To był bez wątpienia trudny wieczór dla polskiej reprezentacji. Podopieczni Jana Urbana nie zdołali przełamać szwedzkiej klątwy i przegrali na wyjeździe 1:3. Po meczu przed kamerą TVP Sport stanął Tymoteusz Puchacz, który przyznał, że ten mecz naszej kadrze nie wyszedł.
– Te bramki po stałych fragmentach były takie… można się ich ustrzec, ale to tylko gadanie. My musimy wygrywać, a nie cieszyć się z tego, że mamy dobre fragmenty. To kwestia szacunku do kibiców – dopingowali świetnie i należało im się coś więcej – przekonuje reprezentant Polski.
Porażka Polski w Solnie. „Czasami po prostu nie wpada”
– Trochę już gram i wiem, że czasami po prostu nie wpada. Czasami tworzysz sporo i po prostu nie siada. A pod naszą bramką, przy tych stałych fragmentach, siadała po prostu koncentracja. My mieliśmy ich karcić, a to oni nas karcili. Musimy lepiej bronić i szybciej korygować ustawienie, gdy coś nie działa – ocenił Puchacz.
I faktycznie wiele było okazji, w których nasi reprezentanci mogli zdobyć bramkę, parę razy ich ataki wyglądały obiecująco. A drogę do siatki Szwedów znaleźliśmy tylko raz. Słabo wyglądało to też w defensywie, na którą zwrócił uwagę piłkarz Sabahu:
– Ostatnio graliśmy na czterech obrońców, dziś na pięciu – widać, że dalej jesteśmy w fazie budowy, trener szuka. Musimy się jednak wziąć w garść i zacząć wygrywać – podsumował Tymoteusz Puchacz.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix