Richarlison najwyraźniej obrał sobie za cel skonfliktowanie się z połową świata. Idzie mu nieźle, bo najpierw Roberto De Zerbi odsunął go od składu Tottenhamu, a teraz krnąbrny Brazylijczyk zaatakował publicznie… kandydata na prezydenta Brazylii. Pewnie się zastanawiacie, o co poszło. Ano o niebyle co, bo o kradzież wyspy.
Trzeba przyznać, że Richarlison nie próżnuje na banicji. Przypomnijmy, reprezentant Brazylii popadł w ostry konflikt z trenerem Tottenhamu Roberto De Zerbim. 29-latek chciał opuścić szeregi Kogutów tego lata, ale zrobił to w tak nieudolny sposób, że do transferu nie doszło, a po drugie sam wylądował w klubie kokosa. – Nikt nie będzie decydował o mojej przyszłości! – grzmiał w mediach społecznościowych.
Tottenham płacił za niego 60 baniek. Zaczął strzelać… w rezerwach
Brazylijczyk ma ostatnio więc dużo więcej wolnego czasu i nudę postanawia zabijać, a jakże, kolejnymi konfliktami. Tym razem za cel obrał sobie Flavio Bolsonaro, który walczy o prezydenturę Brazylii z Lulą w drugiej turze wyborów. Były już gwiazdor Tottenhamu oskarżył znanego polityka o… kradzież jego prywatnej wyspy w Angra dos Reis na wybrzeżu stanu Rio de Janeiro, co kosztowało go 10 milionów reali.
Serio.
🚨 𝗡𝗘𝗪: Tottenham star Richarlison has accused Brazilian presidential candidate Flávio Bolsonaro of STEALING his PRIVATE ISLAND!
Richarlison claims he refused to sell the island to Bolsonaro, but the politician and another man took possession of it through legal proceedings WITHOUT PAYING HIM ANYTHING.
The Brazilian striker says he invested around R$10 MILLION in the island and has received NOTHING in return.
He is now calling for a police investigation.
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) October 19, 2026
Richarlison wziął się za politykę. Chodzi o ukradzioną wyspę
No dobra, ale skąd w ogóle wziął się ten cały spór? Sprawa jest dość zagmatwana. W swoim oświadczeniu Richarlison poinformował, że kupił wyspę na przełomie 2020 i 2021 roku. Dodał również, że otrzymał liczne oferty zakupu, w tym od Bolsonaro, ale odmówił sprzedaży wyspy.
– Nie chciałem sprzedać mu tej wyspy. Ponieważ nie wyraziłem na to zgody, ci faceci wykorzystali sytuację w sądzie. Byliśmy w trakcie załatwiania formalności (dokumentacji własności wyspy), a oni twierdzili, że rozwiązanie sprawy zajmie miesiące, a nawet lata – powiedział na nagraniu opublikowanym w sieci.
– Flavio Bolsonaro i ten gość Willer Tomaz pojechali tam i w ciągu 24 godzin przejęli posiadanie wyspy. To tutaj wymiar sprawiedliwości zawiódł. Z tego co wiem, ci faceci zabrali wyspę, nie wydając ani grosza. Zainwestowałem tam około 10 milionów reali i nie dostałem nic w zamian – dodał, po czym zwrócił się do policji o zbadanie sprawy i oświadczył, że domaga się zwrotu zainwestowanych pieniędzy.
Co na to Bolsonaro? Jak na razie – nic. Kandydat na prezydent Brazylii nie odniósł się do publicznych oskarżeń Richarlisona. Nie wpłynęło to też na jego sondaże, bo jak zgodnie informują brazylijskie media, to właśnie Bolsonaro jest uważany za faworyta w wyścigu z Lulą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix