Rekordowy wieczór w Lidze Mistrzów! 46 goli, wielkie powroty i sensacje

Wojciech Piela

15 października 2026, 00:09 • 6 min czytania 1

Reklama
Rekordowy wieczór w Lidze Mistrzów! 46 goli, wielkie powroty i sensacje

Ależ to był wieczór z Ligą Mistrzów! Na 9 stadionach padło aż 46 goli, co daje średnią ponad 5 trafień na spotkanie. To rekord, jeśli chodzi o te elitarne rozgrywki. Najciekawiej było w Rzymie, gdzie Real Madryt odrabiał straty przeciwko AS Romie oraz w Manchesterze. Na Etihad Stadium PSG nie dało większych szans liderowi Premier League i pokonało The Citizens 4:2. 

Reklama

Interesująco było również na Estadio de La Cartuja w Sewilli, gdzie Betis rywalizował z FC Porto oraz w Rotterdamie, w którym Feyenoord podejmował Como.

AS Roma – Real Madryt 3:4 (1:1)

Jeszcze w 83. minucie Roma prowadziła 3:1 i wydawało się, że jest na prostej drodze do pierwszego zwycięstwa w tej edycji Ligi Mistrzów. Wtedy jednak Real przypomniał sobie o swoim dziedzictwie. W przeszłości Królewscy wielokrotnie odrabiali straty w końcówkach i wygrywali trudne spotkania. Tym razem było podobnie za sprawą goli w ostatnich minutach Carlosa Espiego, Endricka i Antonio Rudigera. Powrót Jose Mourinho na Stadio Olimpico okazał się dla niego triumfalny, a kibice Romy jeszcze pewnie długo będą lizali rany po tym wieczorze.

Reklama

Manchester City – PSG 2:4 (0:3)

Do przerwy wydawało się, że PSG i Manchester City dzieli tego dnia różnica klas i może się skończyć nawet wyższym wynikiem. Gole Desire Doue, Ousmane’a Dembele i Vitinhi dały gościom komfortowe prowadzenie, lecz po przerwie dublet Erlinga Haalanda sprawił, że angielski zespół nieco zatarł kiepskie wrażenie. Manchester City był z trybun obserwowany przez swojego legendarnego szkoleniowca Pepa Guardiolę, który tym samym pokazał klubowi wsparcie w trudnym czasie po uznaniu ich za winnych złamania ponad 100 przepisów finansowych. Na pewno Hiszpan, jak i inni fani byli zaskoczeni sporym błędem Gianluigiego Donnarummy, który pomógł Maghnesowi Akliouche’owi strzelić po przerwie ostatniego gola dla PSG.

Betis – Porto 3:2 (0:0)

Absencja pauzującego za czerwoną kartkę z meczu Ligi Europy w poprzednim sezonie Jana Bednarka sprawiła, że ciężar dowodzenia obroną gości spoczął na Jakubie Kiwiorze, który wybiegł w podstawowej jedenastce i rozegrał pełne 90 minut. Gdy w drugiej połowie widowisko nabrało zawrotnego tempa, szansę w barwach portugalskiego klubu otrzymał wprowadzony z ławki rezerwowych Oskar Pietuszewski. Dla 18-latka był to debiut w Lidze Mistrzów i został on tym samym najmłodszym Polakiem w historii tych elitarnych rozgrywek. Choć wejście młodego Polaka ożywiło grę ofensywną przyjezdnych, to nie pomogło w zwycięstwie. To hiszpańscy gospodarze zadali decydujące ciosy za sprawą Cucho Hernandeza oraz Isco i tym samym odwrócili w drugiej połowie wynik ze stanu 1:2.

Reklama

LASK – Liverpool 3:6 (0:3)

Angielska drużyna narzuciła rywalom mordercze tempo, schodząc na przerwę z trzybramkowym prowadzeniem po popisach Bradleya Barcoli oraz bramce Ronalda Araujo. Druga odsłona przyniosła niesamowitą wymianę ciosów, w której gospodarze za sprawą Ljubicicia i Fleckera zdołali trzykrotnie pokonać Alissona. Ofensywny potencjał podopiecznych gości okazał się jednak nie do zatrzymania, a bramki Jeremiego Frimponga oraz Lewisa Koumasa przypieczętowały ich efektowny triumf. Po przerwie hat-trick skompletował również Barcola, dla którego był to zdecydowanie najlepszy występ po letnim transferze z PSG za 123 miliony funtów.

Reklama

Aston Villa – Fenerbahce 6:0 (3:0)

Wynik już w 12. minucie otworzył Johan Manzambi, a jeszcze przed przerwą rywali dwoma precyzyjnymi uderzeniami skarcił kapitalnie dysponowany Nicolas Jackson. Druga odsłona spotkania stała pod znakiem dalszej dominacji The Villans, dla których z rzutu karnego oraz strzałem z dystansu trafił Ross Barkley, a w samej końcówce wynik meczu na 6:0 ustalił Tammy Abraham. W ten efektowny triumf świetnie wpisał się reprezentant Polski Matty Cash, który spędził na murawie cały mecz i napędzał groźne akcje prawą stroną boiska. Dla Aston Villi było to najwyższe zwycięstwo w historii występów w europejskich pucharach.

Reklama

Bodo/Glimt – Borussia Dortmund 1:0 (0:0)

Po bezbramkowej i bardzo wyrównanej pierwszej połowie gospodarze zadali decydujący cios na początku drugiej odsłony za sprawą trafienia Fredrika Sjovolda. Niemiecki zespół próbował ratować wynik podwójnymi roszadami w składzie, wprowadzając na murawę m.in. Serhou Guirassy’ego i Felixa Nmechę, jednak świetnie dysponowany bramkarz Nikita Chajkin zachował czyste konto. Ta sensacyjna porażka skomplikowała sytuację BVB w fazie ligowej, będąc jednocześnie wielkim świętem dla norweskiego futbolu. Dzień wcześniej mistrz tego kraju Viking zremisował przecież z Bayernem Monachium 3:3, więc ogólnie w rywalizacji norwesko-niemieckiej w Lidze Mistrzów, to rodacy Roara Ljokelsoeya i Bjoerna Einara Romoerena wyszli w tym tygodniu obronną ręką.

Feyenoord – Como 3:2 (1:1)

To goście jako pierwsi objęli prowadzenie za sprawą Assane Diao, ale Holendrzy błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem Gjivai Zechiela, a po przerwie wyszli na prowadzenie dzięki bramce Anisa Hadj Moussy. Sytuację przyjezdnych skomplikował niefortunny gol samobójczy bramkarza Roberta Sancheza, a choć Anastasios Douvikas zdobył w doliczonym czasie bramkę kontaktową, podopieczni Cesca Fàbregasa nie zdołali już uratować punktu. Triumf ten pozwolił Feyenoordowi zrehabilitować się za niepowodzenie w 1. kolejce i porażkę z FC Barceloną aż 1:5.

Reklama

Szachtar Donieck – AEK 3:1 (1:1)

Ateńczycy postawili twarde warunki i po golu Lovro Majera objęli prowadzenie. Determinacja i ofensywne roszady Szachtara przyniosły jednak zamierzony skutek. Odpowiedź gospodarzy była bezlitosna – rzut karny Pedrinho przywrócił nadzieję, a zabójczy finisz i trafienia Viniciusa Tobiasa oraz Gleikera Mendozy odebrały gościom wszelkie złudzenia. Dzięki tej wygranej ukraiński zespół sprawił satysfakcję swoim kibicom, którzy dość licznie zgromadzili się na Stamford Bridge w Londynie, gdzie Szachtar rozgrywa swoje tegoroczne spotkania w europejskich pucharach.

Slovan Bratysława – VfB Stuttgart 0:3 (0:1)

Wynik spotkania otworzył w 29. minucie Deniz Undav, a sytuację gospodarzy po przerwie skomplikował pechowy gol samobójczy Sandro Cruza. Dopełnieniem znakomitego występu ekipy z Niemiec było trafienie Ermedina Demirovicia w samej końcówce, które definitywnie przypieczętowało drugie pucharowe zwycięstwo tej drużyny po pokonaniu w poprzedniej kolejce Vikinga. Slovan z kolei pierwszych punktów w Lidze Mistrzów będzie szukał za tydzień na wyjeździe z AS Roma.

Reklama

Kibice dostali wieczór pełen ofensywnego futbolu, spektakularnych zwrotów akcji i wyników, których nie sposób było przewidzieć. Real Madryt po raz kolejny pokazał, że nigdy nie można go skreślać, PSG boleśnie obnażyło słabości Manchesteru City, a Aston Villa urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Jeśli kolejne serie gier mają dostarczyć podobnych wrażeń, kibice Ligi Mistrzów mogą szykować się na wyjątkowo emocjonującą rywalizację.

fot. Newspix

1 komentarz
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama