Właśnie dostaliśmy potwierdzenie, że wciąż nie zakończyły się odejścia zawodników Lechii. Jeden z nich otwarcie deklaruje, że nie wyobraża sobie pozostania w Gdańsku na kolejne miesiące. Mówi, że ten okres mocno zmęczył go psychicznie i czeka na nowe otwarcie w innym klubie. Jednocześnie nie jest wykluczone, że pozostanie w Ekstraklasie.
Bohdan Wjunnyk w szczerej rozmowie z rodzimym portalem Ukrainian Football odsłonił kulisy swojej przygody w gdańskiej Lechii. Był to dla niego trudny okres pod względem psychicznym i przyznaje, że podopieczni Johna Carvera w ostatnim sezonie musieli koncentrować się na innych kwestiach niż tylko na grze w piłkę.
– Po tym wszystkim szczerze porozmawiałem z prezesem i powiedziałem mu, że nie widzę już swojej przyszłości tutaj. Jednocześnie chcę odejść w taki sposób, aby Lechia otrzymała godziwą kwotę za transfer. Zależy mi, aby te pieniądze pomogły klubowi stabilnie funkcjonować i jak najszybciej wrócić do Ekstraklasy – mówi ukraiński napastnik.
Wjunnyk ma dość Lechii, ale może zostać w Ekstraklasie. „Przygotowują teraz jeszcze korzystniejszą ofertę”
24-letni Ukrainiec podsumował swój pobyt w Gdańsku. Odnosząc się do wydarzeń z poprzedniego sezonu, zasugerował, że słabe wyniki miały w dużej mierze podłoże niezwiązane ze sportem. W klubie były wewnętrzne problemy i spora część zawodników musiała koncentrować się na innych kwestiach niż grze w piłkę. Sam Wjunnyk mówi otwarcie, że ten okres był dla niego ciężki pod względem fizycznym.
– Przez cały sezon bardzo brakowało nam stabilności. Drużyna nie została odpowiednio wzmocniona, były też pewne wewnętrzne sprawy, o których nie chciałbym mówić. Poza tym mieliśmy najmłodszy skład w Ekstraklasie, więc wszystko było jeszcze trudniejsze.
– Ostatnie siedem-osiem spotkań bardzo nas wyczerpało. Zresztą całe dwa i pół roku spędzone tutaj były dla mnie trudne pod względem psychicznym. Ja i grupa kilku zawodników musieliśmy koncentrować się nie tylko na piłce, ale również na innych sprawach, co zabierało nam mnóstwo energii.
Wjunnyk odniósł się także do swojej przyszłości. W jego słowach można wyczuć pewnego rodzaju żal, że zostały zablokowane jego przenosiny do Portugalii. Zainteresowało się nim Torreense, które po wygraniu krajowego pucharu będzie występowało w Lidze Europy. Ukrainiec mówi też, że mimo ofert, wyklucza powrót do ojczyzny.
– Była również atrakcyjna możliwość przejścia do Torreense. Drużyna będzie grać w fazie ligowej Ligi Europy i powalczy o Superpuchar Portugalii, dlatego ta opcja naprawdę mnie zainteresowała. Jednak prezes już dwukrotnie im odmówił. Ostatecznie Portugalczycy dali do zrozumienia, że nie mogą dłużej czekać, dlatego ten transfer przestał być aktualny.
– Portugalczycy zaproponowali świetny kontrakt. Podobał mi się również ich projekt sportowy: widzieli mnie jako zawodnika podstawowego składu, chcieli dać mi regularną grę, a później sprzedać do mocniejszego klubu. Biorąc pod uwagę udział w europejskich pucharach, była to bardzo atrakcyjna perspektywa.
Ze słów 24-latka wynika, że w tym momencie najbardziej prawdopodobne jest jego pozostanie w Polsce, w którymś z ekstraklasowych klubów. Potwierdza, że interesuje się nim Śląsk oraz Cracovia, a dodatkowo klub z Krakowa powinien wkrótce wrócić z bardziej atrakcyjną ofertą.
– Cracovia skontaktowała się z moim ojcem, który jest moim agentem. Jeśli chodzi o Śląsk, nie było bezpośrednich rozmów, ale kontaktowaliśmy się przez pośredników. Z tego, co wiem, Cracovia przygotowuje teraz jeszcze korzystniejszą ofertę. Dlatego sprawa nadal nie jest zamknięta – być może wszystko wyjaśni się w najbliższych dniach.
Wjunnyk trafił do Lechii zimą 2024 roku. W tym czasie wystąpił w 61 meczach, strzelił 10 goli oraz zaliczył cztery asysty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix