Trener na podsłuchu, czyli Coach Intelligence Lab w Widzewie

Antoni Figlewicz

14 marca 2026, 21:00 • 9 min czytania 4

Reklama
Trener na podsłuchu, czyli Coach Intelligence Lab w Widzewie

Wielka innowacja czy jakiś absolutny kit? Widzew chwali się wprowadzeniem do swojej akademii narzędzia Coach Intelligence Lab, które po krótkim rozeznaniu w sieci nie wygląda w moich oczach na coś faktycznie istotnego. Nazwa robi wrażenie, jasne, brzmi tak, że strach myśleć, jakie skomplikowane składowe się pod nią kryją. Całość może być jednak oparta o… mikrofon w telefonie, którym trenerzy mają podsłuchiwać samych siebie podczas meczów, odpraw czy treningów. Po co? Popytałem, bo nie wiedziałem kompletnie, co o tym myśleć.

A jeśli już coś pomyślałem, to bliżej było mi do szyderki, niż uznania tego narzędzia, za coś więcej niż technologiczną wydmuszkę. Jedną z takich, które wyrastają wokół futbolu jak grzyby po deszczu i nic do niego nie wnoszą. Strona internetowa twórców Coach Intelligence Lab wygląda jak strona typowego technologicznego startupu, niespecjalnie się wyróżnia. Nowoczesny dobór barw, jakieś wykresy, kluby współpracujące – jest chociażby Club Brugge i Middlesbrough. Logo z – tak się wydaje – falą dźwiękową.

Z drugiej strony – jak miałoby to wyglądać? Może jednak niepotrzebnie się czepiam, zrzędzę.

Naszą misją jest udoskonalanie trenowania poprzez dostarczanie trenerom praktycznego feedbacku, z którego mogą faktycznie skorzystać. Pomagamy szkoleniowcom wyznaczać jasne, konkretne cele, śledzić postępy w czasie i wprowadzać drobne korekty, które przynoszą duże rezultaty. Koncentrując się na tworzeniu najlepszego środowiska do nauki dla zawodników, dążymy do tego, aby trenerzy mogli realnie wpływać na rozwój swoich podopiecznych – czytam w sekcji „nasza misja”. – Po latach badań i rozwoju we współpracy z wiodącymi organizacjami sportowymi stworzyliśmy platformę, która zmienia sposób, w jaki trenerzy rozumieją i udoskonalają swoje działania trenerskie, poprzez zautomatyzowaną analizę mowy.

Reklama

Zautomatyzowana analiza mowy. No fajnie, tylko znów zastanawiam się na poważnie: po co? Trener dopasuje swoją komunikację z zawodnikami do wytycznych z oprogramowania i to ma wyraźnie poprawić ich współpracę, a co za tym idzie rozwój piłkarza? Taki szkoleniowiec będzie brzmiał i zachowywał się jak jacyś inni trenerzy, przyjmie nagle wzorce stworzone na bazie pracy w zachodnich akademiach? Jakieś to takie oderwane od naszych realiów – pomyślałem od razu.

Jeszcze przy pracy z młodymi piłkarzami u progu kariery, którym chyba najlepiej byłoby spotkać się z różnymi modelami komunikacji z trenerem? Jednym otwartym, kumpelskim, innym milczącym, zachowującym dystans. Jednym podpowiadającym, a innym zachęcającym do samodzielnego szukania. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale na pewno nie wszystko rozumiem, więc spytałem o sprawę dyrektora akademii Widzewa, Piotra Urbana. A on spróbował mi to ładnie wytłumaczyć.

Reklama

Akademia Widzewa daje nowe narzędzie trenerom. Przydatne? Czy jednak zbędne?

To takie banalne narzędzie – nagrywasz trenera i już? – pytam na wstępie, zaznaczając też wyraźnie, że jestem na początku naszej rozmowy mocno sceptyczny.

– Tak, normalnie możesz nagrać głos telefonem w trakcie treningu. Potem wrzucasz to na platformę i w momencie gdy to wrzucasz, musisz, jako trener, zrobić taką autoewaluację – jak myślisz, że wypadłeś na tym treningu w poszczególnych elementach. Sama analiza zajmuje ze 20-30 minut i trener dostaje informację zwrotną, może porównać to, co myślał o swojej komunikacji z tym, co wyszło naprawdę.

Istnieje jakiś jeden model, do którego ten trener ma się dopasować?

– To nie tak, że istnieje model. To narzędzie po prostu daje ci informację, jak ty wyglądałeś w tym treningu. Jak będziesz to robił więcej razy, no to my też zobaczymy, czy jest progres w tych elementach, które nas interesują najbardziej. Dodatkowo dostawcy tego narzędzia dają taki benchmark, bo wdrożyli je w różnych klubach czy federacjach. Dzięki temu możesz sobie porównać, jak wyglądasz pod względem – na przykład – pozytywnego przekazu w trakcie treningu na tle trenerów z innych akademii.

