Piłkarz nie klękał przed meczem. „Każdy okazuje szacunek inaczej”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

19 października 2026, 09:20 • 4 min czytania 8

Reklama
Piłkarz nie klękał przed meczem. „Każdy okazuje szacunek inaczej”

W miniony weekend w Premier League rozpoczęła się antyrasistowska kampania, która potrwa jeszcze tydzień. Jednym z jej elementów jest klękanie przed meczami, które w Premier League mogliśmy już obserwować dobrych kilka lat temu. Paru zawodników uznało jednak, że nie wykona tego gestu. Jeden z trenerów broni decyzji swojego piłkarza. Stwierdził, iż to, że nie uklęknął, nie oznacza wcale, że nie okazał szacunku.

Reklama

Trwa antyrasistowska akcja w Premier League

Dobiegająca końca siódma kolejka Premier League była pierwszą z dwóch oznaczoną akcją „Nie ma miejsca dla rasizmu”. Kampania ta jest częścią Miesiąca Czarnej Historii, który w Wielkiej Brytanii przypada właśnie na październik. W Wielkiej Brytanii akcja ta organizowana jest już od 39 lat. Akcja „Nie ma miejsca dla rasizmu” miejsce mieć będzie także w następnej kolejce. Jednym z jej elementów jest poprzedzające mecze klękanie na jednym kolanie przez zawodników i sędziów. Nie wszyscy jednak przed meczami zdecydowali się na wykonanie tego gestu.

W sobotę, podczas gdy inni klękali, w pozycji stojącej pozostawali Ainsley Maitland-Niles z Evertonu, Marc Guehi z Manchesteru City i Issa Diop z Ipswich. Następnego dnia przed spotkaniem z Manchester United nie uklęknął Dominic Calvert-Lewin z Leeds. W dodatku podczas wykonania gestu z trybun Elland Road wybrzmiewały gwizdy. Na pomeczowej konferencji trener Leeds, Daniel Farke, był zapytany, co sądzi zarówno o zachowaniu swojego piłkarza, jak i kibiców. Dziennikarz pytał, czy „to właściwie postępowanie i wysyłanie właściwego sygnału”.

Reklama

Farke przyznał, że nie miał pełnej świadomości, iż kampania „No room for racism” rozpoczyna się w ten weekend. Stwierdził, że gdyby o tym wiedział, wypowiedziałby się na ten temat. – Dom podszedł do tego mniej więcej tak: „Nie, nie klękam. Okażę mój szacunek poprzez stanie.” Każdy jest inny i okazuje tej akcji szacunek w inny sposób – odpowiedział niemiecki szkoleniowiec.

– To zdecydowanie dobra kampania i ważny temat. Piłka nożna – i w ogóle sport – wspiera takie inicjatywy, ponieważ szatnia stanowi doskonały przykład tego, jak powinniśmy żyć razem. Różne paszporty, różne języki, różne religie i mimo to wszyscy są razem, jako ludzie oraz przyjaciele wspólnie dążący do jednego celu. Taki powinien być świat – dodał.

Zaczęło się od Floyda

Gest klękania w Premier League pierwszy raz pojawił się tuż po wznowieniu rozgrywek po spowodowanym pandemią lockdownie. Była to forma solidarności z protestującymi przeciwko niesprawiedliwości rasowej Amerykanami. Protesty były efektem zabójstwa George’a Floyda przez policjanta Dereka Chauvina, do którego doszło w maju 2020 roku. Po zatrzymaniu Chauvin unieruchomił Floyda poprzez klęczenie na jego szyi. Klęczał tak przez 10 minut, doprowadzając do śmierci Floyda przez uduszenie. Przed śmiercią Floyd mówił, że nie może oddychać.

Aż do 2022 roku każdy mecz Premier League poprzedzało klęczenie przez zawodników i sędziów. Wtedy jednak kapitanowie wszystkich 20 klubów wspólnie zdecydowali, że gest ten będzie miał miejsce wyłącznie w wybranych, najważniejszych momentach sezonu. Zmiana miała miejsce, ponieważ niektórzy piłkarze przestali klękać, bo ich zdaniem gest ten stracił na mocy. Jako pierwszy wykonania tego gestu odmówił Wilfried Zaha. – Nie ma znaczenia, czy klękamy, czy stoimy, niektórzy z nas nadal są atakowani. Nie ma dobrej ani złej decyzji – uzasadniał.

Reklama

W 2021 roku, gdy ówczesny gwiazdor Crystal Palace się wyłamał, grający wtedy w Chelsea Marcos Alonso wypowiedział się w podobnym tonie – przestał klękać, gdyż „straciło to swoją siłę”. Premier League przy wykonywaniu tego gestu trwała jeszcze do 2022 roku, w Championship zaś już w sezonie 2020/21 niektóre kluby podjęły decyzję o rezygnacji z klękania. W tym gronie znalazły się choćby grające obecnie w Premier League Brentford i Bournemouth. W ostatni weekend dwóch graczy Bournemouth też zresztą nie klękało – byli to Rayan oraz Tyler Adams.

Reklama

fot. Newspix

8 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Trwa wojna Realu z Tebasem. Wymowny wpis na stronie klubu

Adrian Mańko
0
Trwa wojna Realu z Tebasem. Wymowny wpis na stronie klubu

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Trwa wojna Realu z Tebasem. Wymowny wpis na stronie klubu

Adrian Mańko
0
Trwa wojna Realu z Tebasem. Wymowny wpis na stronie klubu