38-letni Abiola Dauda po skończeniu kariery postanowił podzielić się swoimi wspomnieniami z wieloletniej przygody. Jednym z nich był transfer, jakiego miał być bohaterem zimą 2013 roku. Nigeryjczyk nawet udał się na testy medyczne, które według miejscowych lekarzy miały u niego wykryć wadę serca. W rzeczywistości została ona wymyślona. Grożono mu i próbowano zmusić do podpisania umowy.
Abiola Dauda w 2006 roku jako 18-letni talent przeniósł się do Europy, by rozwijać talent. W tym czasie zdążył zagrać w wielu krajach, w tym w Szwecji, Holandii czy Szkocji. Miał także trafić na Białoruś, gdzie nawet udał się w celu przejścia testów medycznych. Tam doszło do nieprawdopodobnych wydarzeń, którymi właśnie postanowił się podzielić.
Piłkarz wspomina transfer, który nie doszedł do skutku. „Bałem się o swoje życie”
Po pięciu latach spędzonych w szwedzkim Kalmar Dauda zdecydował się na zmianę barw klubowych. Miał trafić do Dynama Mińsk i nawet udał się na Białoruś, by przejść testy medyczne. Wykryto mu domniemaną wadę serca i grożono, że z tego powodu mapodpisać kontrakt na innych warunkach niż pierwotnie ustalono. Nigeryjczyk zdołał jednak wrócić do Szwecji i finalnie w Mińsku nigdy nie zagrał.
– To było najgorsze doświadczenie w mojej karierze piłkarskiej. Opuściłem Kalmar po wygaśnięciu mojego kontraktu w grudniu 2012 roku. Około stycznia 2013 otrzymałem ofertę z klubu z Białorusi o nazwie Dinamo Mińsk i wszystko było uzgodnione – jedyne co musiałem zrobić, to przyjechać na badania medyczne.
– Przyjechałem na Białoruś przez Łotwę – był to bardzo zimny zimowy dzień. Zostałem odebrany z lotniska przez rosyjskiego agenta współpracującego z moim agentem Patrickiem Morkiem i od razu pojechałem do hotelu. Następnego dnia pojechałem na badania lekarskie i wszystko było w porządku.
– W drodze powrotnej do hotelu jechałem samochodem z prezesem Mińska i rosyjskim agentem. Nagle zatrzymali samochód w szczerym polu i napisali dla mnie nowy kontrakt na serwetce, mówiąc, że to jest warunek, który mam zaakceptować. Zaczęli mi grozić i bałem się o swoje życie, ponieważ byli bardzo agresywni. Grożono mi też sfałszowanymi wynikami badań medycznych, że mam chorobę serca i że muszę zaakceptować ten kontrakt napisany na serwetce.
– Kiedy wróciłem do hotelu, zadzwoniłem do mojego agenta i powiedziałem mu, co się stało. Zarezerwował mi pierwszy możliwy lot powrotny do Szwecji. Zrobiłem ponowne badania medyczne i wszystko było w porządku z moim zdrowiem. Jest wielu piłkarzy, którzy mieli podobne doświadczenia i nie mogli się z tego wyplątać. To prawdziwa historia… – wspomina po latach 38-latek.
Dauda ostatecznie szwedzkie Kalmar zamienił na Crvene Zvezdę Belgrad. W Serbii pokazał się z dobrej strony, strzelił 17 goli w 38 występach, czym zapracował sobie na transfer do holenderskiego Vitesse.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. X – Abiola Dauda