Legia wyrównała najdłuższą serię meczów bez wygranej w Ekstraklasie. Ani razu w jedenastu kolejnych spotkaniach nie zwyciężyła dotąd tylko w 1966 roku. Wtedy na ratunek przyszedł jej pewien młody zawodnik, którego pomnik dziś stoi na Łazienkowskiej. Następców Deyny nie widać. 60 lat temu udało im się w fatalnej serii aż siedem razy zremisować. Dziś nie został osiągnięty nawet taki rezultat. Mniej punktów w jedenastu meczach z rzędu Legia zdobyła tylko w 1936 roku. Zakończyło się to wtedy jedynym spadkiem w historii…
Najdłuższa seria Legii bez wygranej w Ekstraklasie
Jedenaście meczów bez wygranej. Ostatni raz smaku zwycięstwa fani Wojskowych zaznali we wrześniu. To wyrównanie najdłuższej serii meczów w lidze w całej bogatej historii Legii.
Jak przypomina strona Kilka Słów o Legii:
„Wiosną 1966 roku do Warszawy przyleciał z oficjalną wizytą minister obrony Czechosłowacji, generał Bohumir Lomsky. Podczas spotkania w gabinecie prezesa Legii Zygmunta Huszczy na stadionie Wojska Polskiego padło pytanie, które w dużej mierze zmieniło bieg historii „Wojskowego” klubu. Huszcza spytał się Lomskyego, czy w Czechosłowacji nie ma jakiegoś dobrego trenera, który mógłby objąć stery Legii. Minister Lomsky, racząc się koniakiem, zaproponował Jaroslava Vejvodę, który dopiero co stracił pracę”.
Czech z jednego klubu armii Układu Warszawskiego – Dukli Praga – trafił do drugiego – CWKS-u. Pracę w Warszawie rozpoczął wprost znakomicie. Na starcie sezonu 1966/67 pojechał na Śląsk. Górnik był wtedy świeżo po zdobyciu czwartego z rzędu mistrzostwa Polski. Legia tymczasem wygrała aż 4:1 i było to jej pierwsze zwycięstwo w Zabrzu w historii!
Co było dalej?
- 1:1 z ŁKS-em
- 1:1 z Szombierkami
- 1:1 ze Stalą Rzeszów
- 0:2 z Zagłębiem Sosnowiec
- 0:2 z Cracovią
- 0:0 z Pogonią
- 0:3 z GKS-em Katowice
- 0:1 z Polonią Bytom
- 1:1 ze Śląskiem
- 0:0 z Zawiszą
- 0:0 z Ruchem Chorzów
Jedenaście kolejnych meczów bez wygranej. Seria, która wydawała się niemożliwa do wyrównania. W dzisiejszych czasach Vejvoda byłby już pewnie zwolniony. Dopiero 27 listopada Legia zdołała wygrać mecz. Udało się jej to na stadionie Wisły w Krakowie.
Lucjan Brychczy wprowadza do wielkiego futbolu Kazimierza Deynę
Nawet z tamtej, najgorszej dotąd serii w historii Legii można wyciągnąć pozytywy. Czy warto było wtedy zatrzymać czeskiego trenera? Zdecydowanie tak. Z trzech powodów.
Po pierwsze – namówił do kontynuowania kariery Lucjana Brychczego, który miał już 32 lata. Po drugie – wyznaczył mu rolę bycia mentorem dla pewnego młodziutkiego zawodnika, który właśnie został powołany do wojska i z ŁKS-u musiał przejść do Legii.
Nazywał się Kazimierz Deyna i zadebiutował właśnie w ostatnim na powyższej liście spotkaniu z Ruchem. Po trzecie – to właśnie Jaroslav Vejvoda stworzył w latach 1966-69 podwaliny pod jedną z najmocniejszych Legii w historii i doprowadził ją do mistrzostwa po trzynastu latach przerwy.

Pomnik Kazimierza Deyny w Warszawie
Czy dzisiejszym Brychczym może stać się Jędrzejczyk, Wszołek albo Augustyniak, nowym Deyną Jakub Żewłakow albo któryś z Urbańskich? Oczywiście pomijając odmienne pozycje, na których grają, wydaje się to raczej być scenariuszem dość mało prawdopodobnym. Natomiast wciąż jeszcze realne jest to, by wielką rolę odegrał w klubie Marek Papszun, który przecież z Rakowem osiągnął wielkie wyniki. Nie zmienia to faktu, że zaczął on bardzo słabo.
Na najgorszą serię złożyło się trzech trenerów
Choć na wyrównanie rekordowej serii meczów ligowych bez wygranej w historii klubu złożyli się aż trzej szkoleniowcy:
- 1:3 z Górnikiem
- 1:3 z Zagłębiem Lubin
- 0:0 z Lechem
- 1:1 z Widzewem (tu zaczął Astiz)
- 1:2 z Niecieczą
- 2:2 z Lechią
- 1:1 z Motorem
- 0:2 i 0:1 z Piastem
- 1:2 z Koroną (tu zaczął Papszun)
- 2:2 z Arką
Legia nigdy nie miała dłuższej serii meczów bez wygranej. Pierwsze trzy z nich zawalił Edward Iordanescu. Kolejnych sześć – Inaki Astiz. Ostatnie dwa to już Marek Papszun.
