla tej kadry goli. Na koncie ma 87 trafień – 34 więcej od drugiego w klasyfikacji Wayne’a Rooney’a. Ostatnio przypieczętował wygraną swojego zespołu w Pradze.
– Nie będziecie mieli kolejnego Harry’ego Kane’a. Szukamy różnych opcji i rozwiązań. Kończyliśmy mecz z Judem [Bellinghamem] jako dziewiątką. Ktoś przyjdzie, ale nie będzie Harrym lub jego kopią. Kiedy będzie trzeba, znajdziemy rozwiązanie, ale być może ja nie będę za to odpowiadał. To może zająć kolejne dziesięć lat – mówił niemiecki szkoleniowiec po wtorkowej wygranej Anglików z Czechami 2:0.
– Piłka spada, widzisz Harry’ego oddającego strzał i myślisz sobie, że to jest dokładnie ten zawodnik, do którego chcesz, żeby piłka trafiła. Co tu dużo mówić? On to robi w każdym meczu – skomentował bramkę, która była dobitką zablokowanego uderzenia Morgana Rogersa.
Zachwyca się mentalnością
Tuchel z Kane’em miał okazję współpracować już w Bayernie. To właśnie za jego kadencji legenda Tottenhamu za rekordowe w dziejach bawarskiego klubu 95 milionów euro przenosiła się do Monachium. Dotąd Anglik strzelił dla Bayernu 152 gole w 154 meczach. Pod wodzą Tuchela zdobył natomiast 44 bramki w 45 występach. Po meczu z Czechami w kontekście Kane’a niemiecki szkoleniowiec odnosił się też do słów Uliego Hoenessa sprzed kilku miesięcy. W maju br. honorowy prezes Bayernu stwierdził, że to najlepszy transfer w historii Die Roten.
– To piękne spojrzenie. Pokazuje mi, że każdy dostrzega jego prawdziwą wartość i osobowość. I że wprowadził to do tak wielkiego klubu, jak Bayern, i zbiera za to pełne uznanie. To bardzo, bardzo imponujące. Niełatwo się wpasować do Bayernu, gdzie ciągle się wygrywa. To wielki klub. Jesteś w centrum uwagi, a on urzekł wszystkich swoją jakością, etyką pracy i osobowością. To piękna historia – mówił Tuchel.
🗣️ Uli Hoeneß: „Harry Kane is the best transfer we’ve ever made.”
🗣️ Reporter: FC Barcelona are said to be interested.
🗣️Hoeneß: „FC Bayern is a buying club, not a selling club, and Barcelona have no money anyway.” pic.twitter.com/4ZSl4KIZ18
— Football Talk (@FootballTalkHQ) May 24, 2026
Selekcjoner Anglików podkreślał też wysokie standardy, jakie Kane narzuca sobie nawet podczas normalnych zajęć. Jako przykład podał jeden z treningów reprezentacji, który rozpoczął się od zwykłej przebieżki wokół boiska.
– Harry jest na czele. Nie zostaje w tyle, nie biega wolno, nie poprawia obuwia. Jest pierwszy. A potem kiedy gramy w małych grupach, to on jako pierwszy naciska na wszystkich. Takie jest jego nastawienie. Stał się bardzo, bardzo pracowitym napastnikiem, a do tego dochodzi jeszcze jego talent do wykańczania sytuacji. Ma kompletny pakiet.
Jeszcze podczas tej przerwy reprezentacyjnej Kane może wyrównać rekord Petera Shiltona pod względem liczby występów dla reprezentacji Anglii. Musiałby zagrać zarówno 3 października w Rijece z Chorwacji, jak i trzy dni później na Wembley z Czechami. Jeśli nie opuści żadnego z tych meczów, dobije do 125 występów w narodowych barwach. A rekord słynnego bramkarza może pobić 12 listopada przeciwko Chorwacji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix