Co dalej z Superpucharem Polski? „Nic nie jest przesądzone”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

21 maja 2026, 23:57 • 3 min czytania 34

Reklama
Co dalej z Superpucharem Polski? „Nic nie jest przesądzone”

Od lat tradycją było, że mecz o Superpuchar rozgrywano na stadionie mistrza Polski, co samo w sobie wydaje się logiczne i naturalne. Polski Związek Piłki Nożnej przyzwyczaił nas jednak do tego, że akurat z tymi dwoma pojęciami często nie ma zbyt wiele wspólnego. Federacja wpadła więc na genialny pomysł, by tegoroczna edycja odbyła się na Tarczyński Arena we Wrocławiu, wbrew klubom i kibicom, którzy już zapowiedzieli bojkot. Teraz Łukasz Wachowski, sekretarz generalny związku, na antenie RMF FM zapowiedział bohaterskie rozwiązanie bezsensownego problemu. 

Reklama

Rok bez afery wokół Superpucharu Polski – rokiem straconym. W poprzednich latach medialne przepychanki dotyczyły na ogół terminu spotkania, który kolidował z przygotowaniami do nowego sezonu w kontekście zmagań we wczesnych rundach eliminacji do europejskich pucharów i zbiegającym się z nimi startem ligi. Tym razem jednak poszło o coś zupełnie innego, bo o lokalizację.

Od lat tradycją było, że gospodarzem meczu o Superpuchar zostawał aktualny mistrz Polski, który podejmował przed własną publicznością zdobywcę Pucharu. No właśnie, było, bo teraz PZPN chce to zmienić. Jak ujawnił portal Weszło, przy okazji tegorocznej edycji federacja postanowiła zrobić rewolucję i – ni stąd, ni zowąd – przenieść spotkanie do… Wrocławia.

Dlaczego? Oficjalnie nie wiadomo, choć w kuluarach mówi się, że może chodzić najprawdopodobniej o ustalenia sponsorskie. Pecunia non olet, to prawda, szkoda tylko, że cała operacja została przeprowadzona po kryjomu, bez konsultacji z zainteresowanymi stronami. Najbardziej poszkodowany w tym wszystkich jest Lech, który jako mistrz Polski traci przywilej w postaci atutu własnego boiska i – co chyba jeszcze istotniejsze – dochodowe wpływy z dnia meczowego.

Nic więc dziwnego, że plany PZPN-u zdążył już skrytykować Piotr Rutkowski. Do właściciela Kolejorza przyłączyli się kibice, którzy wprost zapowiedzieli, iż w przypadku przeniesienia spotkania z Poznania do Wrocławia, ci zbojkotują wydarzenie. Presja ma sens, bo wszystko wskazuje na to, że Cezarego Kuleszę i spółkę po czasie naszła refleksja.

Reklama

Superpuchar we Wrocławiu? PZPN: „Nic nie jest przesądzone”

Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN, na antenie RMF FM przekazał, że związek przystąpi do konsultacji z klubami. Podkreślił też, że żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, a na stole są dwie opcje.

Jutro siądziemy z klubami do rozmów. Najważniejsze jest, żebyśmy się dogadali i Superpuchar był piłkarskim świętem – zaznaczył Wachowski. I dodał: – Rozważamy każdy wariant. Jeżeli organizatorem meczu o Superpuchar Polski będzie PZPN, to rozważany jest tylko Wrocław. Ale organizatorem, jak w ostatnich latach, może też być klub. 

Logiczne jest, że jeśli zmaterializuje się drugi wariant, to tak jak w zeszłym roku organizatorem spotkania o Superpuchar Polski zostanie, jako mistrz Polski, Lech Poznań. Jego rywalem będzie zdobywca Pucharu Polski, czyli Górnik Zabrze. Kiedy możemy się spodziewać decyzji w tej sprawie? Dopiero wróciliśmy z finału Ligi Europy. Jesteśmy umówieni na rozmowy z Lechem i Górnikiem. Myślę, że decyzja zapadnie na początku przyszłego tygodnia – zapowiedział Wachowski.

No i brawo! PZPN bohatersko gasi pożar, który sam rozpalił. Tylko po co?

Reklama
34 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama