W letnim okienku transferowym do Rakowa trafił Polak, który kilka ostatnich lat spędził na Cyprze. To Karol Struski, który nie miał najłatwiejszej współpracy z Markiem Papszunem. Teraz przyznaje, że pomiędzy obecnym trenerem Legii a Łukaszem Tomczykiem jest sporo różnic. Jednocześnie zdradził, czy pojawił się kontakt ze strony sztabu reprezentacji Polski.
Karol Struski nie miał udanego początku po po przenosinach do Rakowa. Nawet nie został zgłoszony do kadry na fazę ligową Ligi Konferencji – później i tak się w niej znalazł przez kontuzję Zorana Arsenicia – i rozważał odejście na wypożyczenie. Póki co Polak zagrał w każdym możliwym meczu pod wodzą Łukasza Tomczyka, co za Marka Papszuna wcale takie oczywiste nie było. Teraz zdradził, czym różnią się obaj szkoleniowcy.
– Miałem już wielu trenerów i każdy z nich się różnił. Nie trafiłem nigdy na trenerów bardzo zbliżonych do siebie pod względem treningowym, czy motywacyjnym. Tych różnic jest wiele. Trener Tomczyk ma inny styl prowadzenia zespołu – przyznał 25-latek w rozmowie dla TVP Sport.
Piłkarz Rakowa mógł zagrać w innym polskim klubie? „Telefon z Jagiellonii Białystok”
Karol Struski z Polski wyjechał latem 2022 roku. Przeniósł się na Cypr, a konkretnie do Arisu Limassol, w którym praktycznie przez całą przygodę był jednym z najbardziej istotnych elementów drużyny. Dzięki temu doczekał się nawet debiutu w reprezentacji – pod koniec 2023 roku za kadencji Michała Probierza zagrał blisko pół godziny z Łotwą.
25-latek przyznał, że przy powrocie do kraju Raków nie był jedynym chętnym na jego pozyskanie. Inne kluby zainteresowały się jednak, gdy było już za późno.
– Raków wykazał zainteresowanie jako pierwszy zespół. Miałem już kontakt z klubem, gdy trwały jeszcze rozgrywki w Polsce i na Cyprze. To był dla mnie ważny sygnał. Przedstawiono mi bardzo szczegółowy plan rozwoju, bardzo szczegółowe informacje na temat klubu i modelu gry. Ta wizja mnie przekonała. Nie było wielkiego zainteresowania ze strony innych klubów Ekstraklasy, choć mój agent miał kilka telefonów. Między innymi z Jagiellonii Białystok. Natomiast telefon z Białegostoku pojawił się w momencie, gdy byłem już de facto dogadany z Rakowem.
„Brokuł” z intensywnością na europejskim poziomie. Poznajcie Karola Struskiego
Piłkarz Rakowa poruszył też kwestię gry w reprezentacji, która już niedługo w barażach powalczy o awans na mistrzostwa świata. Struski stwierdził, że jednym z czynników, który skłonił go do powrotu do kraju jest większa szansa na powołanie od selekcjonera. Jednocześnie zauważył, że póki co nikt ze sztabu Jana Urbana się z nim nie kontaktował.
– Nie miałem żadnego kontaktu, ale pamiętajmy, że w piłce wszystko szybko się dzieje. Na ten moment nie wiem, czy jestem blisko kadry. Na pewno każdy, kto był w reprezentacji kiedykolwiek i dalej gra na wysokim poziomie, a do tej kadry nie jest powoływany, zawsze będzie marzył, żeby do niej wrócić. Jednocześnie trzeba się koncentrować na codziennej pracy i każdym kolejnym meczu, bo to może przynieść wymierne korzyści.
Struski po przenosinach do Rakowa w 25 meczach rozegrał niespełna 1400 minut i zaliczył jedną asystę. Szansę na poprawienie swojego dorobku będzie miał w najbliższym starciu z Lechem. Pierwszy gwizdek sędziego przy Bułgarskiej w Poznaniu już o 17:30.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Jovićević zagra o posadę? Może dostać przyjemne odszkodowanie
- Koniec chaosu w Cracovii? Lampka ostrzegawcza nadal się świeci
- Były król strzelców Ekstraklasy zajął miejsce wśród nieśmiertelnych