FC Porto od zwycięstwa do zwycięstwa. Pech Jakuba Kiwiora [WIDEO]

Jan Broda

Autor:Jan Broda

16 sierpnia 2026, 08:15 • 2 min czytania 0

Reklama
FC Porto od zwycięstwa do zwycięstwa. Pech Jakuba Kiwiora [WIDEO]

FC Porto poszło za ciosem po udanej inauguracji sezonu. Smoki odniosły trzecie zwycięstwo z rzędu. Tym razem ofiarą podopiecznych Francesco Farioliego padło Rio Ave. Powoli staje się już tradycją, że Jan Bednarek i Jakub Kiwior grają na zero z tyłu (sytuacja się powtarza jak rok temu). Ten drugi mógł mieć na koncie nawet gola, ale sędzia anulował trafienie. 

Reklama

FC Porto nie zwalnia tempa po zdobyciu mistrzostwa Portugalii. Smoki najpierw na inaugurację sezonu sięgnęły po krajowy Superpuchar, wygrywając 1:0 z Torrense, a następnie poszły za ciosem w lidze, ogrywając 2:0 Alvercę. Nie inaczej było w drugiej kolejce Liga Portugal.

Drugi mecz, drugie zwycięstwo, drugi raz różnicą dwóch goli i drugi raz z czystym kontem. Tym razem Rio Ave musiało uznać wyższość Francesco Farioliego i spółki. Nie był to wprawdzie wybitny mecz w ich wykonaniu, ale w ostatecznym rozrachunku liczy się rezultat. A ten korzystniejszy był dla piłkarzy z Porto. Wygraną zapewniły im bramki Nehuena Pereza oraz Borjy Sainza.

Warto w tym miejscu poświęcić kilka słów strzelcom, bo dla obydwu były to wyjątkowe trafienia z różnych powodów. Perez, który we wrześniu 2025 roku zerwał więzadło krzyżowe w kolanie, wystąpił w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od blisko 12 miesięcy. Sainz z kolei przełamał czarną serię i zdobył premierowe trafienie w tym roku. Dzięki temu mógł wreszcie mógł oddać hołd zmarłej w lutym matce.

Porto poszło za ciosem. Pech Kiwiora

Na listę strzelców wpisał się również Jakub Kiwior, lecz sędzia błyskawicznie wypisał jego nazwisko z protokołu. W 34. minucie Polak najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym i intuicyjnie huknął wprost do siatki. Trafienie nie zostało jednak uznane, ponieważ w momencie oddania przez niego strzału na ofsajdzie złapano Deniza Gula.

Reklama

Musimy nadal pracować. To ważny wynik, ale wciąż jest wiele obszarów do poprawy. To kolejna fizyczna, dobrze zorganizowana drużyna. Moglibyśmy zarządzać pewnymi momentami w lepszy sposób, ale byliśmy skuteczni – podsumował Farioli po spotkaniu.

Jakub Kiwior zagrał na razie trzy razy po 90 minut, Jan Bednarek dwa razy po 90 i raz 45, kiedy musiał przedwcześnie zejść z boiska z powodu nieszczęśliwej interwencji, choć okazało się, że po prostu zrobił to asekuracyjnie. A co z Oskarem Pietuszewskim? Ciągle doskwiera mu problem mięśniowy. Był na ławce w Superpucharze, ale później nie uwzględniano go w składzie. Wciąż ma zero minut w sezonie 2026/27.

Reklama

W kolejnym meczu Porto zmierzy się 23 sierpnia na Estadio Do Dragao z Aroucą.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Premier League

Błyszczał na mundialu, właśnie został bohaterem transferu. Zamienił Anglię na Inter

Kacper Korpak
0
Błyszczał na mundialu, właśnie został bohaterem transferu. Zamienił Anglię na Inter

Inne ligi zagraniczne

Reklama