Mateusz Stolarski: Nie zasłużyliśmy na zwycięstwo

Maciej Piętak

17 października 2026, 08:16 • 3 min czytania 1

Reklama
Mateusz Stolarski: Nie zasłużyliśmy na zwycięstwo

Widzew Łódź ponownie zawiódł przed własną publicznością. Podopieczni Mateusza Stolarskiego zremisowali tym razem 0:0 z Wisłą Kraków. Po spotkaniu trener gospodarzy skomentował słaby występ zespołu.

Reklama

Stolarski: Punkt to jest dla nas maks

Szkoleniowiec Łodzian nie ukrywał, że to goście zasłużyli na zgarnięcie pełnej puli.

– Jak ktoś stracił dwa punkty, to był to zespół Wisły Kraków. Zagraliśmy poniżej oczekiwań. Widać, że presja u nas się nawarstwia. Nie byliśmy w stanie utrzymać dłuższego momentu, w którym moglibyśmy zdominować rywala. (…) Staraliśmy się dać nowy bodziec w postaci zawodników wchodzących, ale tego rytmu nie mogliśmy złapać. Skończyło się to rzutem karnym dla Wisły i taką jeszcze jedną groźną sytuacją. Punkt to jest dla nas maks, co mogliśmy wyciągnąć. Nie zasłużyliśmy na wygraną w tym spotkaniu – przyznał trener Widzewa.

– Musimy dalej pracować, bo ten moment sam się nie rozwiąże. On trwa już 1,5 roku, może trochę więcej i trzeba podjąć znaczne kroki. (…) Zwyczajnie jest mi przykro, że kibice przychodzą, znowu wspierają, dopingują, są z nami, a my nie potrafimy za mojej kadencji wygrać. Też jedno zwycięstwo nic nie zmieni. Ostatni raz Widzew wygrał dwa mecze z rzędu kilka miesięcy temu. Nie ma co spuszczać głowy i mieć postawy przegranych, bo prawda jest taka, że użalanie się nad sobą i takie patrzenie w dół nie pomoże. Trzeba być mężczyznami – dodał.

– Mamy do ogarnięcia temat i tutaj wierzę, że skuteczną, konsekwentną pracą z tego wyjdziemy. To też nie jest tak, że nic nie robimy. Wprowadziliśmy kolejne zmiany w składzie. Oglądaliśmy też film dotyczący klubu, który miał na celu pokazanie, że Widzew to nie tylko te piękne momenty, ale ten klub też odbudowali kibice w tym trudnym momencie i jeszcze raz postawili go na nogi i cała Łódź to jest miasto, które zawsze słynęło z ciężkiej pracy i tego oczekują od nas kibice – stwierdził Stolarski.

Reklama

–  Może ubraliśmy sobie w głowie medale, europejskie puchary, ale mam wrażenie, że odkąd tu jestem, kibice po prostu oczekują zespołu, z którego będą dumni nawet jak czasem poniesie porażkę, a my dzisiaj taką postawą na pewno nie pomogliśmy im się z tą drużyną utożsamić. Będziemy próbować dalej, będziemy szukać, będziemy pracować i nie będziemy nad sobą się użalać – powiedział.

„Brakuje nam decyzji pod bramką”

Trener Widzewa odniósł się również do niewykorzystanych szans i złych wyborów w ataku, punktując konkretne błędy swoich podopiecznych.

– W sytuacji z trzeciej minuty Fran nie powinien oddawać strzału. Powinien zagrać piłkę sam na sam do Świderskiego. Zamiast próbować lobować, powinniśmy wykonać jedno podanie więcej i mieć sytuację jeden na jednego. Kolejna sytuacja. Jest kontratak, Stip próbuje oddać strzał, skupia na sobie dwóch rywali, a Świderski znów jest wolny. Ponownie zabrakło tego jednego podania – analizował Stolarski.

– Zastanawia mnie też, dlaczego piłki, które idą wzdłuż bramki, nie kończą się strzałem. Raz dobrze wycofaliśmy na jedenasty metr i nawet nie oddaliśmy strzału. Brakuje nam decyzji albo jesteśmy lekko spóźnieni – przyznał.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama