Królewski po meczu w Warszawie. „Wszystko, czego się spodziewaliśmy”

Marcin Ziółkowski

11 października 2026, 23:48 • 4 min czytania 4

Reklama
Królewski po meczu w Warszawie. „Wszystko, czego się spodziewaliśmy”

Długo mówiło się o meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków z powodów stricte niepiłkarskich. A po meczu wcale nie jest lepiej… też nie dyskutuje się o golach, widowisku, taktyce, występach, tylko sędziowskich błędach. Babolach tak właściwie… Wygrana Wojskowych 2:0 nie obyła się bez kontrowersji. Dość dosadnie wypunktował boiskowe błędy Jarosław Królewski, właściciel Wisły Kraków. Przedsiębiorca był po meczu wyraźnie rozgoryczony.

Reklama

Królewski wskazał kilka negatywnych sytuacji

Spotkanie Legii Warszawa z Wisłą Kraków od dłuższego czasu zapowiadało duże emocje. Stołeczna drużyna w komunikacie zapowiedziała, że na sektorze gości potrzebny jest remont, co wyklucza obecność kibiców przyjezdnych do końca 2026 roku.

Zbiegło się to właśnie ze spotkaniem z Białą Gwiazdą, której część sympatyków nie jest od kilku lat zbyt pozytywnie postrzegana w środowisku kibiców. Nie trzeba głośno mówić, że było sporo powątpiewania w realizm prac konserwatorskich w tej części stadionu.

Komisja do spraw licencyjnych przy PZPN podjęła decyzję, że Legia za niespełnianie warunków, jakim jest sektor dostępny dla kibiców gości będzie musiała zapłacić. Łącznie, z racji tego, że ma to być pięć spotkań, będzie to kara 1,25 miliona złotych. Wisła Kraków zajęła stanowisko sugerujące, że to mała kwota i wcale nie odstrasza ona od podejmowania takich decyzji w przyszłości. Ten temat mocno zdominował zapowiedzi. Właściwie to niemal w stu procentach…

A po meczu… zdominowały je kontrowersje.

Reklama

Sędzia pojedynku dwóch legendarnych klubów, a więc Damian Sylwestrzak nie był najlepiej dysponowany podczas kluczowego spotkania tej kolejki. Wiśle należał się rzut karny za wejście Bartosza Kapustki w Juliusa Ertlthalera. Przy bramce na 1:0 dla Legii z kolei nie wyłapano aż dwóch błędów. Najpierw to piłkarz gospodarzy dotknął piłkę, więc aut się nie należał. Gdy już Rafał Augustyniak go wykonał, zrobił to źle. Tego także nie wychwycono.

Pełen rozgoryczenia po porażce Jarosław Królewski zebrał swoje myśli po spotkaniu i postanowił podzielić się tym w mediach społecznościowych, za pośrednictwem portalu X:

Reklama

– Gol po aucie, którego nie było dla Legii Warszawa i który został źle wyrzucony. Skandaliczny brak ewidentnego karnego na Juliusie, wówczas gdy Wisła Kraków walczyła by szybko odrobić straty. Butelka szklana rzucona w trakcie meczu na boisko w kierunku naszych zawodników (co by było gdyby poleciała kolejna), w takiej sytuacji przerywa się mecz, aby uporządkować sytuację. Komentarz w telewizji żenujący: brak powtórek, brak omówienia sytuacji, brak jakiejkolwiek refleksji.

– Czyli w sumie prawie wszystko czego się spodziewaliśmy jadąc do Warszawy. Oprócz tego, nie byliśmy sobą w dzisiejszym spotkaniu. W piłce nożnej decydują szczegóły, które albo dodają wiatru w żagle drużyny lub podcinają skrzydła. Pracujemy dalej. Podziękowania dla kibiców, którzy byli dziś w Warszawie oraz tych, którzy nas przyjęli.

Reklama

Wisła Kraków po rozegraniu 10 meczów zajmuje piątą lokatę w Ekstraklasie, ale znacznie lepiej radzi sobie w meczach domowych. Zdobyła tylko dwa oczka na wyjeździe. W domu ma komplet.

 

Fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii

Maciej Piętak
0
Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii
Serie A

Najlepsi od ponad pięciu dekad. Maldini i spółka zatrzymali Juve

Kacper Korpak
0
Najlepsi od ponad pięciu dekad. Maldini i spółka zatrzymali Juve

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii

Maciej Piętak
0
Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii