Do trzech razy sztuka. Robert Lewandowski w swoim trzecim występie w barwach Chicago Fire otworzył swój dorobek strzelecki w MLS. Polak dwukrotnie trafił do siatki w spotkaniu z Charlotte FC, co zapewniło jego drużynie zwycięstwo 2:1.
Można stwierdzić, że „Lewy” najlepsze szykował na debiut przed własną publicznością. Dwa pierwsze spotkania w USA – wyjazdowe starcia z Interem Miami i New York City FC – kapitan reprezentacji Polski zakończył bez gola, ale na Soldier Field w Chicago zadbał, by efektownie przywitać się z kibicami Fire.
Dublet Roberta Lewandowskiego! Polak zapewnił Chicago Fire wygraną z Charlotte FC
I ta efektowność nie wynika z samego faktu strzelenia dwóch bramek, ale też ich urody. Premierowy gol Lewandowskiego w nowym klubie to pokaz kunsztu Polaka. „Lewy” przyjął piłkę przed polem karnym, przygotował sobie pozycję do uderzenia, a następnie precyzyjnym strzałem umieścił piłkę tuż przy słupku bramki rywali. Tym golem Chicago wyrównało stan rywalizacji – ledwie dwie minuty wcześniej prowadzenie gościom dał bowiem Pep Biel.
Robert Lewandowski’s first MLS goal is a beauty! 🔥 pic.twitter.com/b4ipzWZFcQ
— Major League Soccer (@MLS) August 2, 2026
Po przerwie Lewandowski dołożył drugie trafienie, które finalnie dało drużynie trzy punkty. I tutaj możemy mówić o dużej klasie niespełna 38-letniego napastnika. „Lewy” przepuścił zagranie Andrew Gutmana do Robina Loda, a ten obsłużył Polaka podaniem z pierwszej piłki w pole karne. Lewandowski świetnie wbiegł przed obrońcę, minął go, a następnie posłał piłkę do siatki obok interweniującego bramkarza.
Lewandowski brace in his home debut! 😤
Chicago leads 2-1. pic.twitter.com/CBEV7skTYT
— Major League Soccer (@MLS) August 2, 2026
Wychodzi na to, że trener Gregg Berhalter miał rację, gdy mówił, że gole Lewandowskiego to kwestia czasu i zaleciał cierpliwość w tej sprawie. Polak po dodatkowych treningach dochodzi do optymalnej formy i zaczyna pokazywać to, co ma najlepsze.
Kolejna okazja dla „Lewego” by poprawić swój dorobek strzelecki już w nocy 7 sierpnia polskiego czasu. Chicago Fire zagra wówczas z Meksykańskim Nexaca w ramach Leagues Cup.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix