Pierwsze ćwierćfinały FOGO Futsal Ekstraklasy za nami. Faworyci nie zawiedli

Patryk Idasiak

07 maja 2026, 17:04 • 5 min czytania 2

Reklama
Pierwsze ćwierćfinały FOGO Futsal Ekstraklasy za nami. Faworyci nie zawiedli

W niedzielę 3 maja rozegrane zostały pierwsze dwa mecze ćwierćfinałowe. Niespodzianek nie było i zespoły, które zajęły dwa pierwsze miejsca po fazie zasadniczej odhaczyły po zwycięstwie. 6 maja do gry przystąpiły zespoły, które w majowy weekend rywalizowały w finale Pucharu Polski. Największe ofensywne show było w starciu Legii Warszawa z Constractem Lubawa, w którym to padło aż dziesięć bramek. 

Reklama

Oto wyniki pierwszych ćwierćfinałów, w których to rywalizacja toczy się do dwóch zwycięstw.

AZS UŚ KATOWICE – TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL 1:3 (1:1)

Bez niespodzianki w pierwszym meczu fazy play-off. AZS UŚ to zespół, który załapał się do fazy play-off z ósmego miejsca, a więc musiał się mierzyć ze zwycięzcą fazy zasadniczej. Nie było tu jakiejś niesamowitej dominacji i wysokiego rezultatu, bo do przerwy mieliśmy niespodziewany wynik 1:1. Gospodarze walczyki ambitnie, ale w drugiej części gry widać było na boisku, która drużyna jest lepsza. Texom Eurobus oddał ponad dwa razy więcej celnych strzałów i dopisał sobie pierwsze zwycięstwo w ćwierćfinałowej rywalizacji.

Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Rostysław Semenczenko, jednak na jego trafienie odpowiedział chytrym i trochę nieoczekiwanym strzałem po rzucie wolnym Artur Popławski. Do przerwy Katowiczanie dzielnie stawiali opór gościom z Przemyśla. Po zmianie stron Semenczenko okazał się kluczowy i to on przełamał defensywę gospodarzy. Mimo prób AZS-u UŚ, by wrócić do meczu, wynik zamknął najlepszy strzelec Texom Eurobusu — Artem Fareniuk. Warto odnotować aż trzy asysty Nazara Shveda, w tym dwie po rzutach rożnych. Texom Eurobus jest w korzystnej sytuacji przed drugim spotkaniem.

Bramki: Popławski 11’ – Semenczenko 7’, 26’, Fareniuk 33’

Reklama

WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE – PIAST GLIWICE 1:5 (0:2)

Taki mały paradoks, że większa różnica bramkowa była w starciu pomiędzy drugim zespołem a siódmym niż pomiędzy pierwszym a ósmym. Ale nie ma się co dziwić, skoro plan na mecz We-Metu legł w gruzach już w pierwszej minucie, gdy do siatki trafił Bruno Graca. Wystarczył dosłownie moment, spuszczenie z oczu tego zawodnika, który trafił celnie z woleja po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piast zdominował gospodarzy od początku. W piątej minucie na 2:0 podwyższył Dill, który… także nie został przykryty przy rzucie rożnym i sytuacja gospodarzy stała się bardzo trudna.

Trener Ołeksandr Bondar postawił więc na bardziej ofensywną grę. Dość wcześnie wycofał bramkarza, jednak ten wariant nie przyniósł oczekiwanych efektów. W żadnym fragmencie tego spotkania nie dawało się wyczuć, że zwycięstwo Gliwiczan jest tu zagrożone. Trzy minuty po przerwie trafili na 3:0 po odbiorze piłki Lazzarettiego i szybkiej asyście do Miguela Pegachy. Potem podwyższyli na 4:0 przy udziale swojego bramkarza, który… zrobił różnice dryblingiem, a potem posłał dokładnego crossa na skrzydło. Gospodarzy stać było tylko na honorowe trafienie. Graca zanotował dublet, a Piast może spokojniej patrzeć na rewanż przed własną publicznością.

Bramki: Kożemjaka 32’ – Graca 1’, 35’, Dill 5’, Pegacha 23’, Bertoline 26’

Reklama

REKORD BIELSKO-BIAŁA – GI MALEPSZY LESZNO 3:1 (1:1)

Rekord ma ewidentnie patent na GI Malepszy. W hitowym starciu ćwierćfinałowym i tym teoretycznie najbardziej wyrównanym (czwarty zespół vs piąty) Bielszczanie pokonali ekipę z Wielkopolski 3:1, odnosząc trzecie zwycięstwo w bezpośrednich meczach w tym sezonie. Spotkanie rozpoczęło się od szybkiego gola Michała Marka, który w sytuacji sam na sam pokonał Anttiego Koivumakiego.

GI Malepszy wyrównała i do przerwy był remis 1:1. Bardzo długo utrzymywał się taki wynik. Był to najbardziej wyrównany z ćwierćfinałów. Po zmianie stron zarysowała się przewaga gospodarzy, ale długo nie byli w stanie trafić do siatki. Oddawali zdecydowanie więcej celnych strzałów (w całym meczu statystyka wyniosła aż 18:5, a w rożnych 18:3), ale bramkarz gości Antti Koivumaki spisywał się bez zarzutów. Dopiero w samej w końcówce Rekord udokumentował przewagę i objął prowadzenie po pięknym uderzeniu Franco Spellanzona. W ostatnich sekundach kuriozalnego gola strzelił jeszcze Paweł Budniak i Rekord wykorzystał atut własnego parkietu przed rewanżem w Lesznie. To jedyna w stawce wygrana tego niżej rozstawionego zespołu.

Bramki: Marek 3’, Spellanzon 38’, Budniak 40’ – Małyszko 11’

Reklama

LEGIA WARSZAWA – CONSTRACT LUBAWA 3:7 (1:4)

Mecz, w którym piłka lądowała w siatce zdecydowanie najczęściej. Zresztą, tu już po pięciu minutach było 1:2! W ekipie z Lubawy nie było widać zmęczenia po finale Pucharu Polski. Constract szybko zapewnił sobie komfortowe prowadzenie w Warszawie. Wynik spotkania otworzył Gabriel Rinaldin efektownym strzałem z dystansu z woleja w samo okienko. Wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie z kornera i huknął jak z armaty. Legia odpowiedziała trafieniem wyrównującym, ale już po minucie dostała kolejny cios. Miała szanse wyjść na stan 2:2, ale w banalnej wręcz sytuacji Eric Sylla nie wkopał piłki do pustej bramki.

To się zemściło. Jeszcze przed przerwą wicemistrzowie Polski prowadzili już 4:1. Efektowny był gol z dobitki Rinaldina, który złożył się do strzału nożycami. Mimo prób odrobienia strat stołeczny zespół nie był w stanie odwrócić losów spotkania. Legia ratowała się grą z lotnym bramkarzem, co przyniosło dwa gole, jednak Constract nie zwalniał tempa i przez całą drugą połowę kontrolował przebieg meczu. Dublety zanotowali Gabriel Rinaldin oraz świeżo upieczony reprezentant Polski Szymon Licznerski.

Bramki: Alves 4’, Storożuk 33’, Tkaczenko 36’ – Rinaldin 2’, 38’, Licznerski 5’, 25’, Lemos 14’, Kaniewski 17’, Pedrinho 21’

Reklama

Rewanże zostaną rozegrane w sobotę 9 maja. Jeśli w którychś rywalizacjach będzie remis 1:1, wówczas do wyłonienia danego półfinalisty konieczna okaże się jeszcze trzecia runda rozgrywana dzień później, 10 maja. Jak bowiem wspomniano, rywalizacja w ćwierćfinałach toczy się do dwóch zwycięstw. Trzy ekipy mają okazję zamknąć ją na własnych parkietach już w sobotę. Czy zobaczymy jakieś niespodzianki?

Stan rywalizacji w ćwierćfinałach prezentuje się więc następująco: 

Reklama

Fot główne. FOGO Futsal Ekstraklasa

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

FOGO Futsal Ekstraklasa

Reklama