Warto zwrócić jednak uwagę na to, ze w 1966 roku Warszawiacy w aż siedmiu z jedenastu spotkań zaliczyli remisy. Przegrali tylko cztery z nich. Teraz tylko pięć razy zdołali zdobyć punkt.
Mniej punktów? Tylko raz. Efekt? Spadek
Taki sam dorobek w kolejnych jedenastu spotkaniach (licząc trzy punkty za zwycięstwo także przed 1995 rokiem) warszawski klub zanotował w 1933, 1934 i 1959 roku. Gorzej było tylko raz, w 1936 roku:
- 1:2 z Pogonią Lwów
- 2:4 z Ruchem Chorzów
- 1:2 z Wartą
- 0:1 z Wisłą Kraków
- 2:1 z Warszawianką
- 1:2 z ŁKS-em
- 1:2 z Dębem Katowice
- 1:5 z Wartą
- 2:6 z Garbarnią
- 1:2 z Warszawianką
- 2:4 z Pogonią Lwów
Wtedy to Legia zaliczyła dziesięć porażek i jedną wygraną. To jej najgorszy dorobek punktowy w kolejnych jedenastu spotkaniach, ale przynajmniej zdołała wówczas pokonać jakiegoś rywala. Jak zakończył się tamten sezon Legii? Jedynym w historii spadkiem z ligi…
Co ciekawe, właśnie mija dokładnie 20 lat od serii… najlepszych kolejnych jedenastu meczów ligowych CWKS-u. Wiosną 2006 roku zdołała on wygrać dziesięć meczów i zremisować jeden, co skończyło się odebraniem mistrzostwa wielkiej Wiśle Kraków.
Narzekania kibiców skupiają się głównie na grze ofensywnej. Legia strzeliła w ostatnich jedenastu meczach dziesięć goli, choć gdyby liczyć serię tylu spotkań przed przybyciem Papszuna, trafień było zaledwie osiem. Mniej goli w XXI wieku Wojskowi strzelili tylko w sezonie 2021/22 oraz 2010/11, gdy w jedenastu kolejnych meczach zaliczyli siedem bramek.

Jeszcze w sobotę próbowałem podsumować dwumiesięczny pobyt Legii w strefie spadkowej, sądząc, że zmierza on ku końcowi:
„Tylko trzy razy po 1936 roku Legia przez dłuższy okres była bez przerwy zagrożona degradacją – w 1949 i 1954 roku. Najdłuższą z tych serii przerwało przybycie do klubu Lucjana Brychczego. Choć Dariusz Mioduski jest właścicielem klubu przez dość krótki czas w bogatej historii Legii, odpowiada za aż jedną trzecią przypadków, gdy Warszawiacy znajdowali się w strefie spadkowej”.
Nigdy nie spadnie, Legia nigdy nie spadnie?
Tymczasem w Gdyni ledwo udało jej się wyciągnąć remis. Fani warszawskiego klubu zaczęli przestawiać swoje wizje tego, co zrobią jeżeli Legia spadnie z Ekstraklasy.
Czy to się wydarzy? Portale opierające się na ocenie siły drużyn i terminarzu próbują oceniać szanse na taki scenariusz. EuroClubIndex wskazuje, że Legia skończy z 41 punktami na 15. pozycji w tabeli. Ma 0,8% szans na miejsce dające puchary (1,9% jeśli zagra w nich piąta drużyna Ekstraklasy). Ryzyko zajęcia jednego z trzech ostatnich miejsc w lidze wynosi zdaniem ekspertów tego portalu 28%. Niżej stoją jedynie szanse Niecieczy i Arki oraz… Motoru.
Portal World Club Ratings ryzyko ocenia wyżej – na 36% i to nie uwzględniając remisu w Gdyni. Katastrofalnie wygląda natomiast sytuacja Warszawiaków według portalu Symuliga.pl. Szansa na spadek wynosi zdaniem polskich wyliczeń aż 49%. Wydaje się to szacunkiem nieco przesadzonym, ale warto zaznaczyć, że dopiero 40 punktów prawie na pewno da utrzymanie, a dla drużyn z 37 oczkami wynoszą one mniej więcej pół na pół. 35 punktów to już prawie pewny spadek.
Oznacza to, że gdyby Legia nie przegrała już żadnego spotkania, do końca sezonu zawsze dzieląc się punktami z rywalami, prawie na pewno spadłaby z ligi. Remisy, takie jak z Arką, stają się zatem gwoździem do trumny klubu i nie powinien on sobie na nie już więcej pozwalać.
Co ciekawe, obaw o spadek Legii kompletnie nie podzielają bukmacherzy, którzy za każdą złotówkę postawioną na to zdarzenie płacą ponad dziesięć złotych. CWKS nie musi walczyć na wielu frontach. Poległ już w Pucharze Polski i Lidze Konferencji. Utrzymanie się w Ekstraklasie to absolutny obowiązek. Dla kibiców Legii jest chyba tylko jedna gorsza rzecz niż spadek. Byłby to spadek, przy równoczesnym powrocie Polonii Warszawa do Ekstraklasy.
CZYTAJ WIĘCEJ O LEGII WARSZAWA NA WESZŁO:
- Legia chciała go pozyskać. Trener potwierdził rozmowy
- Papszun zabrał głos. To powiedział piłkarzom w szatni
- Papszun szuka punktu zaczepienia. Remis to wciąż za mało dla Legii
- Legia kolejny raz bez wygranej. Echa szczęśliwego remisu w Gdyni
Fot. Newspix.pl