Lech Poznań zalicza potężny falstart. Na start wiosennych (?) zmagań dostaje bolesną lekcję od Lechii, we wtorek wyjeżdża z Gliwic bez punktów i bez strzelonego gola. Już nie może usprawiedliwiać się kontuzjami, bo gwiazdy doszły do zdrowia. Tylko że gwiazdy są zupełnie bez formy. Niby kreują sytuacje, ale pod bramką rywala uprawiają radosny futbol.
Ishak to cień samego siebie. Widzieliśmy to doskonale, gdy wyszedł sam na sam z Plachem. Miał kilka opcji, włącznie z okiwaniem bramkarza i kopnięciem do pustaka, a wybrał strzał prosto w niego. No nie, tak się nie zachowuje kandydat na tytuł króla strzelców. Ponadto, w obu spotkaniach rundy rewanżowej znikał przy rozegraniu. Według aplikacji Super Score, z Lechią zanotował zaledwie 32 kontakty z piłką, z Piastem – 33. Niewiele mniej miał Ismaheel, który… wszedł na boisko po godzinie gry.
Luis Palma wygląda tak, jakby Lech już go wykupił za cztery bańki. Spowodował dziwnego karnego – chciał wybić piłkę głową, ale nie trafił, a ta spadła mu prosto na wyciągniętą rękę. Można mówić o pechu, ale gdyby nie błąd techniczny, po prostu zażegnałby niebezpieczeństwo. Z przodu daleko mu do błysków z jesieni. W przypływie frustracji postanowił… spróbować wymusić jedenastkę żałosną symulacją. Na szczęście sędzia Przybył nie nabrał się na te tanie numery.
Piast Gliwice – Lech Poznań 1:0. Blamaż mistrza Polski
Gholizadeh jakoś wyglądał, a Rodriguez zaliczył nawet kilka ciekawych akcji. Ale i on ma dużo za uszami, bo sytuacja, gdy spudłował z czterech metrów może przykleić się do niego na długo. Trudno zrozumieć, jak zawodowy piłkarz może tego nie trafić – dostał idealne, zaskakujące podanie wsteczne od Ishaka, bramka była odsłonięta. A on nawet nie był blisko – walnął taką świecę, jakby celował w Księżyc. A szkoda, bo pracował na dobrą notę – w pierwszej połowie Lech skonstruował zaledwie dwie ciekawe akcje, ale przy obu z nich w centrum wydarzeń był właśnie Rodriguez, przy jednej nawet wypuścił kolegę zjawiskową piętką.
Po tym meczu najdłużej zostanie z nami wywiad Bartosza Mrozka w przerwie. Bramkarz został zapytany o to, w jaki sposób Lech ma budować akcje od tyłu.
– Sam nie wiem. Trochę improwizacji, trochę mamy przygotowane, ale na razie wychodzi to średnio, jak mam być szczery – odpowiedział bez ogródek.
„Sam nie wiem”. Nie został przecież poproszony o wytypowanie wyniku, numerów na loterii czy liczby widzów, a o całkiem podstawowy element meczowego przygotowania. Taka odpowiedź – o ile oczywiście Mrozek nie rzucił czegoś na odczep, byle tylko lecieć ogrzać się w szatni – wystawia słabiutką laurkę Nielsowi Frederiksenowi. Nie chcemy przykładać do tych słów zbyt dużej wagi, ale…
Ujmijmy to tak: na boisku widać było, że z podobnymi rozterkami, co Mrozek, boryka się dziesięciu pozostałych zawodników Kolejorza. Mają jakość, ale nie bardzo wiedzą, co mają grać. Jeśli taktyką Lecha jest „jakoś to będzie”, to może on boleśnie się przeliczyć. Liga jest wyrównania, wiele zespołów prezentuje wysoką jakość, to może być prosta droga do wielkiej porażki obecnego wciąż mistrza Polski. I jesteśmy pewni, że w najbliższych tygodniach (dniach?) coraz mocniej będzie dyskutować się o zmianie duńskiego szkoleniowca.
Frantisek Plach – zawodnik meczu
Z kolei Daniel Myśliwiec znajduje się na fali wznoszącej. Choć poprowadził Piasta dopiero w dziewięciu meczach w lidze, pokonał już trzy duże marki – Raków, Legię i dziś Lecha. To nie tak, że Piast zawdzięcza trzy punkty nieskuteczności Lecha, bo przez cały mecz – zwłaszcza w drugiej połowie, gdy doszło do wymiany ciosów – grał jak równy z równym. W końcu trafił, gdy wracający po kontuzji Katsantonis wyprzedził jak dzieciaka próbującego główkować Pereirę.
W pierwszej odsłonie gry Piast miał jeszcze karnego, ale w 2026 roku zapanowało chyba jakieś jedenastkowe fatum. Swoje próby zmarnowali Rajović (to akurat nikogo nie dziwi), Grosicki, a dziś Dziczek, co daje nam kuriozalną średnią jednego zmarnowanego karnego na trzy mecze. Trzeba pochwalić Mrozka, bo wyczuł rywala, ale jeszcze bardziej zganić Dziczka, który kopnął przewidywalnie i niemrawo. Mimo że Mrozek wyjął jedenastkę, to jego vis a vis wybieramy zawodnikiem meczu. Plach był dziś cholernie pewny, świetnie się ustawiał, wyjął łącznie sześć strzałów i uratował tyłek Piastowi, który melduje się na dwunastej pozycji i… już niedługo może wyprzedzić Lecha.
Zmiany:
Legenda
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE:
- Mioduski odkrywa przyczyny kryzysu. „Decyzje spóźnione lub chybione”
- Kadziewicz o słowach Dawida Szwargi. „Jesteście od robienia show”
- Nowe wieści w sprawie zawodnika Lecha. Wrócił do treningów
Fot. newspix.pl