Mioduski odkrywa przyczyny kryzysu. „Decyzje spóźnione lub chybione”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

03 lutego 2026, 22:07 • 3 min czytania 39

Reklama
Mioduski odkrywa przyczyny kryzysu. „Decyzje spóźnione lub chybione”

Właściciel Legii Warszawa udzielił wywiadu. I to już powinno was wystarczająco zachęcić, do pozostania na naszej stronie chwilę dłużej. Znów co prawda trzeba się było przekopać przez anegdotę o Baracku Obamie i koszykówce, ale później Dariusz Mioduski przyznał szczerze, że niektóre decyzje działu sportowego były spóźnione. A inne zwyczajnie błędne.

Reklama

Tak, z wywiadu udzielonego przez Mioduskiego beIN SPORTS dowiecie się znowu, że grał on w kosza z byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Znajdziecie też sporo innych elementów składowych historii jego sukcesu, ale przeprowadzający rozmowę Filip Zieliński pokusił się też o pytania mniej wygodne. Choćby o aktualną – kiepską – sytuację Legii Warszawa. I tutaj właściciel klubu ze stolicy musiał przyznać, że doszło do uchybień.

Dariusz Mioduski nazwany wizjonerem. „Grałem w kosza z Obamą”

Dariusz Mioduski o tragicznej postawie Legii: Nie powinniśmy do tego dopuścić

– Sportowy wynik na koniec pierwszej połowy sezonu rozczarował nas wszystkich, nie powinniśmy dopuścić do takiej sytuacji. Dokonaliśmy jakościowych transferów, ale niektóre decyzje dotyczące segmentu sportu okazały się spóźnione lub chybione – stwierdził Dariusz Mioduski pytany o przyczyny kryzysu. – W sporcie wszystkie elementy muszą do siebie pasować, bo inaczej cała struktura zaczyna się chwiać. Dlatego uznaliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na błędną decyzję dotyczącą stanowiska trenera i zdecydowaliśmy się zatrudnić Marka Papszuna – dodał właściciel Legii.

Nie da się ukryć, że stołeczny klub był bardzo zdeterminowany, by ściągnąć trenera prosto z Częstochowy. Saga z jego przenosinami do Warszawy trwała… trwała bardzo długo. Ale zakończyła się dla Legii realizacją celu.

Reklama

– Marek Papszun udowodnił, że jest jednym z najlepszych trenerów w Polsce. Potwierdzają to nie tylko jego osiągnięcia, ale także jego charakter, etyka pracy i wartości, które posiada. Ponadto pochodzi z Warszawy i od lat jest emocjonalnie związany z Legią, co oznacza, że na poziomie DNA reprezentuje wszystko, czego dziś potrzebuje Legia. Wierzę, że to wszystko, w połączeniu z ogromną dyscypliną, przyniesie oczekiwane rezultaty – wystawia laurkę szkoleniowcowi Wojskowych właściciel klubu.

Miliony w Ekstraklasie. „Nie miałem wątpliwości”

Mioduski przedstawił też swoje spojrzenie na ofensywę transferową, jaką latem przeprowadziło kilka klubów Ekstraklasy. I tę, na którą już zimą pokusił się Widzew Łódź. – Nie miałem wątpliwości, że tak się stanie i mam nadzieję, że coraz więcej polskich klubów będzie miało prywatnych właścicieli z dużymi ambicjami. Dziś wydają oni poważne pieniądze na własne obiekty i transfery, a liga robi ogromne postępy – ocenił właściciel Legii.

Przyznał też, że na takich wydatkach zyskuje cała polska piłka klubowa. – Nie mam wątpliwości, że jesteśmy w punkcie zwrotnym dla polskiej piłki. A Legia jako największa polska marka klubowa i sportowa najbardziej skorzysta na tych trendach i zmianach – przewiduje Mioduski, przekonany, że aktualny kryzys jest tylko chwilową zadyszką.

Właściciel klubu z Warszawy unika jednak odpowiedzi na pytanie, czy brak europejskich pucharów może strącić Legię w przepaść wielkich problemów finansowych. Nie wiemy więc, czy stołeczny klub bez względu na wszystko będzie jednym z tych największych beneficjentów rozwoju polskiej ligi. Bo bez pieniędzy… cóż, nie będzie łatwo dotrzymać kroku innym.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

39 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Absurdy wokół stadionu Rakowa. Referendum uratuje klub z Częstochowy? [WIDEO]

Jakub Białek
3
Absurdy wokół stadionu Rakowa. Referendum uratuje klub z Częstochowy? [WIDEO]