Ekstraklasa 31. Kolejka

Filip Cuic 45"
Filip Cuic 75"

Niska cena wysokiej wygranej. Pogoń niespecjalnie się spociła

Antoni Figlewicz

03 maja 2026, 19:44 • 4 min czytania 31

Reklama
Niska cena wysokiej wygranej. Pogoń niespecjalnie się spociła

Wisła Płock w swoim najlepszym wydaniu jest jaka jest – fajerwerków nie gwarantuje, raczej się broni, strzela mało, rzadko, czeka na ruch rywala. Ale że ten rywal do ruchu zbierał się praktycznie całą pierwszą połowę, to naprawdę dało się za tę bardziej zdeterminowaną stronę uznać właśnie Nafciarzy. Przynajmniej początkowo. Do czasu aż padł gol… dla Pogoni.

Reklama

Dwa razy próbował Nowak. Groźnie wyglądała akcja napędzona przez Gallapeniego, po której prawie padła bramka samobójcza. Wszystko to jednak para w gwizdek – korzyści Płocczanie nie mieli z tego żadnych, a wkrótce mieli mieć problemy, bo Portowcy postanowili się przebudzić.

Pod koniec pierwszej połowy zaczęli nieśmiało zaglądać w pole karne Leszczyńskiego, aż w końcu weszli w jego „piątkę” i tam już nie dało się ich zatrzymać.

Pogoń – Wisła 3:0. Gospodarze mieli swój sprytny sposób

Piłkę do siatki wcisnął Cuić, ale widać było wyraźnie, że to głównie zasługa pomysłu na rozegranie stałego fragmentu gry, a nie wielkiego kunsztu napastnika Pogoni. Już wcześniej podopieczni Thomasa Thomasberga próbowali takiego zagrania – z rzutu rożnego bili mocno w zagęszczone pole bramkowe i liczyli na problemy Leszczyńskiego.

Raz bramkarzowi Wisły udało się jakoś przedrzeć do piłki i skutecznie piąstkować. Przy golu został już jednak skutecznie wyblokowany i mógł tylko rzucić się bezradnie w okolicy piłki. Nie do niej, nie przy niej, raczej byle gdzie. Do problemów dołożył się jeszcze Kamiński, którego za swoimi plecami utrzymał jakoś Cuić, przez co cała akcja zakończyła się trafieniem tego ostatniego.

Reklama

Chwilę później mogło być nawet 2:0, ale Leszczyński miał sporo szczęścia i choć nastrzelił Cuicia, to piłka nie wturlała się do jego bramki, przetaczając się obok słupka. Gol do szatni już jednak jeden padł, położenie Nafciarzy i tak nie było po pierwszej połowie najlepsze.

Wisła jeszcze powalczyła, ale…

Później też się specjalnie nie zmieniło, ale ekipa Mariusza Misiury próbowała i chęci nie powinno się jej odmawiać. Trener Płocczan całkiem szybko po zmianie stron wprowadził na murawę trzech nowych piłkarzy. Sekulski, Pacheco i Lecoeuche mieli odmienić oblicze gości i przynajmniej ci dwaj ostatni spróbowali wpłynąć na wynik meczu. Hiszpan mocnym strzałem sprawdził czujność Cojocaru, Francuz niezłą wrzutką dał nawet Wiśle szansę na gola, lecz sędziowie dopatrzyli się gdzieś faulu w ataku.

Reklama

Swoją drogą – czy był tam faul? Powtórki nie rozwiały naszych wątpliwości, ale Łukasz Kuźma był wyjątkowo pewny swego, odgwizdując przewinienie.

Z równą pewnością wskazał na środek boiska, gdy z tych wszystkich starań Wisły urodził się… kolejny gol dla Pogoni, równie zresztą dziwny, co pierwsze trafienie tego spotkania. Po dalekim wrzucie z autu piłka została wybita przed pole karne, ale tam czekał na nią Mukairu, który postanowił dać akcji drugie życie. Głową skierował futbolówkę z powrotem w pole karne Płocczan, a tam popis dał wprowadzony chwilę wcześniej Djalo.

Pomocnik Wisły robił pajacyki, zamiast wybić piłkę i efekt był taki, że ta przecisnęła się pod jego nogami, odbiła od jego tyłka i spadła na nogę mającego dziś instynkt strzelca wyborowego Cuicia. To też sztuka, żeby znaleźć się zawsze w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie, prawda?

Reklama

Na finał dostaliśmy jeszcze rajd Aliego, który ustalił wynik meczu przy całkowitej bierności rywali. Ani go nie gonili, ani nie atakowali, strzelił też z całkiem ostrego kąta. No wpadło to tak zupełnie, ale to zupełnie od niechcenia.

Tak jak i od niechcenia wygrała Pogoń, która nie napociła się zbytnio, a wyglądała całkiem pewnie i osiągnęła świetny wynik. Pomogły jej dwa stałe fragmenty, odrobina szczęścia i spryt Cuicia – wszystko to złożyło się na awans Portowców na, uwaga, ósmą lokatę w ligowej tabeli. Z zapasem pięciu punktów nad strefą spadkową, od której teraz dzieli drużynę ze Szczecina dokładnie tyle samo, co od miejsca premiowanego grą w pucharach. Taka to ta nasza liga – ciekawa, nieprzewidywalna, jedyna w swoim rodzaju.

6
Cojocaru
5
Borges
6
Szalai
5
Lončar
4
Wahlqvist
5
Mukairu
5
Acosta
5
Ulvestad
5
Agger
4
Lawa
7 +
Cuic
2
Łukasz Kuźma 4

Zmiany:

icon-swap
Dimitrios Keramitsis
5
Linus Wahlqvist
icon-swap
Jacek Czaplinski
5
Natan Lawa
1
icon-swap
Hussein Ali
Danijel Lončar
yellow-card
icon-swap
Benjamin Mendy
Paul Mukairu
icon-swap
Leonardo Koutris
Mads Agger

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:

Fot. Newspix

31 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
niedziela, 03 maja 2026 17:30
Sędzia:
Łukasz Kuźma

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
3
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala