Pogoń Grodzisk śmiało mogła ograć Wisłę Kraków. Hit na remis

Patryk Idasiak

15 lutego 2026, 16:31 • 5 min czytania 6

Pogoń Grodzisk śmiało mogła ograć Wisłę Kraków. Hit na remis

Pogoń Grodzisk Mazowiecki nie wygrała już piątego meczu z rzędu, ale zasługuje na ogromne pochwały za mecz z liderem 1. ligi – Wisłą Kraków. Podopieczni Piotra Stokowca zremisowali 1:1, lecz mają czego żałować, bo w drugiej połowie w pewnym momencie ostro atakowali. Niezawodny Angel Rodado sprawił jednak, że Biała Gwiazda tego spotkania nie przegrała. Trafił w momencie, kiedy nic tego nie zwiastowało. 

Reklama

Wisła musi spokojnie punktować

Jeśli Biała Gwiazda nie wróci do Ekstraklasy w tym sezonie, to można będzie zapytać:

– Witam, Wisło Kraków, kiedy ty awansujesz?
– Witam, chyba nigdy.

Reklama

Chyba nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza niż awans, mając ponad dziesięć punktów przewagi nad resztą stawki. I nawet kiepska końcówka rundy jesiennej niczego specjalnie nie zmieniła. Wisła dobrze zaczęła i na inaugurację ograła GKS Tychy. Szalała tam młoda rewelacja tego sezonu – Maciej Kuziemka i to strzelając… dwa gole z główki.

Wisła Kraków kolejny raz przyjechała do Pruszkowa. Na tym samym stadionie ośmieszyła Znicz, wygrywając aż 7:0.

Pierwszoligowy hit, którego byśmy się nie spodziewali

Nikt by się nie spodziewał jeszcze przez rozpoczęciem rozgrywek, że o takim meczu powie per „hit kolejki”, ale to fakt. Pogoń Grodzisk Mazowiecki – choć nadal sensacyjnie jak na beniaminka – znajduje się na pozycji barażowej, to jednak trzeba odnotować, że grała o to, by przełamać niekorzystną serię czterech meczów bez zwycięstwa z rzędu.

I tak jak przed tygodniem GKS Tychy poszedł na wymianę ciosów z Wisłą, grając odważnie, tak podopieczni Piotra Stokowca ustawili się w pierwszych minutach w głębszej defensywie, za linią piłki. Ale kiedy już udało się odzyskać piłkę po stracie Marca Carbo, to Jakub Adkonis w akcji trzech na trzech niecelnie dograł do kolegi z zespołu. Swoją drogą, Joseph Colley ustawił się na linii podania.

Mecz powoli nabierał rumieńców po kwadransie.

Wisła Kraków mogła, no i powinna objąć prowadzenie w 16. minucie, jednak Angel Rodado – nieatakowany przez obrońców – niecelnie uderzył w piłkę z 11 metrów. Wcześniej w środku pola akcję napędził Kacper Duda, mijając zwodami aż trzech rywali.

Grający w Pruszkowie „gospodarze” bardzo szybko odpowiedzieli dwoma strzałami. Za drugim razem Patryk Letkiewicz musiał się wykazać, bo został całkiem poważnie sprawdzony przez Mateusza Szczepaniaka. Na burę zasłużył Igbekeme, który dał się osaczyć trzem przeciwnikom i stracił piłkę na własnej połowie.

Prawie 42-letni Paweł Kieszek po drugiej stronie także został solidnie rozgrzany. Najpierw przez Macieja Kuziemkę, potem przez Angela Rodado.

Jak się okazało, ta kilkuminutowa wymiana ciosów była najważniejszym punktem pierwszej połowy. Potem niezbyt wiele się działo. Te dwa strzały w przeciągu minuty były zresztą jedynymi Pogoni w tym czasie, Biała Gwiazda próbowała ośmiokrotnie.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki zaskoczyła Wisłę. Zremisowała, a mogła wygrać

Dużo odważniej zespół Stokowca zaatakował od razu po przerwie i po jednym z agresywniejszych pressingów gospodarzy przewrócił się Wiktor Biedrzycki, a piłkę zabrał mu Mateusz Szczepaniak i zrobiło się groźnie pod bramką Wisły.

No i rzeczywiście Pogoń Grodzisk Mazowiecki potwierdziła to świetne wejście w drugą połowę zmianą wyniku. Kacper Łoś posłał podcinkę z rzutu wolnego, a tam idealnie bramkarza uprzedził Jakub Niewiadomski. Był to już dziesiąty gol strzelony głową przez piłkarzy Pogoni w tym sezonie ligowym.

A potem śmiało mogło być 2:0, a nawet i 3:0!. Wisła przestała istnieć, została zduszona i zamknięta. Nie wiedziała, co się dzieje. Gospodarze sunęli na bramkę Letkiewicza. Najpierw Joseph Colley wybił piłkę z samej linii. Przy rzucie wolnym z kolei pofrunął w bramce – niczym Kacper Tomasiak – Patryk Letkiewicz. Pewnie śmigałoby to potem po socialach jako przepiękne uderzenie z rzutu wolnego. Rzeczywiście takie było, ale jeszcze lepsza wyszła tu parada bramkarzowi Wisły. Dramaturgii dodaje fakt, że barkiem uderzył w słupek i był bliski odniesienia kontuzji.

Letkiewiczowi można było zarzucić, że trochę spóźnił się z wyjściem przy akcji bramkowej, ale później się ewidentnie zrehabilitował. Uratował swój zespół.

Letkiewicz frunie w kierunki piłki i ratuje zespół przed stratą bramki. Screen TVP Sport 

Co będzie bez Rafała Adamskiego? Można było zapytać. Stanisław Gieroba pokazał, że nic. 18-latek świetnie się zastawiał, sprawiał wielkie problemy obrońcom. Zarówno Wiktor Biedrzycki, jak i Joseph Colley właśnie po faulach na nim zarobili po żółtej kartce.

Kiedy wydawało się, że Wisła Kraków ledwo oddycha, to przytrafił się jej korzystny… incydent (?). Otóż zdaje się, że arbiter zauważył, iż Mateusz Szczepaniak nie ma ochraniaczy. Wysłał go więc za linię, żeby je nałożył, a w tym czasie… Angel Rodado wyrównał na 1:1 po zamknięciu akcji z główki. Czy Szczepaniak mógłby tam być i go asekurować? Pewnie nie, bo to piłkarz ofensywny, ale całość wymusiła pewne przesunięcia. Akurat brakowało piłkarza po lewej stronie boiska. Chłopcy, zakładajcie ochraniacze!

Trzeba przyznać, że miło się to spotkanie oglądało. Bo dosłownie 20-30 sekund po wznowieniu Jakub Konstantyn przyładował tak, że porządnie wysilić się musiał Letkiewicz.

Wisła też zaatakowała, a właściwie Maciej Kuziemka zrobił to indywidualną akcją, dograł na woleja do Jordiego Sancheza, lecz ten bohaterem gości nie został.

Jeśli jednak ktoś tu stracił punkty, to Pogoń Grodzisk Mazowiecki. W pierwszej połowie nieźle broniła, w drugiej jeszcze lepiej atakowała. Należy pochwalić zespół Piotra Stokowca. Zresztą, świadczy o tym statystyka strzałów, którą z wyniku 2:8 w plecy udało się podkręcić aż na 15:16.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Wisła Kraków 1:1 (0:0)

  • 1:0 – Niewiadomski 54′
  • 1:1 – Rodado 75′

CZYTAJ WIĘCEJ O PIERWSZEJ LIDZE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

6 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama