Legia odpowiada na zarzuty po meczu z Wisłą. Chodzi o karę i zamknięty sektor

Wojciech Piela

16 października 2026, 16:07 • 5 min czytania 8

Reklama
Legia odpowiada na zarzuty po meczu z Wisłą. Chodzi o karę i zamknięty sektor

Mecz Legii z Wisłą Kraków przyniósł nie tylko sportowe emocje, ale też całą lawinę kontrowersji. Od zamkniętego sektora gości, przez incydenty na trybunach, aż po kwestie organizacyjne – przy Łazienkowskiej zebrało się kilka spraw wymagających wyjaśnienia. Legia zabrała głos w tej sprawie, a jej rzecznik Bartosz Zasławski przedstawił stanowisko klubu. Nie zabrakło również tematu kary od PZPN, która za kolejne mecze bez kibiców gości może kosztować klub aż 1,25 miliona złotych.

Reklama

Po ostatnim spotkaniu z Wisłą Kraków wokół Legii Warszawa narosło sporo kontrowersji. Przed meczem doszło do zamknięcia sektora gości ze względu na trwający na obiekcie przy Łazienkowskiej remont. Wywołało to duże niezadowolenie prezesa Białej Gwiazdy Jarosława Królewskiego oraz sporej części kibiców.

Chodzi o karę i zamknięty sektor. Legia odpowiada na zarzuty po meczu z Wisłą

W trakcie spotkania doszło również do paru niepokojących sytuacji. Z trybun na murawę rzucono choćby niewielką butelkę zwaną „małpką”. Nie była ona wycelowana w żadnego piłkarza, ale później z murawy zbierał ją gracz Białej Gwiazdy – Raoul Giger. Na promenadzie sektora rodzinnego doszło też do zaatakowania osoby dorosłej, ze względu na to, że utożsamiała się z zespołem Wisły.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy rzecznika prasowego Legii Bartosza Zasławskiego, który zwrócił uwagę na konsekwencje wyciągnięte wobec kibica, który rzucał butelką. – To oczywiste, że klub nigdy nie akceptował i nigdy nie będzie akceptował takich zachowań. Bardzo sprawnie przeprowadziliśmy procedurę weryfikacji tej indywidualnej sytuacji na monitoringu. Osoba, która tego dokonała, otrzymała zakaz klubowy. W tym sezonie rozegraliśmy pięć meczów domowych, które toczyły się przy fantastycznej atmosferze na trybunach. W tym czasie nasz stadion odwiedziło ponad 133 tysiące osób, czyli 26 tysięcy na mecz. To jak na razie najwyższa średnia frekwencja w historii tego obiektu. To bezpieczne miejsce – mówi Zasławski.

Reklama

Nieco zamieszania narosło również wokół błędnego pokazania herbu Wisły z lat 1991-1997 na jednej z grafik na telebimie, gdy prezentowany był skład ekipy z Krakowa. – To był zwyczajny, ludzki błąd, bez złych intencji ze strony klubu. Co warto podkreślić, jeszcze w trakcie trwania meczu operator telebimu (jest to osoba zatrudniona na dni meczowe lub eventy, nie jest to etatowy pracownik) zorientował się, że wykorzystany został nieaktualny herb i niezwłocznie został on zmieniony na właściwy. W pozostałych przestrzeniach, gdzie korzystamy z identyfikacji graficznej klubów, przez cały mecz używana była poprawna stylistyka.

– Takie sytuacje na stadionach niestety zdarzają się często, również my wiele razy obserwowaliśmy, jak wykorzystywana jest archaiczna wersja herbu Legii lub pozostawał on bez białego pola ochronnego, które obowiązuje już od wielu lat. Staramy się być wyrozumiali i nigdy nie mieliśmy złośliwych, krytycznych uwag dotyczących intencjonalności takiego wyboru. Również czasem media nieświadomie używają niewłaściwej wersji herbu. Przypisywanie nam złej woli w tym przypadku jest kompletnie nieuzasadnione – podkreślił rzecznik.

Reklama

Pewnym echem wybrzmiała także praca spikera Łukasza Jurkowskiego, który w trakcie spotkania miał przekręcać nazwiska piłkarzy czy podawać je w żeńskiej formie. Sprawa dotyczyła choćby Angela Rodado i nazwania go „Arturem”.

