Inaki Astiz notował fatalne wyniki jako pierwszy trener Legii Warszawa, jednak okazuje się, że Hiszpan nadal może stanowić inspirację dla innych. Tak jest w przypadku byłego napastnika stołecznej drużyny, Takesure Chinyamy, który marzy o pracy w roli szkoleniowca.
Chinyama był zawodnikiem Legii w latach 2007-2011. Rozegrał w jej barwach 85 spotkań, w których zdobył 38 bramek i zanotował 12 asyst. Piłkarz z Zimbabwe mocno związał się z Polską. To tutaj ukończył w ubiegłym roku kurs trenerski UEFA B.
Takesure Chinyama marzy o trenowaniu Legii: Chciałbym być na pozycji, na której był Astiz
Pierwsze kroki w roli szkoleniowca 43-latek stawia jednak w ojczyźnie, w klubie FC Dynamos, w którym w przeszłości występował jako zawodnik.
– Procedury są takie, że kiedy kończysz, musisz mieć odpowiedni poziom, żeby iść dalej. Miałem praktyki w polskim klubie, ale w grudniu 2024 r. zdecydowałem, że chciałbym wrócić do domu. Pracowałem w małej akademii w mojej miejscowości, aby doskonalić swoje umiejętności. W kwietniu dostałem telefon od mojego byłego klubu Dynamos. Dziś jestem tam asystentem i trenerem napastników – wyjaśnił Chinyama w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
– Na początku nie chciałem komplikować swojej drogi. Wolałem zacząć w domu, bo nie ma tu tak dużej presji. A umiejętności muszą być doskonałe, zwłaszcza jeśli chodzi o języki i filozofię futbolu. Teraz jestem lepszy niż rok temu. Mogę poprowadzić drużynę, wziąć zespół i osiągnąć z nim wyniki. Pracuję z seniorami, a nie z dziećmi. To doświadczeni i profesjonalni zawodnicy. Dziś czuję się lepiej w roli trenera – stwierdził były piłkarz.
W Legii Zimbabwejczyk miał okazję dzielić szatnię z Inakim Astizem, który w październiku – po latach pracy w roli asystenta – objął tymczasowo funkcję pierwszego trenera, gdy klub rozstał się z Edwardem Iordanescu. Zespół pod jego wodzą wygrał tylko jedno spotkanie – w Lidze Konferencji z gibraltarskim Lincoln Red Imps, kiedy było już wiadomo, że Wojskowi żegnają się z rozgrywkami. Chinyama przyznaje, że chętnie poszedłby w ślady Hiszpana.
– Historia Inakiego Astiza mnie inspiruje. Jestem z nim w kontakcie. Może prowadzenie drużyny nie poszło po jego myśli, ale każdy były zawodnik Legii marzy, aby być szkoleniowcem tego klubu, ja także. Chciałbym być na pozycji, na której był Astiz przez te ostatnie dwa miesiące. Przejął drużynę i wygrał ostatni mecz w Lidze Konferencji. Z pewnością pragnął zwycięstwa – zauważył król strzelców Ekstraklasy z sezonu 2008/09.
WIĘCEJ O LEGII WARSZAWA:
- Były kadrowicz wierzy w Papszuna. „Legia nie spadnie”
- Media: to nowy klub Tobiasza. Pytanie, kiedy transfer?
- Papszun kompletuje sztab. Weźmie eksperta z telewizji
Fot. Newspix