Reklama

Okej, czyli można się dostroić do jakichś wzorców. Takich dobranych na podstawie dostępnych już danych.

– Masz punkt odniesienia, który daje informację zwrotną. Wskazuje, że w profesjonalnych akademiach to wygląda tak i tak. Dajmy na to – z 70% przekazów to są słowa kierowane bezpośrednio do zawodnika, nie do drużyny. To przykład, strzelam, że tak jest. Wtedy widzisz, że jak masz 60%, to możesz nad tym jeszcze popracować. A możesz też zobaczyć, że w akademiach amatorskich mówią do poszczególnych piłkarzy tylko na poziomie 40%. Dla nas to też będzie taki fajny wskaźnik, pokazujący w którym kierunku idziemy, do czego nam bliżej.

W sumie jest jedna duża wątpliwość, która mi kiełkuje w głowie. Czy to nie sprawia, że trenerzy stają się zbyt jednakowi? Czy to nie jest „robienie” ich tak na jedno kopyto? I przy okazji – czy to może być niezbyt dobre dla piłkarzy? Oni w tych naszych realiach pewnie spotkają trenerów o bardzo różnych stylach komunikacji, jak już wyjdą z akademii.

– Tak, tylko że kluczowe jest to, co analizujemy, co dla nas będzie ważne, nie? Dla zawodnika będzie dobre to, że zwracamy uwagę, ile trener mówi do drużyny, a ile do zawodnika indywidualnie. Ile jest pozytywnego przekazu, a ile negatywnego. Ile jest konkretnej informacji piłkarskiej, a ile takiej ogólnej. Za ogólną można uznać po prostu „dawaj, dawaj, dawaj”, a za konkretną: „ustaw swoje ciało tak, zwróć uwagę na to”. To są rzeczy, które na pewno pomogą. Myślę, że kluczowym jest wybranie tego, co jest ważne – a za całe narzędzie odpowiada człowiek, który jest dyrektorem akademii Feyenoordu.

Reklama

***

Powagi całemu projektowi faktycznie nadaje osoba Zeba Jacobsa, który jest twórcą Coach Intelligence Lab i zarazem szefem akademii Feyenoordu Rotterdam. Sami wiecie, jaką estymą cieszą się w świecie Holendrzy w kwestii szkolenia młodzieży – robią to jak mało kto. Można więc założyć, że oni naprawdę wiedzą coś więcej, sięgają głębiej, kopią jak krasnoludy w Morii, nie obawiając się, że w pewnym momencie dokopią się zbyt głęboko. Oni mogą wyznaczać jakieś trendy w szkoleniu, więc jeśli człowiek od nich kładzie nacisk na analizę komunikacji trenerów z drużyną i poszczególnymi zawodnikami, to można uwierzyć, że ma to jakiś sens.

Słucham więc dalej.

Zeb Jacobs

Reklama

Zeb Jacobs (po prawej) po przedłużeniu swojego kontraktu z Feyenoordem (źródło: LinkedIn)

***

– Dzięki niemu poznałem to narzędzie, bo był wykładowcą na jednym kursie i na koniec zagadałem do niego i zapytałem się zwyczajnie, jak to wygląda – opowiada mi Urban.

Już to wdrażacie?

Reklama

– Trenerzy już działają. Kupiliśmy też parę mikrofonów, bo z nimi jest trochę wygodniej, lepiej łapią to, co trener mówi. Mamy też oczywiście pierwsze raporty.

To narzędzie pozwala wam stworzyć jakiś własny profil trenera? Korygować go może na bazie tych danych, które zbierzecie?

– Powiem tak – na tym etapie mamy stały kontakt z dostawcą, on pomaga nam się „dostroić”. Ciekawostka – mieliśmy trening i nie łapało dobrze imion zawodników. System uznawał na przykład, że „brawo” to imię. Porozmawialiśmy o tym z nimi – poprosili nas o bazę imion, nazwisk i ksywek piłkarzy, bo sztuczna inteligencja ma tu ewidentnie problem z językiem polskim. Teraz wygląda to lepiej. Poprosiliśmy też o funkcjonalność dopasowaną do odpraw przedmeczowych i przerwy w meczu – po prostu dali nam odpowiednie narzędzie. Teraz pracują nad meczem, ale to skomplikowane pod względem technicznym. Mogą z samego dźwięku wyliczyć, przez jaki czas piłka była w ruchu w trakcie treningu. Zapytałem ich, jak to robią – bazują na sześćdziesięciu wskaźnikach, które sprawdzają ile jest dźwięku, jaki to dźwięk, rejestrują odbicie piłki czy jego brak…

Pewnie potrzeba do tego obstawienia boiska mikrofonami…

Reklama

– Im więcej będziemy mieć tych raportów, tym pewnie będzie łatwiej. Sztuczna inteligencja też będzie lepiej łapała polskie słownictwo. Im dłużej będzie u nas funkcjonować, tym będzie mądrzejsza.