– W odniesieniu do zarzutów dotyczących Łukasza chcielibyśmy zdecydowanie podkreślić, że są one po prostu nieprawdziwe. To fenomenalny spiker, z szacunkiem i kulturą odnoszący się do rywali i kontrolujący swoje emocje. Jako osoba posiadająca bogate doświadczenie konferansjerskie i komentatorskie, regularnie pracując przed kamerą w różnych rolach, Łukasz jest bardzo profesjonalnie przygotowany do wykonywanej pracy – a jest to przecież praca głosem. Wszystkie dostępne materiały potwierdzają, że Łukasz i drugi z klubowych spikerów, Daniel, imię zawodnika Wisły wymówili poprawnie.

– Co interesujące, nie usłyszeliśmy na ten temat w trakcie lub po meczu ani jednej uwagi od zespołu Wisły, którego ławka rezerwowych znajduje się tuż przy stanowisku spikera. Obecni na stadionie przedstawiciele mediów klubowych Wisły również nie wyrazili żadnych zastrzeżeń do pracy spikerów – zaznacza Zasławski.

Reklama

Przypomnijmy, że od kilkunastu dni przy Łazienkowskiej trwa remont na sektorze gości, który według harmonogramu może potrwać nawet do końca roku. Na razie, jest on więc wyłączony z użytkowania. Klub musi się jednak liczyć z karą, którą wymierzyła mu Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN.

Zgodnie z nią za każdy mecz bez wydzielonych, zgodnie z podręcznikiem licencyjnym, 5% miejsc dla kibiców gości, Legia ma zapłacić 250 tysięcy złotych. Do końca roku pozostały jeszcze cztery takie mecze. Jeśli sektor pozostanie zamknięty do tego czasu, zgodnie z komunikatami z 28 września i 8 października, Legię czeka wydatek w wysokości 1 miliona 250 tysięcy złotych.

Reklama

Wisła Kraków złożyła w tej sprawie odwołanie domagając się wyższej kary dla Legii. Jak informuje Zasławski, klub z Warszawy również zamierza to zrobić, ale z nieco innych przyczyn.

– Klub bardzo dokładnie przeanalizował pismo od Komisji ds. Licencji Klubowych i w wymaganym terminie złożył stosowne odwołanie. Klub nie zgadza się z nałożoną karą, uznając ją za bezzasadną i nałożoną bez podstawy faktycznej i prawnej. Absolutnie nie uchylamy się od spełnienia wymogów licencyjnych, lecz jednocześnie działamy w granicach prawa i współpracujemy z właściwymi służbami, odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo na naszym stadionie. Po pracach rearanżacyjnych i niezbędnych odbiorach ponownie będziemy się ubiegać o zgodę na organizację meczów z udziałem kibiców gości.

– Kluczowe pozostaje dla nas zapewnienie wysokich standardów bezpieczeństwa i infrastruktury oczekiwanych przez policję. W przypadku braku niezwłocznego rozpoczęcia prac wymaganych przez policję istniało realne ryzyko, że klub może nie uzyskać pozytywnej opinii policji dot. organizacji meczów na kolejną rundę. Podkreślamy, że wszystkie nasze działania są zgodne z obowiązującym prawem powszechnym i oczekiwaniami służb, a zezwolenie Prezydenta m.st. Warszawy na organizację imprezy masowej uniemożliwia nam obecnie rozgrywanie meczów z udziałem kibiców drużyny przyjezdnej – podkreślił rzecznik Legii.

Do końca roku Legia na stadionie przy Łazienkowskiej zmierzy się jeszcze z Lechem Poznań, Rakowem Częstochowa, Wieczystą Kraków oraz Pogonią Szczecin. Wyżej wymienione tematy poruszyliśmy również w naszym cotygodniowym programie „Czarna eLka”.

Reklama

fot. Newspix

8 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Paradoks Jordiego Sancheza. Doradzał mu transfer, a zaraz się zawinął

Mikołaj Duda
0
Paradoks Jordiego Sancheza. Doradzał mu transfer, a zaraz się zawinął
La Liga

Napisali na Berdyczów. Vinicius nie zagra z Barceloną

Adrian Mańko
1
Napisali na Berdyczów. Vinicius nie zagra z Barceloną
La Liga

Real żąda dymisji Tebasa. Zdumiewające nawiązanie do Goebbelsa

Adrian Mańko
2
Real żąda dymisji Tebasa. Zdumiewające nawiązanie do Goebbelsa

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Paradoks Jordiego Sancheza. Doradzał mu transfer, a zaraz się zawinął

Mikołaj Duda
0
Paradoks Jordiego Sancheza. Doradzał mu transfer, a zaraz się zawinął