Już jutro oficjalna ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie. Pierwsze ważne starty Polaków – w sobotę. Na które występy naszych reprezentantów zwrócić jednak szczególną uwagę? Wybraliśmy pięć, których naszym zdaniem pominąć nie można. Z różnych powodów.

Pekin 2022. Czego polski kibic nie powinien ominąć?

Zbigniew Bródka po raz ostatni

Bez Zbigniewa Bródki mogłoby nie być toru do łyżwiarstwa szybkiego w Tomaszowie Mazowieckim, który stał się już wizytówką tej miejscowości i regularnie rozgrywane są w nim duże imprezy, choćby zawody w ramach Pucharu Świata. W 2014 roku strażak z Polski zaszokował Holendrów, odbierając złoto Koenowi Verweijowi w wyścigu na 1500 metrów. To moment niezapomniany z kilku powodów.

Wiadomo było, że łyżwiarze pojechali na rosyjskie igrzyska dobrze przygotowani i można było liczyć na ich medale. Złoto było jednak marzeniem niezwykle odległym. Przy holenderskiej dominacji, z rzadka przerywanej pojedynczymi zwycięstwami innych nacji (ostatecznie na 13 kompletów medali, osiem razy złoto zgarniali Holendrzy) trzeba było naprawdę niesamowitego występu, by wbić się na najwyższy stopień podium.

I Bródka tak pojechał. Najpierw „wyprzedził rekordzistę świata, wyprzedził Shaniego Davisa”, a potem „zmniejszała się ta strata Polaka”, który „jechał po najlepszy rezultat”. W tym momencie telewizory włączyło w Polsce znacznie więcej osób. Już nie po to, by obejrzeć Bródkę, ale by patrzyć na to, jak poradzą sobie jego rywale. A ci jeden po drugim jechali słabiej. Aż doszło do ostatniej pary, tej z Verweijem, który… osiągnął ten sam czas co nasz łyżwiarz. Trzeba było tysięcznych części sekundy, by rozstrzygnąć o wygranej. I w końcu pojawiła się „jedna Bródka” – 0,003 s przewagi.

W Pjongczangu Polak złota nie obronił, był dopiero 12. Potem zrobił sobie dłuższą przerwę od startów. Wrócił przed tym sezonem, dostał się na igrzyska, stając przy okazji na podium zawodów Pucharu Świata w starcie masowym. I to w tej konkurencji – choć wystąpi i na 1500 metrów – szczególnie warto go oglądać. Bo to wyścig nieprzewidywalny, w którym czasem decydują upadki, taktyka, dużo doświadczenia. A to wszystko Polak ma i może wykorzystać. Sam nie nastawia się na medal, sama kwalifikacja olimpijska jest dla niego czymś wspaniałym. Ma w końcu 37 lat.

I nie ukrywa, że będzie to jego pożegnanie z igrzyskami. A jego ostatni start na nich nastąpi 19 lutego. O 8:00 naszego czasu, gdy rozegrany zostanie półfinał, lub (oby) półtora godziny później, kiedy zawodnicy pojadą w finale mass startu.

Skoczkowie z nadziejami na cud

Nic w tym sezonie w polskich skokach się nie układa. Kamil Stoch miał uraz, wcześniej walczył z zapaleniem zatok, ale też jego skoki w pewnym momencie kompletnie się rozregulował. Kłopoty techniczne ma też Dawid Kubacki, który mierzył się już też z koronawirusem. Piotr Żyła niby skacze regularnie, ale krótko. Biorąc pod uwagę oczekiwania sprzed sezonu – jest fatalnie. A do tego teraz doszła sprawa butów, za które nasi reprezentanci zostali zdyskwalifikowani w Willingen. Z kadry docierają wieści o tym, że Polacy są podłamani, a Żyła mówił nawet, że bez tychże butów nie ma po co skakać.

Czy można tu liczyć na coś wielkiego?

Teoretycznie można. Bo pierwsze treningi na olimpijskich skoczniach pokazały, że Stoch czy Żyła dalej potrafią polatać. Owszem, sprzyjały im warunki i skakali bez obciążenia konkursowego – z którym tej zimy radzili sobie różnie – ale jednak samo to, że potrafili osiągać co najmniej stumetrowe odległości na skoczni normalnej, to dobry prognostyk. W dalszym ciągu jednak biorąc pod uwagę całą sytuację polskich skoczków, medal byłby sensacją.