Powiem szczerze – na pierwszy rzut oka to wygląda jak jeden z miliona takich startupów, które wokół piłki są raczej średnio potrzebne. Intuicyjnie uznałem to za przerost formy nad treścią, choć mimo wszystko dostrzegam jakieś tam praktyczne zastosowania.

– My też podchodzimy do tego tak, że na razie chcemy zobaczyć, jak to działa. Wzięliśmy licencję do końca maja i do tego czasu ocenimy, czy to przydatne narzędzie. Wtedy możemy przedłużyć współpracę na kolejny sezon. Tak jak mówisz, jest dużo różnych takich bajerków, ale można z nimi dobrze trafić. Nie ukrywam, że to, że za to narzędzie odpowiada dyrektor akademii Feyenoordu, coś mi o produkcie mówi. Używają go w Rotterdamie, używa go też na przykład związek piłkarski w Australii. Same dane to jedno, ale fajnie też móc je porównać z innymi.

Fakt, w tym ujęciu to nie jest jakiś absolutny kot w worku, no bo ktoś już z tego korzystał.

Reklama

– Teraz dużo jest takich narzędzi. My wcześniej używaliśmy kamery GoPro na szelkach. Nie zawsze, ale czasem nasi trenerzy wychodzą z nią na trening, a my potem widzimy mniej więcej to, co oni i słyszymy, co mówią. Po treningu można o tym z nimi porozmawiać. Sprawdzić na przykład, czy trener wypowiedział imię każdego zawodnika w czasie zajęć, takie małe rzeczy. Z trybun tego nie widzisz i nie słyszysz. A wszystko może służyć do tego, żeby trenerzy stawali się lepsi.

***

Próba czasu. I przydatności

Na koniec upewniłem się jeszcze, że nie chodzi też o zrobienie z akademii Widzewa obozu pracy o zaostrzonym rygorze, w którym trenerzy będą podsłuchiwani na każdym kroku i rozliczani z każdego słowa. Dyrektor Urban zapewnił, że oni sami całkiem chętnie patrzą na takie i podobne narzędzia, a on nie ma wielkiego parcia na to, by przeprowadzać szczegółowe kontrole, które wykażą, czy trener powiedział każde imię dwa czy trzy razy w czasie treningu.

Nie zmienia to jednak faktu, że przybył akademii Widzewa kolejny sposób na mierzenie kompetencji trenerów, a co za tym idzie kontrolowany ich rozwój. Pytanie tylko, na ile ma znaczenie, w jaki sposób mówisz do zziajanego nastolatka po godzinie treningu czy w siedemdziesiątej minucie meczu? Albo w ogóle, co do niego mówisz w trakcie ćwiczeń czy ligowej rywalizacji? Sam jestem ciekaw, czy Coach Intelligence Lab okaże się przydatne w codziennej pracy z grupami młodzieżowymi. I chętnie wrócę do tematu w maju, żeby zobaczyć, czy ten projekt faktycznie może mieć jakąś przyszłość i sprawdził się w łódzkich realiach.

Reklama

A na razie jak byłem, tak pozostanę sceptyczny. Nie mocno, ale trochę. Rozumiem więcej, dowiedziałem się z grubsza, o co w tym wszystkim chodzi, ale nie wyzbyłem się przekonania, że w ostatecznym rozrachunku narzędzie do analizy mowy trenera może być dla samego trenera głównie czymś na kształt zbędnego rozpraszacza – takiego, co w pewnym stopniu odciągnie część jego uwagi od rzeczy ważniejszych, a już na pewno w początkowej fazie użytkowania…

Nie jestem jednak w mojej lekkiej krytyce jeźdźcem bez głowy. Fajnie, że chcemy gonić zachód, to mnie oczywiście cieszy. Warto też szukać inspiracji u tych lepszych – za to kolejny plus, po to są chyba kursy i szkolenia, żeby wyciągać z nich przydatne wnioski. A czy Coach Intelligence Lab jest – no właśnie – przydatne? Za parę miesięcy i ja, i dyrektor Urban będziemy trochę mądrzejsi.

Puenta niech będzie więc pozytywna.

Lepiej szukać i nie trafić, niż dalej siedzieć w chatkach z gliny, nie?

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE MŁODZIEŻOWEJ I TECHNOLOGII NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa