Słaby Real przepchnął zwycięstwo. Musiał pomóc przeciwnik

Aleksander Rachwał

01 lutego 2026, 16:34 • 4 min czytania 8

Słaby Real przepchnął zwycięstwo. Musiał pomóc przeciwnik

Furę szczęścia miał Real Madryt w starciu z Rayo Vallecano. Wszystko wskazywało na to, że Królewscy z walczącym o utrzymanie rywalem będą musieli zadowolić się co najwyżej punktem, ale zdołali przepchnąć wygraną po rzucie karnym w samej końcówce meczu. Zwycięstwo oznaczające utrzymanie jednopunktowej straty do Barcelony, niezależnie od stylu w jakim zostało osiągnięte, to oczywiście dobra informacja dla kibiców Los Blancos, ale jest też gorsza – z powodu kontuzji boisko opuścił bowiem przedwcześnie Jude Bellingham.

Reklama

Alvaro Arbeloa nie kombinował ze składem. Przeciwko Rayo posłał w bój niemal tę samą jedenastkę, która w środę zaliczyła wpadkę w Lizbonie, jedyna zmiana nastąpiła na lewej obronie, gdzie Alvaro Carrerasa zastąpił Eduardo Camavinga. Być może trener Królewskich liczył, że sfrustrowani utratą miejsca w czołowej ósemce Ligi Mistrzów zawodnicy będą chcieli się zrehabilitować.

Real Madryt – Rayo Vallecano 2:1. Błysk Viniciusa, kontuzja Bellinghama

Spotkanie nie zdążyło się jednak jeszcze na dobre rozkręcić, a Hiszpan już był zmuszony dokonać pierwszej roszady. W 9. minucie Jude Bellingham chwycił się za udo i nie był w stanie kontynuować gry. Wyglądało to na kontuzję mięśniową, pozostaje wypatrywać informacji na temat zdrowia pomocnika i liczyć, że szybko wróci do pełnej dyspozycji.

Reklama

Wydawało się więc, że spotkanie układa się dla Realu źle, jednak już kilka minut później gospodarze wyszli na prowadzenie. Błysk geniuszu pokazał Vinicius Junior, który zdobył swoją pierwszą bramkę w lidze od prawie trzech miesięcy. Trzeba przyznać, że przełamał się w sposób spektakularny – po indywidualnej akcji wpadł w pole karne, a następnie mając wokół siebie kilku rywali zdecydował się na strzał, który wpadł w samo okienko bramki Augusto Batalli.

Królewscy starali się dominować, długimi fragmentami zamykali przeciwnika w jego polu karnym, ale nie byli w stanie przełożyć tego na konkrety. Z widowiskowych sytuacji w pierwszej połowie poza golem zapamiętamy akcję obronną Fede Valverde, który po własnej stracie pokazał niesamowitą szybkość i dogonił pędzącego z kontrą rywala, po czym czysto odebrał mu piłkę.

W przerwie Arbeloa dokonał kolejnej zmiany – za Raula Asencio na boisku zameldował się Dani Ceballos. W związku z tym na środek obrony został przesunięty Aurelien Tchouameni i to niestety nie wyszło Realowi na dobre. Francuz nie upilnował bowiem najlepszego strzelca Rayo, Jorge de Frutosa, który po zgraniu piłki głową przez Alvaro Garcię (wcześniej obsłużonego świetnym podaniem przez Gerarda Gumbau) wyrównał stan rywalizacji.

O ile pierwszą połowę można było uznać za średnią w wykonaniu Królewskich, tak druga była zwyczajnie słaba. W ofensywie gospodarze byli nieporadni, kompletnie zawodził choćby Kylian Mbappe. Gwiazdor Realu nawet w wyśmienitej okazji, kiedy minął wychodzącego z pola karnego bramkarza Rayo, trafił w poprzeczkę. Nie lepiej było w defensywie, która po zejściu Asencio zaczęła mocno przeciekać. Chwilę przed sytuacją Mbappe na 2:1 dla Rayo powinien był trafić Andrei Ratiu, ale w sytuacji sam na sam zdołał go powstrzymać Thibaut Courtois.

Z tak bezzębnym Realem rozsądnie broniący się goście mieli wszelkie powody czuć, że są w stanie dowieźć całkiem korzystny dla nich remis do końca, a nawet pokusić się o coś więcej. Sytuację postanowił jednak skomplikować kolegom Pathe Ciss, który w 80. minucie brutalnie wszedł wyprostowaną nogą w Daniego Ceballosa. Sędzia nie miał wyjścia, musiał pokazać Senegalczykowi czerwoną kartkę.

Od tego momentu trwało już oblężenie pola karnego Rayo. Były to jednak ataki czytelne – granie po obwodzie i szukanie miejsca do strzału lub kończenie akcji dośrodkowaniami, które wybijali bohatersko stawiający opór goście. Sędzia doliczył jednak do regulaminowego czasu gry aż dziewięć minut i to okazało się dla Rayo za dużo. Jeden moment dekoncentracji, w którym Nobel Mendy sfaulował Brahima Diaza, poskutkował rzutem karnym, którego na gola zamienił Kylian Mbappe.

Trzeba postawić sprawę jasno: z przebiegu gry remis nie byłby w tym meczu rezultatem niesprawiedliwym. Przeciwnikowi zabrakło jednak opanowania w samej końcówce i w tym newralgicznym momencie Real to wykorzystał. Trudno natomiast nie odnieść wrażenia, że będący w takiej formie Królewscy z mocniejszym rywalem zwyczajnie nie daliby rady.

Real Madryt – Rayo Vallecano 2:1 (1:0)

  • 1:0 – Vinicius 15′
  • 1:1 – de Frutos 49′
  • 2:1 – Mbappe 90’+10 (karny)

WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:

Fot. Newspix

8 komentarzy

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

La Liga

La Liga

„Nie przystoi”. Konkurent Lewandowskiego krytykowany za nieskuteczność

Maciej Piętak
2
„Nie przystoi”. Konkurent Lewandowskiego krytykowany za nieskuteczność
Reklama
Reklama