Zawody warto jednak włączyć, bo… całkiem możliwe, że jeśli nawet wyników nie będzie, to wyznaczą one początek schyłku pewnej ery. Ostatnie lata, pełne sukcesów całej naszej eksportowej trójki, sprawiły, że długimi okresami zapominaliśmy o tym, ile każdy z naszych najlepszych skoczków ma lat. A przecież całe to trio jest już dobrze po trzydziestce i nawet najmłodszy Kubacki – gdyby dotrwał do kolejnych igrzysk – będzie na nich absolutnym weteranem.

To mogą być ostatnie olimpijskie zawody dla Kamila Stocha, trzykrotnego mistrza. To mogą być ostatnie olimpijskie zawody dla Piotra Żyły, który – jeśli wszystko ułoży się źle – nigdy nie stanie na olimpijskim podium. To mogą być ostatnie olimpijskie zawody dla Dawida Kubackiego. Mogą, nie muszą. Ale nawet jeśli przed kolejnymi igrzyskami odejdzie tylko jeden z nich (a tym bardziej dwóch lub trzech), to będzie to już inny okres polskich skoków. Prawdopodobnie, co przyznajemy ze smutkiem, dużo gorszy.

Era wielkiego Adama Małysza na igrzyskach trwała od 2002 do 2010 roku. Ta Kamila Stocha i spółki może zamknąć się w latach 2014-2022. Polacy startować będą 6 (skocznia normalna), 12 (skocznia duża) i 14 lutego (zawody drużynowe). Wszystkie konkursy zaczną się o 12:00.

Historia na naszych oczach?

Lista dyscyplin, które dały nam olimpijskie medale zimą jest bardzo krótka. Dziewięć krążków zdobyliśmy w skokach narciarskich, sześć w łyżwiarstwie szybkim, pięć w biegach narciarskich i po jednym w kombinacji norweskiej oraz biathlonie. Wśród naszych największych nadziei medalowych są jednak co najmniej dwie, które mogą nam pomóc ten stan rzeczy zmienić. Mowa o Aleksandrze Król i Marynie Gąsienicy-Daniel.

Tę pierwszą fani sportów zimowych w Polsce na ekranach telewizorów na pewno zobaczą już jutro – pod nieobecność izolującej się Natalii Czerwonki to ona poniesie wraz ze Zbigniewem Bródką polską flagę na ceremonii otwarcia igrzysk. Jej najważniejszy występ nastąpi jednak kilka dni później. Ola bowiem może nam przywieźć do kraju medal ze snowboardowego stoku.

Jasne, jeszcze rok temu pewnie byłaby niewielką nadzieją. Ot, wspomnielibyśmy, że pojedzie, gdyby wszystko ułożyło się idealnie, to może miałaby szansę zaczepić się na podium. Tej zimy jednak jeździ najlepiej w karierze i wygrała już nawet zawody Pucharu Świata, pierwsze w swoim życiu. Do tego rywalizuje w konkurencji, w której wcale nie trzeba jeździć najszybciej, by wygrywać – slalom gigant równoległy oznacza, że zawsze mierzy się z jedną rywalką. Kluczowe jest to, by w parze zwyciężyć. Przy dobrym układzie drabinki można dojść daleko wcale nie będąc w najwyższej formie.

Inna sprawa, że Ola zapewnia, że w takiej jest. Do tego, jak sama mówi, pasuje jej sztuczny śnieg, którym pokryty jest stok w Chinach. Generalnie – jest pozytywnie, jedyne, co u niej negatywnego, to testy na koronawirusa. Na szczęście. Gdyby udało jej się tę pozytywność przekuć w medal, byłoby to historyczne wydarzenie dla polskiego snowboardu, w którym na taki sukces czekają już od całkiem dawna, bo spore nadzieje wiązano przecież nawet z występami Jagny Marczułajtis, która w Salt Lake City – też w gigancie równoległym – była czwarta. Oby po dwudziestu latach udało się poprawić ten wynik.

Starty Oli Król we wtorek, 8 lutego, od 3:40 w nocy. Kluczowe fazy rywalizacji zaczną się jednak tuż po ósmej. Dzień wcześniej z kolei, w slalomie gigancie, walczyć o medal będzie Maryna Gąsienica-Daniel. Na najważniejszy z występów naszej alpejki trzeba będzie jednak wstać dużo szybciej – bo pierwszy przejazd czeka nas już o 3:15, a drugi 6:45 polskiego czasu.

Czy Maryna ma szanse na medal? Tak, z pewnością. Choć nie takie, jak jej koleżanka, która jeździ na jednej desce. Polka nigdy jeszcze nie stała na podium zawodów najwyższej rangi, ale w ostatnim czasie nie wypada też z dziesiątki kolejnych slalomów gigantów i w pojedynczych przejazdach jest w stanie zakręcić się w okolicach podium. Sęk w tym, że zwykle wychodzi jej jeden z nich, a w drugim albo traci, albo nadrabia stracone wcześniej sekundy. Nie zmienia to jednak faktu, że w swoich najlepszych startach rywalizowała jak równa z równymi z najlepszymi narciarkami świata.

Maryna, jak i Aleksandra Król, mówi, że pasuje jej chiński śnieg. A do tego, co może nawet ważniejsze, pasuje stok. Jest dość stromy, a na takich Polka radzi sobie znakomicie. Ona sama już dawno temu mówiła, że w Pekinie chciałaby powalczyć o medal. Nawet w czasach, gdy nikt nie sądził, że może jeździć na takim poziomie. Historyczny wynik osiągnęłaby jednak nawet zajmując czwarte miejsce – tak wysoko reprezentanta Polski w narciarstwie alpejskim na igrzyskach nigdy nie było.

Może zmieni to Maryna. Choć i ona, i my wolelibyśmy, by zajęła jeszcze lepszą lokatę. Bo czwarte miejsce to, owszem, historia, ale medali nikt za nie nie wręcza.

Druga szansa na medal

Natalia Maliszewska szanse na występ na 500 metrów w short tracku ma już minimalne. Wszystko z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa. I choć dostała już jeden negatywny wynik (wczoraj), to dziś przyszedł kolejny pozytyw. Polka siedzi więc w izolacji, a o start na koronnym dystansie naszej zawodniczki walczy Polski Komitet Olimpijski.

„Niestety… Natalia Maliszewska i Magdalena Czyszczoń znowu pozytywne.. ich przypadki zostały zgłoszone (znowu) do Medycznego Panelu Eksperckiego, z prośbą/żądaniem o warunkowe zwolnienie… miejmy nadzieje, że Panel rozpatrzy to na korzyść zawodniczek jeszcze dzisiaj…” napisał na Twitterze Konrad Niedźwiedzki, szef polskiej misji olimpijskiej. Z kolei na pytanie o to, co musi się stać, by Natalia wyszła z izolacji, pisał: „Większość z 18 członów panelu musi pozytywnie zaopiniować jej sprawę. Czyli uznać, że nie jest zagrożeniem i nie zaraża. Oczywiście na podstawie jej wyników, które są już „dobre”.”.

Na ten moment trudno jednak podejrzewać, by to się udało, choć chcielibyśmy się mylić. Nawet gdyby Natalia nie wystartowała jednak na 500 metrów, zostaje pewna nadzieja na medal. Bo Polka w tym sezonie radzi sobie też świetnie na dwukrotnie dłuższym dystansie i wielu ekspertów sugerowało, że i tam może zagrozić najlepszym zawodniczkom. A rywalizacja na 1000 metrów dopiero 11 lutego, od 12:00 (wtedy zaczynają ćwierćfinały).

Jakie są podstawy, by wierzyć w dobry występ Natalii na „tysiaku”? Całkiem mocne. W tegorocznym Pucharze Świata zajęła na tym dystansie siódme miejsce w klasyfikacji generalnej, a przecież skupiała się na „pięćsetce”. W Debreczynie, w drugiej połowie listopada, stanęła nawet na najniższym stopniu podium zawodów Pucharu Świata, właśnie na 1000 metrów. Generalnie – potrafi jeździć na takim dystansie i pokazywała to w przeszłości. Oczywiście, pytaniem pozostaje, czy po przedłużającej się izolacji będzie w stanie odpowiednio przygotować się do rywalizacji pod kątem nie tylko fizycznym, ale i mentalnym.

Natalia to jednak prawdziwa mistrzyni. Wierzymy więc, że tak. A gdyby mimo tego wszystkiego sięgnęła po medal i to nie na swoim dystansie – to byłby happy end jak z filmu.

Fot. Newspix

Suche Info
04.02.2023

Runjaic: Zasłużyliśmy na zwycięstwo, choć to był wymagający mecz

– Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrą piłkę – tak, jak przeciwko Koronie. Mieliśmy mecz pod całkowitą kontrolą, strzeliliśmy gola. W drugiej odsłonie Zagłębie, które według mnie to niezwykle solidna drużyna, podjęło ryzyko – powiedział Kosta Runjaic po zwycięstwie Legii Warszawa nad Zagłębiem Lubin (2:1).Warszawianie faktycznie dominowali do przerwy i przewagę potwierdzili golem Wszołka. Po przerwie Muci trafił po dograniu Josue z rzutu wolnego. Ale w ostatnim […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Ziemia jest okrągła, bramki są dwie, a Legia wygrywa z Zagłębiem

Przed tym meczem zadawaliśmy sobie pytanie, czy Zagłębie Lubin rzeczywiście poszło w dobrą stronę po zmianie trenera, jak mogło wskazywać na to zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław. Można było mieć wątpliwości, szczególnie że ekipie trenera Djurdjevicia daleko do Legii Warszawa. Potrzebny był test, poważniejsze wyzwanie, okazja do wykazania się.Szczerze mówiąc, dzisiaj mało kto z Lubina dał radę i to wyzwanie w ogóle podjął. Na pewno nie Woźniak, który przy golu Wszołka był na wakacjach, […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Goncalo Feio: Wokół Motoru jest wiele nieżyczliwych osób. Zaczynam mieć dość tego boksowania

– Jestem szczery i chcę, by kibice wiedzieli co się dzieje wokół Motoru. Wokół Motoru jest wiele osób nieżyczliwych, w tym byłych pracowników, które ingerują w pracę klubu. I ludzi z MOSiR-u, które wolą gościć inne drużyny niż Motor. Ja się czuję odpowiedzialny, by bronić mojej drużyny. Nie będzie mojej zgody na to – powiedział Goncalo Feio w materiale wideo, który opublikował na własnym koncie na YouTube.Jak pisze Feio na Twitterze – klub nie chciał […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Kozłowski z kolejną asystą w barwach Vitesse [WIDEO]

Druga asystą w drugim meczu z rzędu popisał się Kacper Kozłowski. Polski pomocnik przytomnie dostrzegł wychodzącego na wolne pole Manhoefa, a ten dał prowadzenie Vitesse.Przed tygodniem Vitesse wygrało 3:1 z Heerenveen, a udział przy tamtym triumfie mieli obaj Polacy – Kozłowski asystował, z kolei Bartosz Białek strzelił gola. Dobrą formę potwierdził Kozłowski również dziś w starciu z FC Emmen. To jego dogranie pozwoliło objąć prowadzenie. A trzeba […]
04.02.2023
Weszło
04.02.2023

Włodarczyk i Zwoliński w śniegu pracują na transfery

Hu, hu, ha, przyszła zima zła! Przyszła i przerwała na dobre pół godziny mecz w Zabrzu, ale była mniej wytrwała niż dzień wcześniej w Płocku i tym razem udało się pograć. Na szczęście dla Szymona Włodarczyka i Łukasza Zwolińskiego.W Zabrzu musieli z niepokojem oczekiwać meczu z Lechią. Oczywiście nie z powodu potęgi zespołu z Gdańska, a poziomu, jaki na inaugurację piłkarskiej wiosny zaprezentował Górnik. Małgorzata Mańka-Szulik – prezydent miasta, które jest […]
04.02.2023
Suche Info
04.02.2023

Wolverhampton kpi ze słów Kloppa. „Trzeciego gola nie liczę”

– Trzeciego gola nie liczę, ponieważ oni po raz pierwszy wtedy przeszli linię środkową boiska w drugiej połowie – wypalił Jurgen Klopp po porażce 0:3 z Wolverhampton. „Wilki” postanowiły zakpić z Niemca na Twitterze.Liverpool wysoko przegrał na wyjeździe z Wolverhampton – choć ekipa „The Reds” oddała więcej strzałów od rywala, to jednak i tak nie zdołała zdobyć choćby jednej bramki. Sfrustrowany postawą swoich graczy w defensywie był Jurgen Klopp. – […]
04.02.2023
Sporty zimowe
14.03.2022

Utracony wzrok, łzy w Vancouver i dwadzieścia medali. Historia Briana McKeevera

Najlepszy biegacz paranarciarski w historii i jeden z najlepszych paraolimpijczyków w ogóle. W wieku 18 lat choroba niemal w całości odebrała mu wzrok. Nigdy jednak nie porzucił marzeń. Dzięki temu od paraigrzysk w Salt Lake City do tych w Pekinie zdobył… dwadzieścia medali. W Chinach zresztą po raz kolejny nie dał szans rywalom, choć na karku ma już 42 lata. Poznajcie Briana McKeevera, legendę paraolimpizmu.RekordzistaNa przestrzeni kariery otrzymywał wiele nagród i wyróżnień. Był najlepszym […]
14.03.2022
Pekin 2022
07.03.2022

Ukraina, czyli paraolimpijska potęga. Skąd biorą się jej sukcesy?

Od dziewięciu edycji igrzysk paraolimpijskich – nieważne czy letnich, czy zimowych – nie wypadła z najlepszej szóstki klasyfikacji medalowej. Po pierwszym dniu tych w Pekinie była najlepsza. Teraz wyprzedzają ją tylko Chiny. Jak Ukrainie udało się wejść na poziom międzynarodowej potęgi w sporcie paraolimpijskim, skoro sami sportowcy z niepełnosprawnościami przyznają, że w codziennym życiu nie mają łatwo? Kto jest za to odpowiedzialny? I jak rywalizację utrudniła im wojna – najpierw ta z 2014 roku, a teraz obecna, […]
07.03.2022
Pekin 2022
04.03.2022

Zimowe paraigrzyska. Historia, Polacy i medalowe nadzieje w Pekinie

Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie Pekin 2022 już się rozpoczęły. Dziś mogliśmy obejrzeć ceremonię otwarcia, a w kolejnych dniach czeka nas walka o medale, w której udział wezmą również reprezentanci Polski. Jak jednak zaczęła się historia zimowych paraolimpiad? Którzy Polacy zapisali się w niej najbardziej? I na kogo możemy liczyć w Chinach?Zaczęło się w SzwecjiHistoria igrzysk paraolimpijskich sięga lat 40., gdy doktor Ludwig Guttmann zaczął w Wielkiej Brytanii leczyć osoby […]
04.03.2022
Pekin 2022
22.02.2022

Pandemia, absurdy i jeden medal. Z czego zapamiętamy igrzyska w Pekinie?

Zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie dobiegły końca, a zdecydowana większość kibiców i obserwatorów pożegnała je jednym wielkim westchnieniem ulgi. Pojawiły się nawet głosy, że Pekin 2022 to najgorsza impreza w historii całego ruchu olimpijskiego. Zatem co takiego zapamiętaliśmy z zawodów zorganizowanych w Państwie Środka? Czy minione igrzyska stanowiły dobrą reklamę samego wydarzenia oraz kraju gospodarza? Czy – biorąc pod uwagę koronawirusowe zamieszanie – należało ich zaniechać, lub chociaż zbojkotować? […]
22.02.2022
Pekin 2022
21.02.2022

Eileen Gu. Genialna narciarka, marketingowy majstersztyk i Chinka z wyboru

Ma podpisanych ponad dwadzieścia kontraktów reklamowych z największymi markami. Poza sportem zajmuje się modelingiem. Dostała się na prestiżowy uniwersytet w Stanford, zdobywając 1580 punktów na 1600 możliwych. Wychowała się i żyje w USA, ale na stoku reprezentuje Chiny. W Państwie Środka szaleją na jej punkcie, na Zachodzie bywa za to nazywana „PR-owym produktem”. Przede wszystkim jednak – jest niesamowitą narciarką. Na zimowych igrzyskach zdobyła trzy medale, dwukrotnie zostając przy tym […]
21.02.2022
Inne sporty
20.02.2022

Oto najbardziej kontrowersyjna trenerka świata. Poznajcie Eteri Tutberidze

Jeśli na dopingu wpada piętnastolatka, wiesz, że coś jest nie tak. Światowe media szybko zbadały, kto kryje się za wątłymi plecami Kamili Waliewej. A także kto może być odpowiedzialny za to, że w jej organizmie znalazła się trimetazydyna. Eteri Tutberidze przejdzie do historii jako najbardziej negatywna postać zimowych igrzysk w Pekinie. To trenerka, która prowadziła nie tylko Waliewę, ale pozostałe nastolatki startujące pod flagą Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.W świecie łyżwiarstwa figurowego nikt nie odnosi […]
20.02.2022