– Umarłem śmiercią zawodową przez naszego przyjaciela Janusza Basałaja – przyznał Dariusz Szpakowski w programie „Rozmowy. Bardziej” na kanale Przeglądu Sportowego. Legendarny komentator cofnął się wspomnieniami do czasu, gdy znalazł się w odstawce w Telewizji Polskiej.
Szpakowski przez kilka dekad był najpopularniejszym polskim komentatorem. Podczas tegorocznych mistrzostw świata nie zasiadł już za mikrofonem, ale jeszcze w trakcie EURO 2024 kibice mogli usłyszeć jego głos choćby podczas wielkiego finału imprezy. Jednak pozycja Szpakowskiego w TVP nie była zawsze bardzo mocna. W sierpniu 2002 roku został on odsunięty przez prezesa Roberta Kwiatkowskiego od komentowania wydarzeń sportowych.
Dariusz Szpakowski wspomina trudny czas w karierze. „Zostałem odsunięty”
Teraz Szpakowski wrócił do tego niełatwego okresu kariery w rozmowie z Łukaszem Olkowiczem i Markiem Kolbowiczem.
– Umarłem śmiercią naturalną [zawodową – przyp. red.] przez naszego przyjaciela Janusza Basałaja – podkreślił 75-latek. – Zostałem na rok i siedem miesięcy odsunięty od uprawiania zawodu. Ktoś cię zostawia… Zarabiasz 600 złotych. I nie masz żadnej możliwości! Oczywiście żyliśmy w innych czasach. Opisuję w książce, jak proponowano mi różne rzeczy w sensie współpracy, na które się nie zgodziłem. Nie to, że jestem taki clear i nie mam swoich przekonań, bo mam swoje przekonania. Nie zgodziłem się.
– Półtora roku nie wyjechałem za granicę. Robiłem mecze stąd. Dziś młodego pokolenie patrzy na to, mówią: stary dziad coś tam opowiada. Tak było – dodał Szpakowski, który nie chciał wskazać swojego następcy jako polskiego komentatora numer jeden.
– Rywalizacja między komentatorami? O niej może nie będę chciał mówić, nie powiem. Pewne rzeczy zabiorę do grobu najnormalniej w świecie. W zawodzie, w sporcie – wszędzie jest rywalizacja. Często mnie pytają: kto następcą? To państwo zdecydujecie. Ja mogą namaszczać tysiące ludzi. Jeśli teraz wskażę na jedną osobę, to powiedzą: to faworyt Szpakowskiego. Przecież ja też musiałem przejść przez rywalizację, żeby wejść na pozycję numer jeden. Oczywiście to jest kwestia zaufania szefów do ciebie. Dania ci szansy. To się niczym nie różni od wielu innych dziedzin życia.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl