Biathlon to jedna z najbardziej widowiskowych zimowych konkurencji. Polacy w historii sięgnęli w nim po tylko jeden medal igrzysk, za sprawą Tomasza Sikory, który był drugi 20 lat temu. Teraz we Włoszech, i w przypadku kobiet, i panów, mamy bardzo ciekawy skład, który stać na niespodzianki. Czy Polacy mogą być rewelacją sztafety mieszanej, która rusza dzisiaj o 14.05? Zapytaliśmy o to byłą reprezentantkę Polski i dwukrotną medalistkę mistrzostw świata.
W przypadku biathlonistek można powiedzieć, że nie mamy obecnie zawodniczki w światowej czołówce, ale mamy trzy, które są na całkiem niezłym poziomie: Joannę Jakiełę, Kamilę Żuk i Natalię Sidorowicz. Trochę odstaje tylko Anna Mąka. Oto pozycje Polek w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata:

Weronika Nowakowska o szansach w biathlonie: Gigantyczny potencjał, ale musimy poczekać
– Faktycznie, trzy z nich wydają się być na równym poziomie i każda ma podobne szanse, by osiągnąć dobry wynik w igrzyskach olimpijskich. Każda z nich ma też trochę inne mocne strony. Cieszy w ostatnim czasie bardzo dobry bieg Kamili Żuk, która często nie potrafiła tego złożyć z dobrym strzelaniem. Ale jeśli strzeli dobrze, a potrafi to robić, jest w stanie zająć miejsce w czołowej dziesiątce. Podobne rokowania dałabym w przypadku Joanny Jakieły, choć ona jest nieco mniej doświadczona. To będą dla niej pierwsze igrzyska. Natalia Sidorowicz też debiutuje w takiej imprezie. Ona z kolei świetnie strzela, a nieco gorzej było z jej biegiem. Miejsca w dziesiątce uważam za realne. Żeby jednak nasze panie wskoczyły na podium, konkurentki musiałyby się mylić – analizuje w rozmowie z Weszło Weronika Nowakowska, była zawodniczka, dwukrotna medalistka mistrzostw świata, a obecnie ekspertka TVP.
W przypadku mężczyzn uwagę przykuwa wiek naszych reprezentantów. Jan Guńka i Marcin Zawół są z rocznika 2002, Konrad Badacz – 2003, a Grzegorz Galica – 2007. Miejsca Polaków w Pucharze Świata prezentują się tak:

Czy w męskim biathlonie zaczyna się dziać coś bardzo ciekawego? Pamiętajmy, że jedyny medal igrzysk w historii tej dyscypliny to srebro Tomasza Sikory z 2006 roku z Turynu.
Nowakowska: – Będziemy mieli najmłodszą męską reprezentację na igrzyskach. Potencjał tych panów jest gigantyczny, tylko jeszcze chwilę musimy poczekać. Każdy z nich ma mocne strony. Jako lidera widzę na dziś Jana Guńkę. Cała czwórka będzie debiutowała na igrzyskach. Tak ciekawy skład to efekt ostatnich przynajmniej ośmiu lat i systemu, który został stworzony. Juniorzy zostali objęci bardzo dobrą opieką i dziś mamy po prostu tego efekt. Cieszę się, że za czasów Dagmary Gerasimuk, byłej prezeski związku, zaopiekowano się tym tematem, pilnowano go i dziś powoli zaczynamy zbierać efekty. Ale myślę, że to może być bardzo mocny skład na kolejne igrzyska olimpijskie.
Biathloniści właśnie dziś rozpoczynają olimpijską rywalizację. O 14.05 rusza sztafeta mieszana 4×6 km. Na starcie staną: Guńka, Badacz, Sidorowicz i Żuk.
– Mamy dwie dość mocne panie i dwóch stabilnie strzelających panów. Pamiętajmy jednak, że na igrzyskach olimpijskich ten program jest bardzo rozciągnięty, więc w każdej konkurencji trenerzy wystawiają najmocniejszych. O ile w Pucharze Świata często widzimy drugie, trzecie składy właśnie w tych sztafetach mieszanych, tak spodziewam się, że na igrzyskach wystąpią najlepsi, dlatego naszym będzie trudno o maksymalnie dobry rezultat. Ale to jest sztafeta: cztery osoby, dużo strzelań, a nasi panowie – ale też panie – potrafią strzelać, więc czemu nie miałoby dojść tutaj do jakiejś niespodzianki? – ocenia Nowakowska.
Tu zobaczysz naszą pełną zapowiedź zimowych igrzysk:
Fot. Newspix.pl