W końcówce okienka transferowego w krótkim odstępie czasowym w Wiśle wydarzyły się dwie rzeczy. Trafił tam Victor Meseguer, a mniej więcej tydzień później ogłoszone zostało odejście Jordiego Sancheza do Pogoni Szczecin. Paradoks polega na tym, że… hiszpański snajper chwilę wcześniej sam doradzał swojemu rodakowi przenosiny pod Wawel.
W ostatnich dniach przed końcem okienka Pogoń postanowiła aktywować klauzulę wykupu i pozyskać imponującego formą Sancheza. Wokół tego zrobiła się spora awantura pomiędzy prezesami obu klubów, ale warto pamiętać, że gdyby zawodnik nie był chętny na zmianę barw, to przecież do transferu, by nie doszło. Victor Meseguer w rozmowie z Przeglądem Sportowym przyznał, że rodak nakłaniał go do gry przy Reymonta.
Dodajmy, że ogłoszenie transferu defensywnego z Realu Valladolid i wieści o chęci odejścia Sancheza do Pogoni dzieliło raptem kilka dni.
– Tak. Rozmawiałem między innymi z Jordim Sanchezem. Znamy się, nasze rodziny też, więc mieliśmy kontakt. Powiedział mi, że w Wiśle jest bardzo dobra infrastruktura i dobrze się tam czuje, atmosfera jest świetna. Rozmawiałem też z kilkoma innymi zawodnikami – powiedział Victor Meseguer w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
Hiszpan zaskoczony poziomem polskiej ligi. „Ekstraklasa nie ma się czego wstydzić”
27-latek póki co dość spokojnie jest wprowadzany do drużyny przez Mariusza Jopa. Na razie zagrał tylko po kilkanaście minut w spotkaniach z Wieczystą oraz Legią, a tak siedzi na ławce rezerwowych. Teraz przyznaje, że nieco zaskoczył go poziom gry, z jakim się spotkał. Meseguer twierdzi, że tempo jest nawet wyższe niż w Hiszpanii, dzięki czemu mecze są bardziej otwarte.
– Myślę, że w Polsce jest wielu dobrych zawodników. Tempo jest bardzo wysokie. Wydaje mi się, że jest nawet szybsze niż w Hiszpanii, a gra bardziej wertykalna. Dzięki temu mecze są bardziej otwarte. Muszę się do tego przystosować i wykorzystać moje doświadczenie oraz mój styl gry, żeby pomóc drużynie. Ekstraklasa nie ma się czego wstydzić.
I dodał: – To zupełnie inna piłka. Nie powiedziałbym, że jedna liga jest lepsza, a druga gorsza. Są po prostu bardzo różne. W Hiszpanii drużyny częściej chcą utrzymywać się przy piłce, a po jej odzyskaniu budują dłuższe akcje. Tutaj jest trochę odwrotnie. Zespoły mocno pressują i szybko ruszają do przodu. Jeśli uda ci się wyjść spod pierwszego pressingu, pojawia się dużo wolnego miejsca. Dlatego mecze stają się bardzo otwarte i często toczą się od jednego pola karnego do drugiego. To jest bardzo atrakcyjne dla kibiców.
Meseguer jest też pod sporym wrażeniem atmosfery, jaka panuje na meczach w Ekstraklasie.
– Najbardziej zainteresowali mnie kibice. Na meczu z Koroną mogłem zobaczyć, jak to wygląda z trybun. Ludzie są niesamowici, pod stadionem też trudno przejść spokojnie, bo wszędzie są kibice, jest zainteresowanie piłką nożną w Polsce naprawdę ogromne. Nieprawdopodobnie nas napędzają i zasługują, aby piłkarze w każdym meczu dawali z siebie wszystko. Ten doping bardzo pomaga.
Być może wpływ na to, że Meseguer na razie dość skromnie jest obdarzany minutami ma wpływ fakt, jak dobrze Wisła sobie radzi po awansie do Ekstraklasy. W 10 meczach zdobyła zdobyła 17 punktów, co przekłada się na szóstą pozycję w tabeli.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix