Uniwersytet drugiego wyboru. Jak Tottenham wygrał życie
Kiedy bezskutecznie oddajesz pierwszy, drugi i trzeci strzał, wciąż wierzysz w złamanie oporu. Gdy w nogach rywala, na rękach bramkarza kończy swój lot uderzenie numer dwanaście, trzynaście i czternaście, zaczynasz wątpić. Kiedy strzały numer 26., 27. i 28. nadal nie potrafią znaleźć drogi do siatki, już wiesz, że to coś więcej niż pech. Że potrzeba uzdolnionego egzorcysty, by w ramach jednego meczu, zaledwie 90 minut, uporać się z tak potężną […]
Szymon Podstufka
• 8 min czytania
0