To nie miało prawa się wydarzyć. A jednak się wydarzyło. Do 83. minuty AS Roma prowadziła z Realem Madryt 3:1 będąc drużyną lepszą i zasługując na trzy punkty w Lidze Mistrzów. No ale przecież Królewscy w tych rozgrywkach nie umierają nigdy. W 7 minut załatwili Włochów tak, że aż trudno znaleźć słowa. Jose Mourinho i jego ludzie wygrali 4:3!
Roma – Real. Wielki powrót Mourinho do Rzymu
Kibice Romy długo śnili o tym wieczorze. Przez siedem ostatnich lat mogli tylko pomarzyć o tym, żeby ujrzeć swoją drużynę w europejskiej elicie. A od razu w spotkaniu z najbardziej utytułowanym klubem na kontynencie? Prawdziwe marzenie. Ta atmosfera była bardzo widoczna. Stadion pękał w szwach, a klubowy hymn odśpiewany a cappella mógł wywołać ciarki.
Gospodarze mieli w sobie maksymalne ładunki motywacji, ale przecież i po hiszpańskiej stronie nie powinno było ich brakować. Jose Mourinho na starcie swojej drugiej kadencji w ekipie Królewskich znajduje się pod nieustanną oceną, a wymagania są proste – trzeba wygrywać. Najlepiej co trzy dni, bo innym razem będzie krytyka. Dużo krytyki.
Portugalczyk przed wyprawą do Włoch mówił, że od kibiców Romy, w której pracował w latach 2021-2024, nie oczekuje niczego szczególnego, ale na pewno spodziewa się szacunku. Respektu nie zabrakło. Fani Giallorossich podziękowali trenerowi podkreślając, że kto wygrywa trofea – a takim była Liga Konferencji 2022 – ten będzie poważany.
The Roma fans with a massive ovation to José Mourinho.
„He who brings glory to Rome, Rome honors forever. Your hands are blessed and the people tribute you eternal glory!”
Followed by chants of Mourinho’s name. 👏
Mourinho then waved at them in appreciation❤️💛 https://t.co/FyNopLvgza
— IM🇵🇹 (@Iconic_Mourinho) October 14, 2026
Real odpowiedział Romie niespodziewanie
Po tych wszystkich ładunkach emocjonalnych sprzed meczu, wreszcie musiało przemówić boisko. A na nim na początku Mourinho i jego ludzie wydawali się dość przytłoczeni. Gian Piero Gasperini podwinął rękawy i mógł obserwować, jak jego drużyna atakuje z coraz większą pasją.
Już w 4. minucie Mario Hermoso oddał groźny strzał sprzed pola karnego, z którym jednak poradził sobie Thibaut Courtois. Niedługo później Paulo Dybala niepotrzebnie powstrzymał się od uderzenia i szukał Matiasa Soule, który w trudniejszej sytuacji nie pocelował w bramkę. Tuż po upływie pierwszego kwadransa natomiast, Roma musiała przełknąć cios – kontuzji mięśniowej doznał Manu Kone i jeden z najważniejszych elementów gospodarzy musiał opuścić boisko.
Ale od czego jest wierny żołnierz Gasperiniego z czasów Atalanty, Marten de Roon? Holender dostał piłkę od Soule na dwudziesty metr i oddał strzał sprzed pola karnego, a futbolówka jeszcze po plecach Donyella Malena zaskoczyła Courtois. Rzym oszalał za szczęścia, a zwłaszcza, że było to prowadzenie w pełni zasłużone – Królewscy z przodu nie istnieli.
Ale wiadomo – Real w Lidze Mistrzów bywa nie do zniszczenia. W 25. minucie błąd popełnił Hermoso, który przegrał pojedynek o piłkę na własnej połowie i wypuścił ją pod nogi Kyliana Mbappe. Rozgrywający swój setny mecz w Lidze Mistrzów Francuz podciągnął z akcją parę metrów i huknął sprzed pola karnego. Wobec rykoszetu od Gianluki Manciniego, Pierluigi Gollini był bezradny.
WYMIANA CIOSÓW NA STADIO OLIMPICO! 🤜💥🤛
Marten de Roon popisał się świetnym uderzeniem z dystansu, a pięć minut później Real odpowiedział golem Mbappe!
📺 Transmisja meczu: https://t.co/UIsz1H71Nz https://t.co/QavhbXNZLl
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 14, 2026
Remis 1:1 utrzymał się do końca pierwszej połowy. Jeśli ktoś miał go doceniać, to zdecydowanie Real. Przez dłuższy czas goście z Hiszpanii byli przytłumieni, kompletnie nie potrafili zorganizować składnych akcji w ofensywie, a rozpędzona Roma śmiało szukała swoich okazji.
Dublet Malena, Olimpico odleciało
Pierwszy kwadrans drugiej połowy był piorunujący dla losów tego meczu. Najpierw beznadziejną stratę zanotował słabo wyglądający Vinicius, a wprowadzony w przerwie Rodrigo Mora obsłużył Malena, który z kolei po nodze Federico Valverde przywrócił Romie prowadzenie. Kilka chwil później Holender miał na koncie już dublet. Tym razem wykorzystał, że Urugwajczyk zaspał w obronie i nie wypuścił go na spalonego, dzięki czemu spokojnie wykorzystał pojedynek sam na sam z Courtois po podaniu Soule.
Sytuacja Realu była bardzo słaba. Królewskim wciąż pozostawało pół godziny, ale oprócz samej końcówki pierwszej połowy wyglądali po prostu słabiutko. Roma tego wieczoru zwyczajnie była lepsza w piłkę nożną. Atakowała z nieporównywalnie większym rozmachem, broniła zdecydowanie lepiej i zasługiwała na wynik, jaki sobie wypracowała.
Kiedy już przychodziło co do czego, czujnością wykazywał się Gollini, zastępujący kontuzjowanego Mile Svilara. Do siatki ponownie trafił też Mbappe, ale był na spalonym i trafienie nie mogło zostać uznane.
Nigdy nie skreślaj Realu Madryt w Lidze Mistrzów
Sytuacja odmieniła się dopiero w 83. minucie. Piłkę po główce Endricka odbił jeszcze golkiper Romy, ale z bliska do siatki wbił ją Carlos Espi. Początkowo sędzia odgwizdał spalonego, ale po analizie VAR uznał trafienie. W naturalny sposób wicemistrzowie Hiszpanii poczuli krew i dosłownie chwilę później… już remisowali.
Arda Gueler dośrodkowal z rzutu rożnego, a Endrick tym razem główkował już prosto do siatki. Długo nic na to nie wskazywało, ale na przestrzeni dwóch minut Królewscy odrobili dwa gole straty i mieli w garści 3:3 w stolicy Włoch. Piłkarze Mourinho tym się nie zadowolili i w 90. minucie po kolejnej centrze Turka, tym razem skuteczny był Antonio Rudiger. Niemiec zdobył gola z bliska i skompletował kosmiczną rimontę swojej drużyny.
𝐑𝐄𝐌𝐎𝐍𝐓𝐀𝐃𝐀! 🔥🔥🔥 Królewscy przeszli z piekła do nieba w 7 minut! 🤯
📺 Transmisja meczu: https://t.co/UIsz1H71Nz https://t.co/jpDI92NZCu
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 14, 2026
Real już był na kolanach, Roma już świętowała powrót Ligi Mistrzów na Stadio Olimpico w wielkim stylu. Dosłownie 7 minut wystarczyło, by wszystko odwróciło się o 180 stopni. Za to kochamy futbol, za to kochamy Champions League. Kolejny legendarny wieczór za nami!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
AS Roma – Real Madryt 3:4 (1:1)
1:0 – De Roon 20′
1:1 – Mbappe 25′
2:1 – Malen 51′
3:1 – Malen 57′
3:2 – Espi 83′
3:3 – Endrick 85′
3:4 – Rudiger 90′
Fot. Newspix