Protest przed meczem Ligi Europy. Chodzi o decyzję władz miasta

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

16 października 2026, 14:33 • 5 min czytania 1

Reklama
Protest przed meczem Ligi Europy. Chodzi o decyzję władz miasta

Przed meczem Ligi Europy z Bournemouth piłkarze Sturmu Graz wzięli udział w symbolicznym proteście przeciwko władzom miasta. Chodzi o zaprzestanie wraz z końcem 2026 roku finansowania lokalnego sportu przez miejską spółkę. Wicemistrzowie Austrii stracą na tym najwięcej, bo aż połowę wykładanych na miejscowy sport środków. Urząd decyzję podjął w symbolicznym momencie, bo tuż przed derbami miasta.

Reklama

Protest czołowego austriackiego klubu

Pierwszą w historii drużyną, którą Bournemouth podejmowało w europejskich pucharach, był Sturm Graz. Czujne oko mogło zauważyć, że piłkarze wicemistrza Austrii wychodzili na murawę z naklejkami, które przykrywały część umieszczonego na ich bluzach herbu. Zawodnicy zakleili zawarty w herbie napis „Graz”. To forma protestu wobec wycofania się z finansowania lokalnego sportu przez Holding Graz. Spółka odpowiada za transport publiczny, utrzymanie dróg i terenów zielonych, obiekty rekreacyjne, odbiór odpadów, kanalizację czy dostawę wody.

Niemal 100% (konkretnie 99,84%) udziałów w spółce posiada miasto Graz. Miasto zdecydowało się jednak na cięcie kosztów, a jednym z obszarów jest właśnie zaoszczędzenie na finansowaniu lokalnego sportu. Spółka od 2027 roku przestanie sponsorować nie tylko Sturm, ale także jego derbowego rywala, Grazer AK, oraz Graz 99ers, który w tym roku pierwszy raz w historii zdobył mistrzostwo Austrii w hokeju na lodzie. Austriacki portal „sportsbusiness” donosi, że w związku z utratą sponsora te trzy kluby łącznie stracą milion euro łącznie.

Najwięcej straci Sturm – pół bańki. W przypadku Grazer AK i Graz 99ers to straty rzędu 300 oraz 200 tysięcy euro. Tuż przed meczem z Bournemouth klub wydał komunikat, w którym jako „katastrofę” określa odcięcie środków dla klubu, który „reprezentuje miasto w Europie”. – Ogłoszone cięcia Holding Graz są katastrofalnym sygnałem dla całego sportu w mieście – piszą Die Schwoazn w oświadczeniu.

Reklama

„Miasto zostawiło nas na lodzie”

Głos w sprawie zabrał też prezydent klubu, Christian Jauk. Na antenie ORF Styria, czyli odpowiednika ośrodka regionalnego TVP, mówił:

– Myślę, że przekaz jest całkowicie jasny. Patrząc na to, jak traktuje nas miasto, można odnieść wrażenie, że istnieje chęć odsunięcia Grazu na dalszy plan. Ale jesteśmy klubem z Grazu, jesteśmy z tego dumni, stąd pochodzimy. Zrobimy wszystko, aby także w przyszłości godnie reprezentować Graz. Jedno jest jednak jasne i ten sygnał do nas dotarł. Zamiast powiedzieć: „Powodzenia w ważnym meczu wyjazdowym, podczas którego będziecie reprezentować miasto Graz”, otrzymaliśmy niespodziewaną wiadomość.

– Oczywiście, był to dla nas szok i cios. Musieliśmy się z tym zmierzyć, a przed tak ważnym spotkaniem to wcale nie jest łatwe. Tak, nasze rodzinne miasto zostawiło nas na lodzie – dodał działacz.

Reklama

„Tak umiera sport na najwyższym poziomie”

Oświadczenie wydał drugi z reprezentantów Grazu w Bundeslidze. Grazer stwierdził, że przez takie decyzje sport na najwyższym poziomie umrze w mieście. GAK dementuje też stanowisko Holding Graz, jakoby spółka nadal miała finansować poszczególne sekcje tych klubów.

– Dziś chodzi o sponsorów, jutro o kluby. Tak umiera sport na najwyższym poziomie w Grazu. Jeśli tak dalej pójdzie, nasze dzieci będą znać sport zawodowy w tym mieście tylko z opowieści. Nie chodzi o barwy klubowe ani o konkretne dyscypliny. Niezależnie od tego, czy chodzi o GAK, Sturm, czy 99ers, chodzi o pytanie, jaką wartość sport nadal ma w tym mieście. Wbrew medialnym doniesieniom dowiedzieliśmy się, że sponsoring drużyn kobiecych, młodzieżowych i drużyn specjalnych GAK również zostanie znacząco ograniczony.

– To właśnie te drużyny reprezentują przyszłość tego sportu. Nie chodzi jedynie o cięcia budżetowe, ale o marzenia młodych ludzi. Nie da się podzielić klubu na drużyny zawodowe i młodzieżowe. Pierwsza drużyna jest siłą napędową, która przyciąga do nas kibiców, firmy partnerskie i dzieci. Jeśli finanse się kurczą, każde euro musi trafić tam, gdzie można je odzyskać. Ostatecznie ci, którzy odczuwają to pierwsi, są najmniej widoczni w centrum uwagi. To nasze mniejsze sekcje, które od pokoleń kształtują GAK.

Grazer AK twierdzi też, że o cięciach nie dowiedział się osobiście od przedstawicieli miasta, a z mediów. – Fakt, że dowiedzieliśmy się o tym nie z osobistej rozmowy, a z mediów, jest dla nas niezwykle trudny. Przez lata budowaliśmy z władzami miasta relacje oparte na zaufaniu. Sposób, w jaki przekazano nam tę wiadomość, poważnie nadszarpnął to zaufanie. Partnerstwo nie tak wygląda.

Reklama

Symboliczny moment decyzji

Dyrektor generalny Graz 99ers, Bernd Vollmann, w rozmowie z lokalnym dziennikiem „Kleine Zeitung” mówił zaś, że to czarny dzień dla lokalnego sportu: – To bardzo ponury dzień dla dawnej stolicy sportu, Grazu. Nieudolna próba wykorzystania jałmużny, by skupić uwagę mediów i PR-u na takich obszarach jak parasport, żeński hokej na lodzie i akademia , nie może zatuszować tego faktu – mówił.

Decyzja o zakończeniu finansowania klubów przez miejskie spółki zapadła w dość symbolicznym momencie – tuż przed derbami Grazu. 18 października Sturm podejmie Grazer w ramach dziewiątej kolejki Bundesligi. Jak informuje „Kleine Zeitung”, kilka dni po derbach władze miasta mają spotkać się w tej sprawie z przedstawicielami trzech odciętych od setek tysięcy euro klubów. Na razie doszło do wewnętrznego spotkania między prezesami Sturmu, GAK oraz Graz 99ers – wyżej wspomnianym Jaukiem, Rene Zieslerem i Herbertem Jerichem.

Jak czytamy na stronie ORF Styria, zaprzestanie finansowania lokalnego sportu wynika z raportu Izby Obrachunkowej. Zalecono w nim władzom Grazu przegląd „oferty usług miasta”, w którą wchodzi „działalność sponsoringowa klubów sportowych”. Izba zaleca „ograniczenie lub wyeliminowanie planowanych wydatków, np. na wybrane usługi wolontariackie lub sponsoring”. Raport zawiera też rekomendację wraz z odpowiednim planem działania.

Reklama

fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama