Marek Papszun uderza w sędziów i PZPN. „Ryba psuje się od głowy”

Wojciech Piela

15 października 2026, 14:55 • 3 min czytania 4

Reklama
Marek Papszun uderza w sędziów i PZPN. „Ryba psuje się od głowy”

Ostatnia kolejka Ekstraklasy upłynęła pod znakiem kontrowersyjnych decyzji arbitrów. Do dyskusji na ten temat włączył się Marek Papszun. Trener Legii Warszawa przyznał, że liczba pomyłek sędziowskich jest niepokojąca, a źródła problemu upatruje nie tylko w pracy samych sędziów. Oberwało się również osobom zarządzającym całym środowiskiem.

Reklama

Jednym ze spotkań, w których nie zabrakło kontrowersji, było starcie Legii Warszawa z Wisłą Kraków. Gospodarze zwyciężyli 2:0, ale wynik spotkania wzbudził sporo dyskusji ze względu na decyzje sędziowskie, które działały na niekorzyść Białej Gwiazdy (m.in. aut, który nie należał się Legii, a który i tak został nieprawidłowo wykonany przez Augustyniaka).

Papszun nie zamierzał jednak umniejszać zasług swojej drużyny i przekonywał, że to Legia była lepszym zespołem.

– Gdybyśmy zaczęli wyliczać wszystkie sytuacje, w których sędzia pomylił się na korzyść przeciwnika, a później padała bramka, również znaleźlibyśmy kilka takich przypadków. W naszym przypadku nie byłoby ich jednak zbyt wiele, bo tracimy bardzo mało goli. Błędy arbitrów są częścią futbolu, ale obecnie jest ich wyjątkowo dużo i zdarzają się w wielu spotkaniach. To coś, co można wyeliminować. Sędziowie przechodzą słabszy okres, ale takie rzeczy czasami się zdarzają – stwierdził szkoleniowiec Legii.

Reklama

Papszun wskazuje na problem w całym środowisku

Trener Legii przypomniał również sytuację z meczu ze Śląskiem, gdy arbiter po analizie powtórki na monitorze podtrzymał swoją decyzję. Również wtedy pojawiły się wątpliwości dotyczące rzutu karnego, jednak szkoleniowiec Legii nie zamierzał robić z tego osobnego problemu. Jak podkreślił, rozumie rozgoryczenie rywali, ponieważ jego zespół także wielokrotnie doświadczał podobnych sytuacji.

– Rozumiem przeciwnika, który jest rozżalony. My również niejednokrotnie znajdowaliśmy się w takich okolicznościach. Nie można jednak powiedzieć, że to sędzia przegrał tamten mecz. Wisła Kraków przegrała z lepszą drużyną – ocenił Papszun.

Szkoleniowiec poszedł jednak o krok dalej i zasugerował, że obecne problemy z poziomem sędziowania mają głębsze podłoże. Jego zdaniem odpowiedzialności nie można ograniczać wyłącznie do arbitrów, ponieważ istotne znaczenie ma również sposób zarządzania całym środowiskiem. W tym kontekście pojawiła się wyraźna aluzja do PZPN-u i Kolegium Sędziów.

Reklama

– Nic nie dzieje się bez przyczyny. Uważam, że to głębszy problem, dotyczący całego środowiska. Nie chodzi wyłącznie o samych sędziów, bo ktoś przecież tym wszystkim zarządza. Widzimy również, co dzieje się na samej górze. Są różne powiedzenia, ale stwierdzenie, że ryba psuje się od głowy, wydaje mi się bardzo trafne. Najpierw trzeba uporządkować sytuację na górze, a dopiero później zadbać o prawidłowe funkcjonowanie niższych szczebli – powiedział trener Legii.

„Widzimy pewną nerwowość”

Papszun zaznaczył jednocześnie, że praca sędziów należy do wyjątkowo wymagających zawodów. Arbitrzy muszą podejmować trudne decyzje pod ogromną presją, a ich rozstrzygnięcia często bezpośrednio wpływają na przebieg i wynik spotkań. Zdaniem szkoleniowca w ostatnim czasie coraz wyraźniej widać jednak nerwowość, która odbija się na jakości sędziowania.

– Trzeba również stworzyć arbitrom odpowiedni komfort pracy. Sędziowanie jest trudnym zawodem. Doskonale wiem, jak wielka odpowiedzialność spoczywa na sędziach i z jak dużą presją muszą sobie radzić. Widać jednak pewną nerwowość, która przekłada się na podejmowane decyzje. Błędów jest coraz więcej, a w kolejnych meczach pomyłki arbitrów wypaczają wyniki rywalizacji – podsumował Marek Papszun.

Następny mecz w Ekstraklasie Legia rozegra w sobotę 17 października, a jej rywalem na wyjeździe będzie Cracovia, która ostatnio również po wątpliwych decyzjach sędziego Tomasza Marciniaka pokonała Zagłębie Lubin 3:1. Początek rywalizacji w Krakowie o godzinie 20:15.

Reklama

 

fot. Newspix

4 komentarze
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów zapomniało o błędach. Szulc zgubił hasło do konta

Jakub Białek
14
Kolegium Sędziów zapomniało o błędach. Szulc zgubił hasło do konta
Ekstraklasa

Joel Pereira na dłużej w Lechu? „Motywuje mnie to, żeby zostać”

Braian Wilma
7
Joel Pereira na dłużej w Lechu? „Motywuje mnie to, żeby zostać”